Gdzie byliśmy

Posiadając małe dziecko nie trzeba rezygnować z górskich wypraw i wycieczek, wręcz przeciwnie - czy może być coś lepszego niż zaszczepienie własnej latorośli miłości do gór?

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
gwiazdeczka79
 
Posty: 97
Dołączył(a): Śr 20 lip, 2011
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: bezludne

Re: Gdzie byliśmy

Pt 25 sty, 2013

My szliśmy na nartach z Przełęczy Pod Rozsutcem prze Stoh, Południowy Gruń, cały czas piękną granią do Chaty pod Chlebem - pół trasy już w świetle księżyca. Naprawdę piękna wycieczka, polecam Ci na kolejną wizytę w Fatrze :-)

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2740
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: Gdzie byliśmy

N 10 lut, 2013

To nie troll to spamer. Cytując go z linkiem, odwalasz za niego kawał solidnej roboty.

Magiczny przycisk znajduje się z prawej strony. Trójkąt z wykrzyknikiem. :)
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Pt 15 lut, 2013

Cześć!

W ubiegłym tygodniu (2-10 lutego 2013) wędrowaliśmy z dziećmi (<6l, 8l) po Beskidzie Niskim.

Warunki turystyczne były stosunkowo trudne - dużo śniegu (miejscami po pas), w tym, jak to w Beskidzie Niskim - samemu trzeba było ten śnieg przedeptywać. Przygniecione śniegiem małe drzewka i co większe gałęzie dużych drzew - bardzo skutecznie przegradzały drogę. Do tego padający śnieg i mały mróz, co sprawiło, że wszystko było mokre.

Co by nie gadać - mieliśmy jednak prawdziwą zimę!

W tych warunkach udało nam przejść następującą trasę: http://www.klub-karpacki.org/klubik.htm ... ka02022013

Każdego dnia nocowaliśmy w innym miejscu, były to schroniska i chatki studenckie oraz nasz namiot (ze względu na ilość śniegu do pokonania byliśmy przygotowani na zimowe biwaki).

Dzieci świetnie sobie poradziły. Końcówki dwóch dni były dla nich bardziej męczące (wędrówka grubo po zmierzchu, przechodzenie przez strumienie, itp.) - ale to raczej kwestia psychiki, ponieważ po dotarciu na nocleg, szybko odzyskiwały swój normalny nastrój. Generalnie, na tego typu wycieczkach, nie obawiałbym się o zmęczenie fizyczne u dzieci, raczej o to, aby dziecku się nie nudziło.

Wycieczka była udana - czego najlepszym wyznacznikiem jest to, że dzieciaki ... nie bardzo chciały na koniec wracać do domu!

Ja ze swej strony za duży sukces uznałem to, że udało mi się do jednego plecaka spakować zimowy ekwipunek swój oraz dwójki dzieci w opcji wędrówki kilkudniowej z biwakami. W planach było jeszcze wzięcie nart (śladówki), ale to - czego teraz bardzo żałuję - sobie już odpuściłem. Chociaż "pilotowanie" dzieci idących na nartach na pewno wymagałoby dodatkowych sił i uwagi.

Zdjęcia z wyjazdu: https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... WBeskidzie .

Pozdrawiam,
PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na strone WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Pn 04 mar, 2013

Cześć!

Zapraszam do obejrzenia na zdjęciach, jak małe dzieci radzą sobie, stawiając pierwsze kroki w klasycznej turystyce narciarskiej:

https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... Narciarska

Zachęcony zimową aurą, panującą (jeszcze) tydzień wcześniej w Beskidzie Niskim oraz zapałem synków (aż trudno w to uwierzyć, że po powrocie z 9-cio dniowego łojenia dzieci zaproponowały, żeby wybrać się na kolejną wycieczkę), postanowiłem sprawdzić jak dzieci poradzą sobie wędrując w górach - tym razem - na nartach.

W weekend 16/17 lutego wybraliśmy się więc na "I Klubikową Karpacką Wyrypę Narciarską".

Niestety warunki w ciągu dosłownie kilku dni bardzo się zmieniły i były - moim zdaniem - jak dla dzieci bardzo trudne. Trafiliśmy na twardy, zmrożony "lodośnieg". Narty ślizgały się jak na lodowisku, nie trzymały dobrze śniegu, ciężko było podchodzić, zakładać ślad; zsuwały się na boki. Zjazdy w lesie to był prawdziwy harcore. Także w miejscach gdzie był stary ślad - tu też było twardo i trudno było prowadzić narty w ogóle. Dodatkowym problemem były piesze przedepty na które czasem natrafialiśmy, głębokie doły, zrobione oczywiście na ... narciarskim śladzie, skutecznie utrudniały wędrówkę. Żałowałem, bo jak wiadomo liczy się pierwsze wrażenie, a chciałem, aby dzieci zapamiętały łojenie na nartach jak coś przyjemnego ... Na szczęście pomimo tych trudności na końcu zawsze jest ... zjazd, a to, nawet w trudnych warunkach, dla dzieci stanowi bajer sam w sobie i szybko wtedy zapominają trudy podejścia oraz całej wycieczki. O ile na pierwszym podejściu padło wiele deklaracji o tym, że jest to pierwsza i ostatnia wycieczka narciarska, o tyle pod koniec zastanawialiśmy się, kiedy znowu coś załoimy!

Zapraszam rodziców dzieci w podobnym wieku do współpracy i wspólnych wycieczek.

Trasa wycieczki:
http://www.klub-karpacki.org/klubik.htm ... ka16022013

Pozdrawiam,
PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Wt 05 mar, 2013

Witajcie!

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z dziecięcej wycieczki narciarskiej w Worek Raczański:

https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... kRaczanski

W weekend zabrałem dzieci na klasyczną wyrypę narciarską w Worek Raczański. Trasa jak na weekend klasyczna - z Rycerki G. Kolonii na Wlk. Raczę - dalej grzbietem granicznym do Rycerzowej, skąd wycof do Ujsoł. Wędrowaliśmy na śladówkach. Spaliśmy w namiocie na grzbiecie pod Jaworzyną. Śnieg był twardy, w wielu miejscach zlodzony do tego stopnia, że trudno było wbić narciarski kij - skutkowało to dużymi problemami ze sterownością.

Zapraszam rodziców dzieci w podobnym wieku do współpracy i wspólnych wycieczek.

Pozdrawiam,
PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

Mario430
 
Posty: 66
Dołączył(a): Pn 04 paź, 2010
Ulubione góry: Góry Słowacji

Re: Gdzie byliśmy

Pn 03 cze, 2013

Hejka
My właśnie wróciliśmy z weekendowego pobytu w Roztoce. Mimo zapowiadanej nienajlepszej pogody wypad udał się jak nigdy.
Dzień 1-szy - czwartek. Nie zapowiada się obiecująco. Parkujemy na Palenicy ok. 14.30. Leje. Nie udaje się nic zbić z ceny, mimo, ze to już dobrze po południu. Płacę więc 40 dychy za 2 dni do piątku, bo potem jest inna ekipa i to już u nich będę dopłacał. No nic to, opatulamy się w peleryny, małemu gumiaki na nogi i ruszamy w drogę. Tatuś objuczony jak "beduin", ale co zrobić, taki urok. Po drodze przestaje padać i do schronu dochodzimy już po suchu. Serdeczne jak zwykle powitanie, rozpakowanie, połączenie łóżek i możemy planować na jutro. Pogoda na piątek ma być niezła, więc mamy nadzieję, że plan wypali. Małemu się bardzo podoba, ale ja muszę w tym miejscu przyznać, że zaliczam wpadkę, tzn. zapominam karty (do navi) z bajkami. Została w domu. Mamusia kwituje to tak: no cóż będziesz musiał wykazać się nadzwyczajną kreatywnością, co powinno dobrze Ci zrobić ... No tak ...
Dzień 2-gi - piątek. Poranek piękny, zjadamy śniadanko i ok. 9.30 startujemy. A plan jest następujący:
ROZTOKA --- WODOGRZMOTY --- POLANA POD WOŁOSZYNEM - ROWIEŃ WAKSMUNDZKA --- GĘSIA SZYJA ---RUSINOWA POLANA (kapliczka na Wiktorówkach) - POLANA POD WOŁOSZYNEM - WODOGRZMOTY - ROZTOKA.
Idzie się bardzo fajnie. Szybko przechodzimy przez Wodogrzmoty i wchodzimy na czerwony szlak. W końcu cisza i pustka na szlaku. Sam idę tutaj 1-szy raz, więc jestem ciekaw jak będzie. I powiem tak, że szlak przerasta moje oczekiwania. Jest bardzo urozmaicony (las, kamienie, mostki, zarośla, widoki, itd.), mały jest wręcz zachwycony, bo co chwila się zmienia i ani myśli iść do nosidła. Maszeruje jak "stary". Dochodzimy do Rowni, jest tam przepięknie, polanka, potoczek mostek, robimy więc sobie przerwę na posiłek i leniuchowanie. Słoneczko przypieka, aż chce się tutaj zostać. Ale nic to, czas nas. Zbieramy się i już za jakieś 15-20 min. meldujemy się na Gęsiej Szyi, widoki zapierające dech, że tak powiem. Potem Rusinowa z wizytą w kapliczce na Wiktorówkach i powrót przez Polanę pod Wołoszynem do Roztoki z jakże przepięknymi widokami po drodze. W schronie meldujemy się ok. 17.30. Mały zapodaje sobie gulasz z kaszą i zjada go prawie cały sam. Kapitalny dzień, muszę przyznać. Gorsza wiadomość to taka, że na sobotę zapowiadany deszcz, ale zobaczymy jak będzie...
Dzień 3-ci - sobota. Poranek również przez chwilę piękny, ale zaczyna padać, więc nie spieszymy się ze śniadaniem i czekamy aż deszcz ustanie. I faktycznie przestaje padać. Około 10.30 wychodzimy z następującym planem:
ROZTOKA --- WODOGRZMOTY --- MORSKIE OKO --- CZARNY STAW --- ... --- ROZTOKA. Dochodzimy do Włosienicy i zaczyna znowu padać. Robimy więc sobie przerwę w Pawilonie, a mnie przychodzą na myśl wspomnienia jak docierałem tutaj autobusem... W międzyczasie deszcz ustaje i możemy kontynuować marszrutę. Dochodzimy do Morskiego Oka, wiadomo tłumy, mały zapodaje sobie dzwoneczek i ruszamy dalej. Widoki takie sobie. Momentami większe przejaśnienia i nawet Rysy widać. Przed decydującym atakiem posiłek, mały do nosidła i start. Powiem tak, to już na pewno ostatni rok, kiedy go w nim targam, bo po pierwsze jest już na granicy nośności tego ustrojstwa, a po drugie to tata już nie daje rady. Tak do 3/4 wysokości go wnoszę, a potem to już sam domaga się zejścia, bo jak twierdzi za chwilę schody się skończą. No i samą końcówkę pokonuje na nóżkach w asekuracji mamy, a ja na lekko, tzn. tylko z plecakiem z tyłu i nosidłem z przodu. Spędzamy tu ok. 15-20 min. i schodzimy, a potem już tylko dojście do Roztoki. Meldujemy się dość późno, bo ok. 18.30, ale było warto. Znowu gulasz i myśl, że to już koniec, jutro trzeba wracać.
Dzień 4-ty - niedziela. Plan powrotu jest zasadniczo zawsze podobny, tzn. obowiązkowa wyżerka w Pizzerii Adamo (tak już od przeszło 10-ciu lat) i obchód straganów pod Gubałówką. Ale tym razem wkrada się małe urozmaicenie. Z uwagi na to, że wcześnie opuszczamy Roztokę (ok. 9.00) jest czas, żeby coś jeszcze zobaczyć i wybieramy spacer Doliną Białej Wody do leśniczówki (dalej nawet się nie da, bo szlaki jeszcze zamknięte). Jedno co zawsze mnie po słowackiej stronie uderza to pustki i cisza na szlaku. Jesteśmy sami, a w odległości może 200-300m zapchana droga do Morskiego Oka. To bezcenne.

Wracamy więc BARDZO zadowoleni i już tęsknimy za kolejnymi wypadami. Pozdrawiamy!

Mario430
 
Posty: 66
Dołączył(a): Pn 04 paź, 2010
Ulubione góry: Góry Słowacji

Re: Gdzie byliśmy

Wt 18 cze, 2013

Witam znowu. W ostatnią niedzielę postanowiliśmy znowu gdzieś wyskoczyć. Wybór w ostatniej chwili padł na Baranią Górę. Po pierwsze ja sam dawno tam nie byłem, żonka nigdy, nie wspominając o małym. Na szybko planuję więc trasę mając przede wszystkim na uwadze to, żeby dało się jak najbliżej podjechać autem, bo południe już blisko, a czas dojazdu w okolicach godzinki, więc z Czarnego odpada, Stecówka też, bo asfaltu za dużo, no więc pada na Pietraszonkę. Sam od tej strony też jeszcze nie wchodziłem, więc nawet i dla mnie :wink: to coś nowego. Szybkie pakowanko, a dodam, że my z małym mieliśmy i 2-gi cel wyprawy - testing nowych butów. Mnie udało się ostatnio nabyć takie jakich niby nie ma... i nie są to sandały, ani klapki... jak mi radzono w innym wątku. Dużo materiału, trochę zamszu, siateczka, bez membrany, za kostkę, z Vibramem no i lekkie, więc byłem niezmiernie ciekaw jak sprawdzą się w upale. Parkujemy więc ok. 12.30 obok chatki AKT na Pietraszonce i praktycznie zaraz wchodzimy zielonym szlakiem w taki leśny wąwóz i wychodzimy na otwartą polanę na której właściwie można by zakończyć wycieczkę delektując się przez resztę dnia niesamotymi widokami od Niżnych Tatr, poprzez Zachodnie, Wysokie, a bliżej Małą Fatrę, Beskid Żywiecki, itd. Nic to idziemy dalej, mały cały czas po nóżkach, chociaż nosidło w pogotowiu dźwigam. Trasa urozmaicona i dobrze, bo małemu się nie nudzi, jest i trochę leśnej drogi i kamieni i korzeni i takich mostków z kłód drewnianych. Po jakiś 45min. dochodzimy do schroniska na Przysłopie, tutaj odwiedzamy obok stojące muzeum, ot, żeby ten schron miał choćby zbliżony wygląd do niego. No cóż pomarzyć można. Uprzedzałem żonkę, że może być lekko zdegustowana, że to nie Roztoka .... ale żeby aż tak... Zapodajemy zurek małemu - powiem krótko Okropny i ruszamy na szczyt. Mały zaczyna coś marudzić, więc na jakieś 5-10min. pakuję go do nosidła, ale gdy szlak wchodzi w las i są do wyboru kręte, boczne ścieżki chce zaraz zejść i tak klucząc dochodzimy na szczyt BG. Powiem, że robi się w międzyczasie trochę nerwono, bo nadciągają dosyć ciemnawe chmury i pachnie burką, a my i tutaj przyznam się nie mamy nic przeciwdeszczowego oprócza daszka do nosidła. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, no może to, że jeszcze przed samym wyjściem luknąłem na portal pogody i wskazywało 30% na opady, więc przyjąłem, że będzie ok. Ale w górach wiadomo jak jest. Wchodzimy na wieżę i podziwiamy widoki, a te są kosmiczne. Widać chyba z pół świata. W międzyczasie chmury oddalają się, więc robi się spokojniej i możemy przez jakąś godzinkę poleniuchować pod wieżą. Jest tak fajnie, że nie chce się wracać. Ale czas leci nieubłaganie, ok. 16.30 zaczynamy schodzić. Mały cały czas idzie po nóżkach, w schronisku zakupujemy jeszcze dopalacza, znaczy się Prince Polo i tą samą trasą w stronę auta. Znowu się chmurzy i spada nawet kilka kropel, więc ładuję małego na chwilę do nosidła, ale tylko na kilka minut, bo szybko się wypogadza i sam chce iść. Robimy sobie jeszcze postój na tej słynnej polance, by po raz drugi zadelektować widoków i ... biorę małego na ręce, bo jest KO, za 5min zasypia w aucie.
A co do butów to sprawdziły się rewelacyjnie, żadnych obtarć, czy odparzeń, stopa suchutka, oby tak dalej. Mały równie zadowolony - tylko ile czyszczenia :) Pozdrawiam i do następnego wypadu

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Pt 09 sie, 2013

Cześć!

W ubiegłym tygodniu mieliśmy przyjemność rowerowo wędrować z dziećmi po Górach Zachodniorumuńskich.

Aby podróż nie była zbyt droga, długa i monotonna, w kombinowany sposób - trochę pociągami, trochę na rowerach, z Polski przez Słowację i Węgry dojechaliśmy do Rumunii. W Rumunii pokręciliśmy się po Górach Zachodniorumuńskich (Apuseni). Wróciliśmy do Polski w podobny sposób przez Węgry, Ukrainę i Słowację. Jestem bardzo zadowolony z części górskiej bo dzieciaki przełoiły kilka poważniejszych przełęczy oraz grzbiet na wysokości ponad 1600 mnpm (startując z rumuńskich równin). Sam się zdziwiłem, że ten ambitny plan udało się zrealizować. Co prawda wcześniej stopniowo przyzwyczajałem dzieci do podjazdów w Beskidzie Niskim, ale nie sądziłem, że tak łatwo pójdzie w stosunkowo wysokich górach, na trudnej nawierzchni (kamieniste drogi, na grzbiecie górskim w zasadzie ścieżkami) oraz przy tak uciążliwym upale (temperatura w cieniu 38 C - osobiście widziałem na termometrze). Jak na sześciolatka (+ 3 miesiące) to pokonanie tej trasy było dla mnie wielkim zaskoczeniem - to był tylko plan max. Ośmiolatek po prostu sobie jechał - jak dorosły, tylko bez bagażu. No i wreszcie padło magiczne 100 km - co ciekawe w górach, przy okazji pokonywania drogi typu "góra-dół" i kilku solidnych przełęczy. Przy okazji w podróży udało się wypróbować kilka nowych wariantów przejazdu z PL do Rumunii.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z tej wycieczki:

https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... redirect=1

https://picasaweb.google.com/1122190459 ... redirect=1

Jak by ktoś z Was był chętny na wspólne wycieczki w podobnym stylu - zapraszam! Wspólnie można więcej!

Dla zainteresowanych, na naszej klubowej stronie WWW (adres w stopce) jest dostępna szczegółowa kronika wycieczki.

PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

alagolka
 
Posty: 3
Dołączył(a): Śr 24 lip, 2013
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Ulubione góry: Bieszczady

Re: Gdzie byliśmy

Wt 20 sie, 2013

@PABLO
Powiem Ci, że jestem pod wielkim wrażeniem waszej wyprawy, oglądnęłam wszystkie zdjęcia i jestem zaszokowana pięknem miejsc i Waszej odwagi. My z dziećmi wychodzimy jedynie na krótkie wycieczki w niskie góry, także rowerowe, ale raczej po równym terenie.

Chyba będę musiała nie co zmienić podejście i porozmawiać z dzieciakami:) Jeśli możemy zejść na off-topic to jak namówiłeś ich do pierwszej wyprawy? :)

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Wt 27 sie, 2013

alagolka napisał(a):@PABLO
Jeśli możemy zejść na off-topic to jak namówiłeś ich do pierwszej wyprawy? :)


Jakoś nigdy nie było takiej kwestii. Chyba po prostu w naturze dzieci jest, że do pewnego wieku robią to co ich rodzice i jest to dla nich oczywistą oczywistością, jak to, że rano słońce wschodzi, a wieczorem zachodzi.

PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Cz 29 sie, 2013

Cześć!

W ubiegłym tygodniu mieliśmy przyjemność wędrować z dziećmi po rumuńskich Karpatach Południowych.

Wycieczka trwała 11 dni, z czego podczas 9 pełnych dni w górach udało się nam przejść kilka pasm górskich: Munţii Ţarcu, Munţii Godeanu, Munţii Retezat Mic, Munţii Retezat, Munţii Tulişa.

Przez większą część czasu przebywaliśmy powyżej górnej granicy lasu. Udało się wejść na szczyty przekraczające 2500mnpm, były malownicze biwaki powyżej 2000mnpm (a nawet powyżej 2300) , przedzieranie się przez kosodrzewinę, wspinaczka po skałach, zmaganie się z burzami i deszczami - jednym słowem wiele przygód dla małych wędrowców.

Na zachętę do zapraszam serdecznie do obejrzenia fotorelacji z tej wycieczki:

https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... oUdniowych

Szczegółowa kronika wycieczki będzie wkrótce dostępna na naszej klubowej stronie WWW.

Osoby zainteresowane wspólnym udziałem w podobnych wycieczkach zapraszam do nawiązania kontaktu - razem możemy pokusić się o to, na co w pojedynkę nie mamy szans!

PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

wilhelmina
 
Posty: 44
Dołączył(a): Pn 18 cze, 2012
Ulubione góry: Gorce

Re: Gdzie byliśmy

Śr 02 paź, 2013

Hej,
To i ja się pochwalę naszą pierwszą dłuższą wycieczką z 3,5-latkiem nóżkami w Paśmie Jaworzyny w Sądeckim:
https://picasaweb.google.com/1093953334 ... laAbowska#

Generalnie do tej pory raczej chłopak był noszony, a tu nagle okazało się, że potrafi sam, i to sporo, i co najważniejsze bez marudzenia, a wręcz z zapałem (może to za sprawą nowych butów?!).
Dodatkowo w wycieczce brał udział także młodszy 2-latek. Ten za to bardzo chętnie wędruje na własnych nóżkach, niestety na razie jego tempo jest na tyle wolne, że przeważnie jest noszony w nosidle.

pozdrowienia!

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Pn 02 gru, 2013

Korzystając z nadejścia zimy postanowiliśmy rozpocząć tegoroczny sezon narciarski.

Padło na Beskid Żywiecki - tam spodziewałem się najwięcej śniegu. Rzeczywiście warunki były po prostu superowe!

Szliśmy trasą: Korbielów - Przeł. Przysłopy - Uszczawne - Hala Miziowa - Trzy Kopce - Rysianka - Redykalny Wierch - Zapolanka - Kiczora - Wilczy Groń - Ujsoły/Rajcza

Po drodze nocleg w namiocie na grzbiecie Trzech Kopców.

Polecam tę trasę na przejścia z dziećmi. Da się to bez problemu zorganizować tak, aby nocować w schronisku na Rysiance.

Co prawda stara zasada mówi, aby bezpośrednio po opadach nie wybierać się w góry, ale skolei doświadczenie nakazuje korzystać z tego co jest, bo zaraz może nie być ... i to przeważyło.

Śniegu mnóstwo. Powyżej 900-1000m warunki zimowe. Śnieg ani za szybki ani za tępy, ani za sypki ani za twardy, mimo że świeży, to na tyle zleżały, że narta nie zapada się w puchu bez dna.

Niżej różnie. Udało się bez problemu wyjść na nartach z samego Korbielowa. Niżej było mokro. Szczególnie na leśnych drogach - korzystniej było iść bokiem. Wyżej, szczególnie na polanach można było się nieźle uchetać przy zakładaniu śladu.

Dawno już nie miałem w górach takich wspaniałych warunków do wędrówki na śladówkach. Śnieg był taki, że małe dzieci spokojnie poradziły sobie z tą trasą. Jeżeli nie ociepli się na tyle, żeby to potem zamarzało na lód to spodziewam się podobnych warunków także na tydzień. Prognozy są na razie po tym względem optymistyczne.

Niestety już w sobotni wieczór dotarły skutery, które bezpowrotnie zabrały przyjemność zakładania śladu na grzbiecie.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji: https://picasaweb.google.com/klubik.kar ... ozszuranie

PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

P_A_B_L_O
 
Posty: 75
Dołączył(a): Wt 11 sty, 2011
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Wt 17 gru, 2013

W ostatni weekend (14/15 XII) byliśmy w Gorcach. Szliśmy głównym grzbietem z Przysłopu (Rzeki) przez Gorc, Jaworzynę, Turbacz, Stare Wierchy do Rabki.

Parę fot: https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/Gorce

W sobotę "żyleta" - lampa, dalekie widoki, ciepło, w niedzielę całkowita zmiana pogody - chmury, momentami wiatr i mróz.

Śniegu było nadal stosunkowo dużo, ale ten śnieg nie był wygodny do jazdy - szreń łamliwa.

Niestety oczekiwania, że chociaż powyżej 1000m ostatnia odwilż nie poczyniła aż takiego pogorszenia warunków nie sprawdziły się.

W sobotę było mokro, ale dzięki temu względnie miękko. Od Gorca do Jaworzyny Kamienickiej w wielu miejscach nieprzetarte - rzadkość jak na Gorce - przyjemnie się szło. Dalej na zachód wszystko rozjeżdżone przez skutery i pieszych, a do tego zmrożone.

Planowaliśmy zjazd ze Starych Wierchów do Obidowej, ale ponieważ ze względu na trudne warunki narciarskie przedłużył się zjazd z Turbacza i zrobiło się późno, po zmroku poszliśmy z buta grzbietem do Rabki. Na tym odcinku praktycznie nie było warunków narciarskich - dwie zalodzone koleiny wyjeżdżone przez jakieś quady.

W dolinach sporo lodu.

PABLO
-------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

Avatar użytkownika
Czort
 
Posty: 1514
Dołączył(a): So 07 maja, 2005
Lokalizacja: Z Piekła Zdroju
Ulubione góry: Karpaty

Re: Gdzie byliśmy

Wt 17 gru, 2013

P_A_B_L_O napisał(a):Śniegu było nadal stosunkowo dużo, ale ten śnieg nie był wygodny do jazdy - szreń łamliwa.


Za to na północnych stokach nie było tak najgorzej. Udało mi się zjechać z Turbacza do Koninek przez Obidowiec, w zasadzie bez problemów. Miejscami niestety jeszcze było zbyt mało śniegu na zjazdy - niektóre pniaki i kłody są wciąż niedostatecznie przysypane. Po południowej stronie - faktycznie, leży wredna szreń. Nawet wrogom nie polecam. Po zdjęciach widzę, że miejscami jechałem za waszym śladem.

Stok na Tobołowie już wstępnie ubity, jednak po drodze są fragmenty z niespodziankami w postaci wystających kamoli.

Gratulacje dla dzieciaków! Mały gabaryt, duża moc...
===============================
Tymczasem na horyzoncie - refraktor.pl

Zbiór paplanin geologicznych - sekwencjaboumy.blogspot.com

Omnia mea mecum porto...

Poprzednia stronaNastępna strona
Powrót do Z dziećmi w góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość