Strona 1 z 1

Fogarasze - przejście pasma - czy ktoś tam był?

Napisane: Śr 03 lip, 2019
przez Anna_K
Cześć,

Pod koniec września tego roku, wybieram się ze swoim partnerem w Fogarasze.
Nasz plan obejmuje przejście całego pasma od zachodu na wschód - dokładnie zaczynamy z Sybinu , a kończymy w Braszowie.
Na pokonanie samej grani mamy 10 dni.
Podczas trekkingu nie będziemy schodzić w dół do żadnych miejscowości i nie będziemy zahacz o schroniska górskie,
tylko mamy zamiar bazować na własnym prowiancie i wodzie oraz noclegu pod namiotem.
W związku z naszym planem, zwracam się z prośbą do osób, które w podobny sposób przeszły Fogarasze,
by odpowiedziały nam na kilka pytań.

Jak wyglądało Państwa przejście - z zachodu na wschód czy odwrotnie i dlaczego akurat tak?
Nasze przejście planujemy rozpocząć z zachodu, ponieważ chcemy na starcie przejść najtrudniejszy fragment, by później już było tylko łatwiej.
Kolejną kwestią jest sam wygląd szlaku oraz jak w praktyce wygląda deniwelacja?
Czy trudniejsze fragmenty gdzie pojawiają się np. łańcuchy przejdziemy bez większych problemów z ciężkimi plecakami?
(Oczywiście sami będziemy wyposażeni w lonże i uprzęże)
W jaki sposób Państwo podzielili podróż przez całe pasmo? Na ile odcinków i ile dni?
Jednak najważniejszym pytaniem jest sprawa wody na szlaku : czy nie będziemy mieli problemu z jej uzupełnianiem?
I ewentualnie w których fragmentach może być z nią problem?
Ważną kwestią, często poruszaną na forach są dzikie zwierzęta - czy jest z nimi problem? i jak ewentualnie sobie z nimi poradzić?
W internecie znaleźliśmy porady dotyczące gazu pieprzowego i petard, lecz czy takie rozwiązania faktycznie są konieczne?

Z góry dziękuję za wszelką pomoc i podzielenie się swoimi doświadczeniami!! :)

Pozdrawiam,
Ania

Re: Fogarasze - przejście pasma - czy ktoś tam był?

Napisane: N 25 sie, 2019
przez Pyjter78
Nie jestem profesjonalistą, powiedziałbym, że od 25 lat jeżdżę w góry ale bardziej lubię długie przejścia gór typu Mała /Wielka Fatra, Niżne Tatry
niż hardcore i bieganie po grzebieniach. Właśnie siedzę w Rumunii i kilka słów postaram się na temat Fogaraszy napisać

1. Są to trudne góry, poza trudnościami technicznymi są kłopotliwe miejsca z uwagi na bardzo niestabilny grunt.
Denerwują mnie informacje o tym, jakoby były to góry nudne. Biegacz przeskoczy kilka szczytó w kraju, którego poważana część
jest zajeta przez bardzo zróżnicowane formy górskie i uważa , ze wszystko wie. Nie jest to prawda. Ja nawet po krótkim pobycie (2 tygodnie widzę, że
są to góry zmienne, specyficzne i potrafiące zaskoczyć).
Ja schodząc obejściowym żółtym z Serboty złapałem się litej skały, której połowa (kawał większy ode mnie) nagle się oderwała.
Było to na 1 rzut oka bezpieczne miejsce i dało nam to do myślenia na tyle, że poważnie zweryfikowaliśmy swoje plany (a też miała to być pełna graniówka).
2. Szlaki obejściowe bywają bardziej niebezpieczne, niż główne z kolei przejście z ciężkim plecakim głównego najprawdopodobniej nie jest możliwe
z uwagi na to, że jest wąsko.
3. Małego plecaka na całą graniówkę nie da się zestawić - w praktyce nie ma tam gdzie uzupełnić zapasów. Być może jeden z baców
będzie mógł coś pomóc, ale są to ludzi honorowi i nie handlują jak nasi górale.
4. Czasówki przelicz dokładniej od Lacul Avrig - tam zaczyna być tatrzańsko/alpejsko.
5. Zwłaszcza po południowej stronie są misie. W sumie w Rumunii różnie licząc od 4 do 8 tysięcy. Miejscowi mają nawet specjalne działa na misie.
ZDarzeń jest wiele, paradoksalnie główna graniówka wydaje się bezpieczniejsza, niż niżej położone lasy. O ile to możliwe nie wabić zapachami itd.
6. Nie ma czegoś takiego, jak szałasy. Te kilka bud jest albo bardzo zniszczona albo niezbyt czysta (żeby gorzej tego nie nazwać) polegaj na namiocie.
schroniska (tzw. Cabany) są daleko od głównego szlaku.
7. Intensywna hodowla owiec (plus osły i inne) - wodę nabierajcie raczej w źródłach i to powyżej pastwisk o ile się da bo dochodzą do ~2300 m.