Asekuracja na lodowcu

Wspinaczka skałkowa, taternictwo, alpinizm, himalaizm... wspinacze wszystkich krajów i specjalności łączcie się!

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
dynercia
 
Posty: 870
Dołączył(a): Wt 30 sty, 2007
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: każde

Asekuracja na lodowcu

So 29 gru, 2007

Gdyby ktoś z Was chciał się wybrać w Alpy, a nie wiedział jak się do tego zabrać, żeby się nie zabić, to bazgrnęłam taki krótki poradnik dla początkujących o asekuracji na lodowcach, gdzie metodą łopatologiczno-obrazkową wyłożyłam co i jak. Napisałam go dla mojego kolegi do powtórki, ale może skorzysta też ktoś inny.
Wszelkie konstruktywne uwagi mile widziane.

pozdr.
dynercia
Ostatnio edytowano Wt 19 lut, 2008 przez dynercia, łącznie edytowano 3 razy
>>> www.miu-gory.xt.pl - strona domowa o górach<<< >>> Atlas roślin górskich <<<
>>> picasaweb.google.pl/dynercia <<<

Wójek Biedak
 
Posty: 80
Dołączył(a): Cz 28 lip, 2005
Lokalizacja: Bydgoszcz / Olsztyn

Re: Asekuracja na lodowcu

Cz 03 sty, 2008

Szacunek ! Dzięki !

akkon
 
Posty: 9
Dołączył(a): Śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Lublin

Re: Asekuracja na lodowcu

Pn 07 sty, 2008

Super sprawa !
Słowem konstruktywnej uwagi tylko jedna kwestia : rozważ czy warto napisać o stosowaniu uprzęży górnej.
Moim zdaniem, o ile żyła wpięta w hms-a w górnej uprzęży utrudnia wyłapanie wpadnięcia w szczelinę i dalsze czynności (zmiana punktu ciężkości), o tyle znakomicie zapobiega obróceniu się przy takim wpadnięciu i ułatwia zachowanie pozycji pionowej, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej prusikować. Poza tym nawet jeśli ktoś jest nie wpięty żyłą do górnej uprzęży, to wpinając się w nią będąc już w szczelinie, znakomicie ułatwia sobie prusikowanie. Niezależnie od tego wpięcie się do górnej uprzęży zmniejsza ryzyko powstania lub pogłębienia ewentualnych obrażeń kręgosłupa u kontuzjowanej osoby, wyciąganej ze szczeliny przez zespół.

Avatar użytkownika
dynercia
 
Posty: 870
Dołączył(a): Wt 30 sty, 2007
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: każde

Re: Asekuracja na lodowcu

Pn 07 sty, 2008

Myślałam o tym, ale:
1. jak sam piszesz wpinanie się do piersiowej uprzęży na zapas nie jest dobrym pomysłem
2. wisząc w szczelinie ciężko jest ją zmajstrować z pętli, bo się ma zwykle na plecach plecak, trzeba by o tym myśleć zanim się wejdzie na lodowiec. A generalnie taka pętla piersiowa a. trochę krępuje ruchy, b. zużywa sprzęt, który się może przydać do czegoś ważniejszego
3. miałam już okazję prusikować parę razy ( niestety :twisted: ) i wychodziło mi to bez wpinania się do liny całkiem sprawnie
4. wydaje mi się, że taki wpięty karabinek w linę będzie utrudniać manewrowanie węzłami zaciskowymi - są dokładnie na tej samej wysokości co HMS od pętli piersiowej, a przepychanie węzła przez HMS-a sam chyba przyznasz, że będzie niepotrzebnym kombinowaniem
5. nawet jak sie wyląduje głową w dół z ciężkim worem (też się niestety zdarzyło :mrgreen:) przyjęcie pozycji pionowej nie jest aż taką straszną sztuką - w końcu w wyższe góry wybierają się ludzie wysportowani

Z powyższych najbardziej przeciw wg mnie przemawia pkt czwarty i z tego powodu głównie nic na ten temat nie pisałam. Umieściłam jedynie uwagę na temat możliwości wpięcia się do liny przy metodzie U, bo przy takim wyciąganiu rzeczywiście ma to sens. Może rzeczywiście jasno to napisze przy każdej wyciągarce. Jeśli prusikujesz (w praktyce, nie w teorii) wpięty piersiowym HMS-em do liny, to przyślij mi na priva jak to robisz (piszę to bez żadnych złośliwości).

A osobę poważnie ranną, to myślę, że każdy jest na tyle inteligentny i nie będzie wyciągał na chama, tylko przede wszystkim najpierw ktoś do niej zjedzie i ją zaopatrzy wstępnie, a ze złamanym kręgosłupem będzie obchodził się jak z jajkiem (zresztą w tym konkretnym przypadku jeśli wyciągać bez wcześniejszego przypięcia ofiary do sztywnych noszy - nie ma możliwości zrobić tego bez pogłębienia urazu).
>>> www.miu-gory.xt.pl - strona domowa o górach<<< >>> Atlas roślin górskich <<<
>>> picasaweb.google.pl/dynercia <<<

akkon
 
Posty: 9
Dołączył(a): Śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Lublin

Re: Asekuracja na lodowcu

Śr 09 sty, 2008

Całkowicie się zgadzam co do pkt. 1 i 3.
Co do pkt. 2 - pisząc nie miałem na myśli oplatania się taśmą w warunkach awaryjnych, lecz użycia zwykłej uprzęży górnej. Zgadzam się, że oplątywanie się taśmą w głębi szczeliny jest nie tylko utrudnione, ale i zwykle mało dokładne oraz czasochłonne. Ale uprzednie założenie na siebie najprostszej nawet uprzęży górnej, spiętej hms-em, nawet i pod wierzchnią kurtkę, nie krępuje ruchów (no może jest to kwestia przyzwyczajenia).
Pkt 4 - zgadzam się z tym również, choć w swoim poście nie napisałem jednej, chyba najważniejszej, rzeczy : wpięcie się w szczelinie do uprzęży górnej wymaga użycia do prusikowania odpowiednio dłuższych repów. Rzecz jasna, powinny być one wcześniej przygotowane i odmierzone, bo to nie jest kwestia radosnej zabawy ze sprzętem na sucho w skałkach. Zaznaczam, że takiego prusikowania nie miałem potrzeby uprawiać (na szczęście) w szczelinie, a jedynie ćwiczebnie w tzw. terenie. Jednakże w warunkach lodowcowych mam przygotowane repy o starannie odmierzonej długości, a więc nie standardowe - powiedzmy - pół metra, ale na tyle długie, by dały się one zamotać na wysokości ramion lub trochę wyżej (oczywiście dotyczy tego od nóg, ten od uprzęży może być niemalże na wyciągnięcie ręki). Nie mają więc szans wejść w górnego hms-a.
Założeniem jest tu rzecz jasna przyjęcie, że hms od uprzęży piersiowej znajduje się mniej więcej na wysokości mostka, a więc jakieś 30 - 40 cm od ucha uprzęży dolnej.
Jak pisałem i ponownie zaznaczam, testowałem to tylko w warunkach skałkowych; jakoś to działało. Wymaga to poświęcenia tylko na ten cel osobnego repa, a dokładniej - dwóch o długości łącznie z pięć metrów bieżących.
Wydaje mi się też, że podchodzenie na węzłach z zastosowaniem górnego hms-a jest wolniejsze niż normalnie.
No i wreszcie co do pkt. 5 - cóż, w istocie nie jest to takie trudne, ale jednakże w wyższe góry zaczynają coraz częściej trafiać ludzie, którym się tylko wydaje, że są sprawni ... Ale to już ich problem. Oraz problem tych, którzy się z nimi wiążą liną.

Nie zrozum mnie źle, nie aspiruję do recenzowania tego co napisałaś, czy to na stronie, czy to na forum, bo wiesz o czym piszesz. Ja jedynie przedstawiam własne przemyślenia, oparte na tym, co sprawdziłem w praktyce. Nie znaczy to, że kategorycznie polecam to komukolwiek.

Avatar użytkownika
dynercia
 
Posty: 870
Dołączył(a): Wt 30 sty, 2007
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: każde

Re: Asekuracja na lodowcu

Śr 09 sty, 2008

Nie zrozum mnie źle, nie aspiruję do recenzowania tego co napisałaś, czy to na stronie, czy to na forum, bo wiesz o czym piszesz. Ja jedynie przedstawiam własne przemyślenia, oparte na tym, co sprawdziłem w praktyce. Nie znaczy to, że kategorycznie polecam to komukolwiek.


Ależ ja się bardzo cieszę ze słów krytyki, bo:
1. mam dowód, że jednak ktoś to czyta :lol:
2. mogę poprawić tekst tak by był lepszy i bardziej przydatny

Z tą górną uprzężą widzę w takim razie tylko jeszcze 1 mały problem - trzeba ją tachać w plecaku i w ogóle ją kupić. A każdy kto był sposobem polskim (z własnym namiotem i wyżywieniem) w wyższych górach wie, że rezygnuje się nawet z 1 mydła/na twarz zastępując 1 wspólnym, byle zmniejszyć wagę plecaka. Poza tym miałam teraz okazję rozmawiać z kumplem nie-wspinaczem, który wybiera się w Alpy i pytał co trzeba kupić ze sprzętu... Ludzi i tak już przeraża ilość rzeczy (i ich cena) do kupienia.

Muszę się powiesić gdzieś na skałce i wypróbować tą Twoją metodę, bo właściwie to mam dłuższe prusiki i powinny styknąć. Ale rzeczywiście już z opisu wynika, że to musi być wolniejsza metoda - mniejszy "skok" węzła zaciskowego na linie.
>>> www.miu-gory.xt.pl - strona domowa o górach<<< >>> Atlas roślin górskich <<<
>>> picasaweb.google.pl/dynercia <<<

Avatar użytkownika
Brzoza
Administrator E-GORY
 
Posty: 850
Dołączył(a): Cz 13 sty, 2005
Lokalizacja: SKPG Kraków
Ulubione góry: Karpaty Ukraińskie

Re: Asekuracja na lodowcu

Pt 18 sty, 2008

No, to zapraszam do działu poradników: właśnie pojawił się tam materiał Dynerci (Dynercia, dzięki jeszcze raz za udostępnienie!) :-)

http://www.e-gory.pl/index.php?option=c ... mitstart=1

pozdr.

akkon
 
Posty: 9
Dołączył(a): Śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Lublin

Re: Asekuracja na lodowcu

Pt 18 sty, 2008

dynercia napisał(a):Z tą górną uprzężą widzę w takim razie tylko jeszcze 1 mały problem - trzeba ją tachać w plecaku

Niestety, taki jest urok uprzęży, że jakkolwiek by jej nie pakował - to w plecaku zawsze zajmuje masakrycznie i nieproporcjonalnie dużo miejsca. Kombinowałem po wielokroć - i nic. Dotyczy to rzecz jasna uprzęży dolnej regulowanej, ale mimo wszystko ...

Powrót do Wspinanie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość