Strona 1 z 2

Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: So 20 kwi, 2019
przez Madzia1982G
Witajcie.
Chcemy wybrać się w Tatry 20.05-25.05 Giewont, Zawrat, Świnica. To dopiero mój drugi raz w Tatrach więc proszę o wyrozumiałość :)
Absolutnie nie wiem jakich warunków o tej porze roku mogę się spodziewać, czy zabrać ze sobą raki, rączki, kask (folie bąbelkową :))
,czy to już przegięcie. Jeżeli chodzi o ubranie temat mam ogarnięty. Dziękuję z góry za pomoc.
Czy lepiej darować sobie Świnicę?

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: So 20 kwi, 2019
przez Maniek
Czołem,
Rączki lepiej zabrać ;)
A poważniej - wszystko zależy ile jeszcze śniegu zostanie. Zwykle o tej porze roku na Świnicy jeszcze może być sporo zlodowaciałego śniegu, więc raki (i umiejętność poruszania się w nich) są bardzo wskazane.
A do czego może się przydać folia bąbelkowa ?

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: So 20 kwi, 2019
przez Madzia1982G
Rączki "biere" :mrgreen: chodziło mi o raczki :D
Więc raki ewentualnie raczki będę mieć pierwszy raz na nogach... więc smutek.. może jednak darować sobie Świnicę :( poczekać z nią do lata lub jesieni? Doradz proszę. Kondycyjne (wysiłkowo) to śmigam bez zarzutu ale jeżeli chodzi o doświadczenie to tylko Giewont (Kasprowy - Giewont - Strążyńska) jesienią. Pragnienie mam ogromne ale nie chce rżnąć bohatera jestem raczej
Sancho Pansa :D Więc odpuścić? A jak odpuścić to jak zdobyć doświadczenie by śmigać w górach w rakach i wogóle w jeszcze zimowych warunkach ?
Folia bąbelkowa to pocisk od towarzysza podróży, mam się w nią zawinąć dla bezpieczeństwa :lol:

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: So 20 kwi, 2019
przez tomix
Hi

Folia?
Podobno strzelanie z bąbelków działa antystresowo - może się przydać.

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: So 20 kwi, 2019
przez Madzia1982G
Nie rączki muszę mieć wolne... ale fakt jakieś 3 lata temu bałam się ruchomych schodów (każdy ma jakiegoś bzika, stracha ), teraz już lęk wysokości przepracowany.. prawie.. oceniam w skali 1do 10 oceniam na trzy bąbelki.. dlatego ten strach przed Świnicą w maju:)

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: N 21 kwi, 2019
przez Stefanek
10 warstw folii wokół głowy, 2 dziurki na oczy, 1 na nos i można iść przed siebie :) Wstaw zdjęcie z wycieczki na koniec :)

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: N 21 kwi, 2019
przez tomix
Ale tak serio, to warunki w Tatrach są zimowe i pewnie do końca czerwca w zacienionych miejscach będzie śnieg i lód. Ja bym wziął raki, czekan i linę.

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: N 21 kwi, 2019
przez Madzia1982G
Słuchajcie już tak serio bez folii :) Jest sens pędzić na Świnicę w maju pierwszy raz z rakami lub innym sprzętem z którym nigdy nie mieliśmy doczynienia? Jak ewentualnie zdobyć takie doświadczenie? O i Wesołych Świąt :) PS. Jako żółtodziub przyjmę wszelkie " pociski" na klatkę a rady potraktuje bardzo poważnie, chce wrócić z gór z obiema zdrowym rączkami :) :)

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Pn 22 kwi, 2019
przez Maniek
Cześć,
Jako "żóltodziobowi" - odradzałbym Świnicę w warunkach zimowych na początek. Ale nie mam wystarczających informacji, żeby takie zdanie formułować bezwarunkowo. Wszystko zależy od warunków na miejscu, waszej sprawności, wyobraźni itp. Przy sprzyjających okolicznościach wrócicie cali i zadowoleni - jak wiele innych, którzy wybierają się tam bez żadnego przygotowania. Zawsze jest to dla mnie zagadka - jakim cudem jednak wracają...
Osobiście zacząłbym przygodę z rakami i czekanem bardziej na zachód - choćby Kasprowy. Poćwiczyć trochę hamowania czekanem na jakimś bezpiecznym kawałku stoku. Jak się przy tym nie poranicie czekanem, czy rakami, to potem myśli kierować w Wysokie.
Pozdrawiam,

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Wt 23 kwi, 2019
przez Madzia1982G
W sedno. Rozumiem, jasno i konkretnie. Tak też uczynię. Dziękuję za pomoc i poświęcony czas.

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Wt 23 kwi, 2019
przez Madzia1982G
O..jeszcze jedno. Rozumiem, że lecimy na zakupy :
-raki
-słyszałam też o raczkach (poterzebne?)
-czekan
Czy coś jeszcze jeżeli chodzi o wyposażenie dla majowego Żółtodzioba (by być bezpiecznym i przy okazji się czegoś nauczyć ) I błagam.. proszę.. które z nich wybrać.. tyle tego. Z kasą szału nie ma bo zbieramy już na kolejne wyjazdy.
Przypomnę 3 kobiety 1 facet, wyjazd 20.05

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Wt 23 kwi, 2019
przez tomix
Poszujaj na YT Akademię Górską TOPR.
Rodzaj raków kupujesz w zależności do rodzaju butów jakie posiadasz, w Twoim przypadku to pewnie będą koszykowe. Raczki się przydają raczej w niższych górach.
Czekan to np. popularny Alpin Tour.
Do tego jeszcze obowiązkowo kask..
No nie jest to tanie hobby i dobrze od początku zbyt nie oszczędzać, bo jak wiadomo, co tanio to drogo.

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Wt 23 kwi, 2019
przez nowakos
A na przyszłośc pomyślcie o Kursie Zimowej Turystyki Wysokogórskiej. Abstrahując od tego, że udział w atkim szkoleniu pozwoli Ci znaleźć odpowiedzi na wiele Twoich pytań, to to też jest po prostu fajna przygoda. Oczywiście to juz w przyszłym sezonie

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: N 05 maja, 2019
przez Wacek
Witam.
Kurde... kiedyś nie było kursów turystyki zimowej za które płaciło się jak za zboże. Byli natomiast towarzysze podróży. Ci co mieli doświadczenie, a nie chęć zarobku na początkujących i bicie kasy na hamowaniu czekanem. Dla mnie to żenujące. Czy nie lepiej te pieniądze wydać na wyjazd w góry? A hamować sobie czekanem na byle jakiej górce i sprawdzać efekty tego działania? Przepraszam, ale zawsze mi ciśnienie skacze jak słyszę o kursach turystyki. Kiedyś zbierało się doświadczenie - bezcenne, dzisiaj robi się kurs i niby po dwóch dniach coś się umie. Doświadczenie zbiera się latami, a tu generuje się poczucie - zapłaciłeś, odbyłeś - umiesz.Wydane pieniądze na taki kurs traktujemy jako "polisę" powodzenia. Kurs pakowania plecaka, kurs rozbijania namiotu, kurs spania zimą, kurs gotowania w plenerze... Jeju!!! czy do tego naprawdę trzeba kursów? Szanowna Koleżanko - znajdź po prostu jakiegoś doświadczonego towarzysza i czerp z jego doświadczenia. Podpatruj, modyfikuj pod siebie, pytaj, rozmawia, zaproś w góry. Zbieraj własne doświadczenia. Przez zupełny przypadek byłem uczestnikiem takiego kursu - i wiecie co? Chciałoby się powiedzieć g...! Dwa dni opowiadania i może z 2 godziny ćwiczenia konkretnych zachowań (tak tak, dwie godziny - trzeba dojść, opowiedzieć, wytłumaczyć, pokazać, wrócić - a dwie godziny to konkretne ćwiczenia kursanta). Umiecie sobie wyobrazić Wasze umiejętności po dwóch dniach (!) ćwiczenia np w Beskidach? Dziesiątki, może setki powtórzeń. Tam też idzie znaleźć strome zaśnieżone i oblodzone stoki. I są za darmo. I nikt mi nie powie, że kursant po takim kursie nabierze poprawnych zachowań. Nie nabierze - bo za mało powtórzeń. Wyjedzie z kursu poza brakiem kilku stów (co najmniej) z bardzo ogólnym pojęciem co i jak. W latach 80-90 robiłem kurs wspinaczkowy - i podstawowy w kurs w skałach trwał 5 dni. 5 dni wspinania, asekuracji, działania. Dzisiaj w ciągu niecałych dwóch dni mamy teorię, spotkanie towarzyskie, śniadanka, obiadki, podchodzenie, schodzenie, opowiadanie, wykłady, pokazy, i... ćwiczenia prawie wszystkiego - od asekuracji liną, węzłów, stanowisk, w skale, śniegu, hamowań, poszukiwań, obsługi piepsów etc... To takie moje 5 gr.

Re: Bezpieczeństwo w górach.

Napisane: Pn 06 maja, 2019
przez Madzia1982G
Witam.
W temacie " kursów na wszystko".
Umiem rozpalić ognisko (tak by konar zapłonął), spakować plecak, rozbić namiot, naprawić rower, zbudować szałas, ogarnąć poharatane kolano, dobrać sobie garderobę, by nie tyle co modnie wyglądać ale by nie zmarzł mi tyłek. Może to nie są umiejętności na miarę Beara Gryllsa ale nie jeden "mężczyzna" naszych czasów uznał je za nie kobiece (wymiękł). "Cuda" jakie wyczyniam są efektem nastoletnich przygód, zamiłowania do obcowania z przyrodą i buszowania w krzaczorach, które do jakiegoś czasu uważałam za absolutnie "ZWYKLE". A tu nagle uczy się ludzi myślenia... "Kursy wszystkiego " Fakt po co? I tu się zgodzę. Ale w swoim świecie (płaskim) czuje się pewnie ale jeżeli chodzi o GÓRY no to już dup.. Nie wiem nic a na dodatek jeszcze się ich kurka boję...ale coś mnie tam ciągnie strasznie, zamykam oczy i fruu teleportacja, zawsze tam. Niestety osoba która rozdziewiczyła mnie z tematyki górskiej już nigdy w Tarty nie pójdzie (mega problem z kolanami) Więc taki kurs byłby super bo pytań jest wiele. Zniechecajace jest jednak to, że uczą cię ludzie bez pasji, nastawieni tylko podkreślam na KASĘ, nie na " ja zarobię ale wykonam swoją pracę dobrze tzn. nauczę cię jak najwięcej i jak najlepiej " Fakt, nie będę jeść przez tydzień a się zapiszę. Fakt, są czynności, których uczę się sama dlatego jestem TU. Wielki ukłon w waszą stronę, że wam się chce podzielić się swoją wiedzą, poświęcić czas, za cierpliwość, za pasję . A taki przykład :
Chodzę sobie w mieście na ścianki wspinaczkowe (dobry pakiet socjal w pracy) i wszyscy tam jacyś znudzeni, smutni, zmęczeni tym co robią. Osoba asekurująca słowem się do ciebie nie odezwie, nie podpowie gdzie nogę postawić, słowo jedno, za dużo wymagam, to niech się chociaż uśmiechnie, raz jeden. Mówię chłopu, że ja na tą ściankę już weszłam (dwa razy), on na to, że mu się już nie opłaca przepinać na inną... Serio. Reasumując będę uczyć się sama, na tyle ile dam radę i spróbuję się przy tym nie skrzywdzić, wiem, że będą takie tematy z którymi sobie nie poradzę ale coś się wymyśli. PS. Pogoda na 20.05 zapowiada się "kwitnąć" . Raki jaszcze nie kupione, Świnica i tak odpada. W planach Giewont, Karb, Kościelec, Dolina Pięciu Stawów. Pozdrawiam.