Strona 1 z 2

Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Cz 03 sty, 2008
przez dynercia
Informacje wstępne

Elbrus (5642mnpm) to najwyższy szczyt Europy, jeśli za granicę między Europą a Azją przyjąć główną grań Kaukazu. Położony jest w centralnej części Kaukazu w rosyjskiej republice Kabardino-Bałkaria.

Elbrus jest nadal czynnym wulkanem (ostatni wybuch notowano w XVIIIw), co prawda dziś nie dymi, ale w trakcie wspinania można z łatwością wyczuć siarkowy odorek. Rosyjscy sejsmolodzy przewidują następny, potężny wybuch za jakieś 30 lat, więc należy się pospieszyć z jego zdobyciem.

Z ciekawostek: przez krótki czas w trakcie Drugiej Wojny Światowej był najwyższym szczytem III Rzeszy.

Obrazek

Wizy do Rosji i pozwolenia

Na zdobycie Elbrusa wystarczy jednokrotna wiza ważna 30 dni - najtańsza. Zdobyć ją można w dwojaki sposób:

* zdobywając od zaprzyjaźnionego Rosjanina zaproszenie (najtaniej, ale czasochłonne)
* kupując w biurze podróży. W tym roku (2007) najtaniej w Krakowie oferowało biuro Transsyberyjska - obecna cena 260zł.

Czas oczekiwania - pięć dni roboczych.

Na miejscu należy załatwić w Nalcziku na ulicy Kabardinskaja 192 pozwolenie na przebywanie w strefie nadgranicznej. Biuro oficjalnie czynne jest w godz. 09:00 - 13:00, ale po południu również udało się nam załatwić. Pozwolenie jest bezpłatne, ale należy napisać ręcznie podanie w języku rosyjskim w 3 egzemplarzach (wzór na ścianie), papier dostarcza biuro :)

Ponadto w Tyrnyauz należy załatwić OVIR czyli zameldowanie. Mamy na dopełnienie tej formalności 3 dni od wjazdu do Rosji. I tu dla turysty z namiotem bez wynajętego przewodnika zaczynają sie schody... Zameldowanie przysługuje tylko turystom śpiącym w hotelu, więc należy obejść wszystkie po kolei w mieście i prosić by za stosowaną opłatą ktoś zgodził się poświadczyć OVIR. Nie jest to jednak proste. Spotkani Polacy mówili, że udało się im ostatecznie OVIR załatwić za 1700 rubli.
Ostatnią instancją jest właściciel Hotelu Wierszina w Azau, bardzo miły i uczynny człowiek, ale niestety nie miejscowy, więc może nie być obecny. Wziął od nas tylko urzędowe 200 rubli.

Ostatnią rzeczą przed wyjściem, którą należy załatwić jest zarejestrowanie grupy u Spasatielnej Służby (GOPR) w Tierskole - jeden z ostatnich domów po lewej idąc od dołu. Jest bezpłatne. Telefon alarmowy: +7 86622 93244 lub +7 86622 93284. Rtownicy wychodzą jednak tylko po rannych, w przypadku przeliczenia sie z własnymi siłami trzeba radzić sobie samemu!

Podróż

W okolice Elbrusa można się dostać:

* własnym samochodem - sposób niepolecany ze względu na łapówkarstwo ukraińskiej i rosyjskiej policji, a także ze względu na fatalny stan dróg na Ukrainie. W Rosji jakość dróg podobna jest jak w Polsce
* samolotem do Moskwy, a następnie z Moskwy do Mineralnych Wód - szybko, ale drogo. Poza tym problem z większym bagażem.
* pociągiem i autobusem - najkrótsza trasa wiedzie z Krakowa przez Lwów, Krasnodar, Piatigorsk, Mineralne Wody, Nalczik, powrót do Baksan i do Tierskołu (3.5 km od Azau, skąd się startuje). Do Lwowa najwygodniej i w miarę tanio (70zł) można się dostać rejsowym autobusem z firmą Wencel , wyjeżdżającym codziennie o godz. 21.00 z dworca autobusowego w Krakowie. We Lwowie jest kilka godzin na zwiedzenie miasta. O 15:26 odjeżdża w dni parzyste pociąg do Adleru - jedziemy nim do Krasnodaru 1. Warto w sezonie letnim zaopatrzyć się wcześniej przez biuro w bilet, bo pociąg bywa zatłoczony (najniższą prowizję w Krakowie bierze biuro Czajka i wynosi 50zł od biletu, a bilet z prowizją kosztował nas 280zł). Do Krasnodaru pociąg przyjeżdża o 01:55. Dalej przesiadamy się na autobus (dworzec autobusowy znajduje się na przeciwko kolejowego) i o 05:55 odjeżdżamy do Piatigorska (cena biletu to 348.50 rubli + 3.20 za każdy duży bagaż). Dalej można jechać taksówką (wynajęcie kosztuje 2500 rubli, cena jest negocjowalna), albo przesiąść się na autobus do Nalczika (ceny nie znam). Jest też jeden bezpośredni autobus Krasnodar - Nalczik (nie znam godz. odjazdu). Z Nalczika wracamy marszrutką (bus) do Baksan i tam przesiadamy się na bus do Tierskołu (podobno ten ostatni kosztuje 75 rubli, ale jest to informacja nie sprawdzona).

Można też próbować dostać się z Krasnodaru do Piatigorska pociągiem, ale nie kursuje codziennie (4 razy w tyg.). Elektriczna Krasnodar - Mineralne Wody kosztuje 195.50 rubli, Mineralne Wody - Piatigorsk 24.00 ruble.

Ostatni odcinek można też próbować stopem, ale uwaga! stop w Rosji jest płatny, minimum 50 rubli na kilkukilometrowych odcinkach, do nawet 1000 rubli za 150km.

Powrót

Marszrutki z Tierskołu do Baksan odchodzą z centrum wsi o godz. 08:00, 08:30, 13:00, 16:00 i 17:00. Dalej systemem marszrutek do Piatigorska, stąd elektriczką do Mineralnych Wód. Elektriczka z Mineralnych Wód do Krasnodaru jeździ pn, śr, pt, nd o 13:55. Można też z Piatigorska łapać autobus do Krasnodaru (dworce są niestety w dwóch różnych częściach miasta, oddalone o ok. 30min na piechotę). Pociąg z Krasnodaru do Lwowa odjeżdża w dni parzyste o 21:38. We Lwowie mamy ok. 1 godz. na przesiadkę i o 07.18 odjeżdża pociąg do Wrocławia (taniej jest pojechać nim tylko do Przemyśla - 97 hrywien i tu przesiąść się po pół godzinie oczekiwania na pociąg do Krakowa - 42zł).

Noclegi

My korzystaliśmy głównie z namiotu. Nocleg w namiocie w górach jest darmowy, także przy schroniskach. W miejscowości Elbrus (ok. 17 km od Azau) ponadto jest pole namiotowe przy restauracji "Saklja" - jadąc od Baksan w kierunku Azau jest to ostatni budynek po lewej przed końcową tablicą miejscowości, za mostem na rzece Garabaszi (na większości Baksan), przy skręcie do miejscowości Szkielda. Nocleg kosztuje wg uznania właściciela między 70 a 90 rubli od osoby i gwarantuje gorący prysznic bez ograniczeń. W samym Azau namiot rozbić jest bardzo ciężko (polana położona jest na bardzo stromym stoku, wysoko nad rzeką Garabaszi), ale podchodząc ok. 100m wysokości wzdłuż kolejki na Elbrus, za zakrętem drogi dochodzimy do domu z zielonym dachem. W okolicach tego budynku (nieco powyżej, po prawej) jest dobre miejsce biwakowe. Woda z ujęcia koło domu.

W Azau w Hotelu Wierszina cena za dwuosobowy pokój to 1000 rubli, ale standard jest naprawdę wysoki, na europejskim poziomie.

Idąc w górę kolejne dobre miejsce do spania, to Stacja Mir (3600mnpm). Po 18:00 pustoszeje i można się rozłożyć na deskach w środku bez konieczności rozbijania namiotu. Wodę można znaleźć idąc lewą drogą po morenie w kierunku Beczek ok. 100-150m od Stacji. Woda pochodzi z topniejącego śniegu, ale potok wyglądał na dość stały.

Wyżej między Mirem a schroniskiem Prijut (4100mnpm) jest wiele miejsc dobrych na biwak, ale płynna woda jest jedynie przy Beczkach (3800mnpm), a następna przy Prijucie.

Ostanie sensowne miejsce biwakowe jest po prawej stronie na Skałach Pastuchowa (4610mnpm), ale woda jedynie ze śniegu. Jest to najczęstszy punkt wyjścia "namiotowców" na szczyt. Znajduje się tam jedna platforma na dwuosobowy namiot, ale spokojnie można wykopać w śniegu platformy na jeszcze 3-4 namioty.

Nocleg w schronisku Prijut kosztuje wg uznania, średnio ok. 300 rubli. Na miejscu można przygotować sobie posiłek lub zamówić (po wcześniejszym uzgodnieniu) u obsługi. Schronisko nie prowadzi gastronomii dla turystów z zewnątrz.

Wyżywienie

Ostatnie sklepy przed Azau znajdują się w miejscowości Tierskoł. Można tam zakupić to wszystko, co i w naszych wiejskich sklepach: chleb, masło, ser, kiełbasę, konserwy, dżem, warzywa. Chleb mają podobny do naszego, bardzo smaczny. Sery są nieco inne niż w Polsce, ale również godne polecenia. Natomiast kiełbasa nawet nie leżała koło mięsa, a nawet chyba nie koło psiej budy. Miejscowi to jedzą, ale z wędliną nie ma to nic wspólnego, do tego jest w ogóle nie doprawione. Mieszanka białka niewiadomego pochodzenia i tłuszczu. Konserwa mięsna "Gowjadina" jest całkiem do życia - mięso wołowe w sosie, ale nadaje się bardziej na ciepło niż do kanapek. Innych nie próbowaliśmy. Konserwy rybne nie odbiegają jakością od naszych. Do produkcji dżemu nie używają żelatyny, w związku z czym są płynne, ale smaczne. Ceny w sklepie po przeliczeniu jak w Polsce.

W Azau można już jedynie dostać szaszłyki baranie za 150 rubli za porcję, smaczne, ale najeść się trudno.

Wyżej już jedynie można bazować na własnym jedzeniu.

Po większe zakupy należy się udać co najmniej do Elbrusa, a najlepiej do Tyrnyauz.

Mapy i przewodniki

Nie znaleźliśmy żadnego przewodnika w języku Polskim. W języku angielskim można znaleźć sporą garść informacji na stronie SummitPost. Najobszerniejsze źródła informacji są dostępne w języku rosyjskim (nie tylko o samym Elbrusie, ale o całej okolicy) na stronie Skitalets oraz mounts.narod.ru.

Mapę najlepiej ściągnąć ze strony Wildrussia, połączyć części np. w Corelu i wydrukować (ok. 70zł za format A0). Na miejscu można zakupić mapy w Azau w sklepie z pamiątkami, ale są gorszej jakości.


Aklimatyzacja

Warto poświęcić kilka pierwszych dni po przyjeździe na porządną aklimatyzację.

Jako pierwszy cel aklimatyzacyjny proponujemy górę Czeget (3601mnpm). Łatwa technicznie, z góry natomiast roztacza się piękny widok na okoliczne szczyty, m.in. Elbrus i Donguzorun.

Początek trasy we wsi Cheget (5km przed Azau) w dolinie Garabaszi, koło Hotelu Cheget. Stąd albo wyjeżdżamy kolejką na ok. 2700m, albo (lepiej dla aklimatyzacji) wychodzimy drogą wzdłuż kolejki do górnej stacji. Stąd dalej w górę zboczem drogą wzdłuż nieczynnej kolejki. Wszystkie warianty poza skrajnie prawym są trekingowe. Ten ostatni, to lekka wspinaczka (II UIAA). Powrót tą samą drogą. Wycieczka nie wymaga żadnego sprzętu.

Drugi cel aklimatyzacji to już dużo poważniejsza góra, wymagająca sprzętu wspinaczkowego i umiejętności łatwej wspinaczki - Donguzorun (4454mnpm). Trudności w skali rosyjskiej 2B na wschodni wierzchołek (4442mnpm) czyli droga na wysokości między 2000 a 6000mnpm z odcinkami skalnymi do III UIAA oraz odcinkami śnieżno-lodowymi do 35-45° - odpowiednik francuskiej skali alpejskiej ok. PD+, a dalej na główny wierzchołek 3A czyli nieznacznie trudniej, we francuskiej skali alpejskiej ok. AD.

Początek trasy wiedzie doliną Yusengi. Wejście do doliny nieco powyżej wsi Tegenekli, ok. 100m przed mostem na rzece Garabaszi (Baksan). Tu zaczyna się szeroka droga prowadząca prawym brzegiem rzeki Garabaszi przez sosnowy las. Po kilkuset metrach wykręcamy wraz z drogą na południe (w lewo) i zaczynamy ostro wspinać się do góry. Po godzinie osiągamy granicę lasu i wchodzimy na bardziej połogą część doliny. Po kolejnych 40-50min dochodzimy do ruin Północnego Schroniska Bieczo (2431mnpm), zniszczonego przez lawinę. Stąd dalej prawym brzegiem rzeki Yusengi, a następnie moreną do Wschodniego Lodowca Donguzorun. Następnie prawą boczną moreną lodowca do miejsca gdzie lodowiec wykręca w prawo. Tu schodzimy z moreny na lodowiec, przecinamy go i wychodzimy na łatwe, zniszczone skały dużej wyspy. Dalej łatwymi skałami lub na lewo od nich po lodowym zboczu wychodzimy na niewielki zaśnieżony skalny filar i nim na wschodnią grań Dongazoruna, na prawo od przeł. Bieczo (6 - 8 godz. od szosy). Tu biwak.

Z biwaku łatwą skalno-śnieżną, długą granią (nawisy!), a następnie śnieżnym zboczem pod dużego żandarma. Wejście na niego po stromych skałach średniej trudności (40m) i zejście po pionowym 20m kamieniu z powrotem na grań. Za żandarmem idziemy w górę łatwą, długą, z kilkoma stromymi progami, skalno-śnieżną granią (nawisy!). W górnej części po lewej stronie grani wejście na wschodni wierzchołek Dongazoruna (od biwaku 5 - 6 godz.).

Ze wschodniego wierzchołka szeroką, skalno-śnieżną, miejscami stromą granią, pokonując niewielkie żandarmy wprost, wchodzimy na główny wierzchołek Dongazoruna.

Obrazek

Droga na Elbrus

Wejście na Elbrus rozpoczyna się na Polanie Azau, przy końcu Doliny Garabaszi. Tu kończy się asfaltowa droga prowadząca w głąb doliny. Tu można wybrać albo mozolne pięcie się w górę drogą prowadzącą wzdłuż kolejki do Stacji Krugozor (3000mnpm), a dalej morenami, płatami śniegu, na koniec kawałek (kilkaset metrów) przez lodowiec i znowu moreną do Stacji Mir (3600mnpm). Stąd albo wyratrakowaną drogą do Beczek (schronisko złożone z szeregu baraków przypominających przewrócone beczki na 3800mnpm), albo bardziej przez nas polecaną lewą drogą po morenie. Drogę na piechotę można polecić tylko dla tych, którzy pragną zdobyć w ten sposób aklimatyzację. Nie jest ona ani ciekawa, ani ładna widokowo, a na pewno bardzo nużąca - moreny składają się z osypujących piargów, poprzetykanych płatami śniegu, w dzień mocno rozmiękającymi.

Wygodnym i już zaaklimatyzowanym polecamy skorzystanie z kolejki (80 rubli za każdy odcinek, kas nie ma, ale są panowie kasjerzy, którzy bardzo dobrze wiedzą kto płacił, a kto nie - taka miejscowa mafia), którą można wyjechać do Stacji Mir, a dalej przy odrobinie szczęścia można jeszcze wyjechać krzesełkami do Beczek. Ostatni odcinek jednak często jest nieczynny.

Dalsza droga prowadzi wyratrakowaną drogą, prosto w górę, do schroniska Prijut (4100mnpm), początkowo z lewej towarzyszy nam stary wyciąg orczykowy, następnie teren gwałtownie stromieje i wchodzimy w skalny korytarz - po 100m podejścia na jego lewym brzegu znajduje się schronisko.

Skalny korytarz wyprowadza na ok. 4400mnpm. Następne 100m podejścia prowadzi przez otwarte śnieżne pole - we mgle łatwo pobłądzić! Generalnie należy iść nadal w tym samym kierunku, aż po prawej pojawią się skały. Stąd jeszcze ok. 100m podejścia na szczyt Skał Pastuchova (4610mnpm) czyli ostatniego charakterystycznego punktu przed siodłem między wierzchołkami Elbrusa. Nie są to de facto skały, ale grupa wystających ze śniegu większych kamieni.

Ze Skał Pastuchova udajemy się wprost w górę (stąd w sezonie czyli od połowy czerwca, szlak jest wyznakowany niewielkimi - ok. 1m, tyczkami, ustawionymi co ok. 50m) i podchodzimy ok. 400 - 450m po pod skały wschodniego wierzchołka Elbrusa. Stąd rozpoczynami lekko wznoszący się trawers w lewo na siodło między wierzchołkami, generalnie trzymając się cały czas ok. 100m poniżej skał wschodniego wierzchołka.

Z siodła wprost w górę ok. 200m, następnie wznoszący się trawers w prawo aż za skaliste żebro (ok. 100 - 150m). Tu wykręcamy w lewo (na SW) i wychodzimy na plateau i podążając nadal w tym samym kierunku po ok. 400 - 500m dochodzimy na szczyt.

Wymagania sprzętowe

W sezonie letnim, gdy szlak jest wyznakowany, wystarczą turystyczne raki i turystyczny czekan. Godne polecenia są kije trekingowe. Ponadto warto zabrać ciepłą odzież, łącznie z kominiarką i maską na twarz, pożądne grube, nieprzewiewne rękawice, folię NRC, krem z filtrem oraz tłusty krem przeciw odmrożeniom oraz hot packi (ogrzewacze do rąk i stóp). Poza tym zwykłe wyposażenie górskie. Warto mieć GPS lub kompas.

Poza sezonem, gdy brak tyczek, góra staje się śmiertelnie niebezpieczna podczas złej widoczności. O pobłądzenie jest naprawdę łatwo, a poza tym jedynym szlakiem lodowiec jest najeżony szczelinami. Dlatego oprócz raków i czekana należy zabrać uprząż, linę 9-10mm (przy 2 osobach ok. 60m), kilka pętli (min. 3 na osobę) oraz na każdego członka zespołu: dwa prusiki, dwie śruby lodowe, jeden deadman lub szablę śnieżną, dwa - trzy ekspresy, trzy karabinki zakręcane (HMS) oraz opcjonalnie (ale bardzo polecane) małpę lub inny przyrząd zaciskowy (dobrym awaryjnym rozwiązaniem jest tiblock). Należy też bezwzględnie zaznajomić się z technikami chodzenia po lodowcu oraz z technikami wydobywania ze szczeliny.

Większość wypadków śmiertelnych na Elbrusie jest wynikiem nie używania raków i czekana w lecie lub nieumiejętnością ich użycia oraz upadkiem do szczeliny w przypadku pobłądzenia! Rocznie na Elbrusie ginie ok. 40 osób!!! Ta góra jest tylko łatwa przy dobrej pogodzie, która tu zmienia się dosłownie w ciągu 5 min!

Raki i czekan można pożyczyć na miejscu na polu namiotowym w Elbrusie. Cena do uzgodnienia z właścicielem telefonicznie (+8 928 985 12 56), faksem (+8 866 38 781 62) lub mailem (osman-apsuvaev@yandex.ru)- rozmawia tylko po rosyjsku!!!


Relację z naszego wyjazdu można przeczytać na mojej stronie domowej.

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Cz 03 sty, 2008
przez Petro
Co do pozwolenia na strefę przygraniczną - na sam Elbrus nie jest ono potrzebne, góra leży poza strefą przygraniczną. Jeśli natomiast ma się zamiar eksplorować też Bezengi albo Adyr-Su, czy Adył-Su, to trzeba mieć.
Warto wziąć pod uwagę, że w weekend jest to praktycznie nie do załatwienia, więc dobrze w Nalcziku pojawić się w dniach pracujących.
Osman, czyli wspomniany wyżej właściciel Kafe Saklja w Elbrusie jest też w stanie załatwić rejestrację OVIR, jak się go ładnie poprosi.
W połowie września odbywają się zawody Elbrus Speed Climb. Jeśli ktoś sądzi, że jest szybszy niż Denis Urubko, to może się sprawdzić.
Jeśli chcecie nocować w Nalcziku, to pytajcie o "Gastinica Alpinist", ceny jeszcze w miarę do przeżycia i w samym "centrum".
Dobrze jeśli w ekipie jest ktoś przynajmniej podstawowo "ruskogawarjaszczyj". Niby języki podobne i każdy umie, ale jak trzeba w trudniejszej sytuacji się dogadać, to nagle robi się trudno.

P.S.
A, zapomniałem dodać. Dynercia, super robota. Widzę, że wzięło Cię na pracę społeczną i robienie opracowań ;-)

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pt 04 sty, 2008
przez jano
Dynercia-kawał porządnej roboty.
Jedno pytanie-jaki koszt takiej wyprawy i ile czasu :?:
Pozdrawiam :!:

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pt 04 sty, 2008
przez michales
Również chciałem pogratulować odwalonej roboty - również jeżeli chodzi o te artykuły o tatrzańskich szlakach zimowych i asekuracji na lodowcu. Bardzo fajnie napisane!

Aż się chce jechać :>

Jakie terminy są optymalne na taki wyjazd?

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pt 04 sty, 2008
przez dynercia
Myśmy byli miesiąc, ale nie tylko na Elbrusie. Na sam Elbrus potrzeba:
-3-4 dni jazdy pociągiem w jedną stronę (zależy jak się ułoży rozkład: od 2.5 do 4.5 dnia)
-3-5 dni na dobrą aklimatyzację
-2 dni na atak szczytowy
Oczywiście jak jest dobra pogoda, przy dupówie wszystko się wydłuża. Czasy są podane tak, żeby się nie denerwować, że się z czymś nie zdąży.

A kosztowało nas ok. 2.3tys na głowę (wizy - kupowaliśmy jeszcze po starej cenie po 170zł, dojazd, żarcie, ubezpieczenie, przechowanie zbędnego bagażu na dole, spanie za friko w namiocie + 2 noce w Alpinłagrze i 2 na polu namiotowym), sam Elbrus będzie trochę mniej, ale niewiele, bo najdroższe i tak są dojazd, wizy i ubezpieczenie.

Jeśli chodzi o termin, to najwcześniej w połowie czerwca - wcześniej szlak na szczyt jest nieotyczkowany i jest zdecydowanie bardziej niebezpiecznie (przy załamaniu pogody i bez tyczek ta góra to masakra). Wcześniej tylko z pełną asekuracją lodowcową. Najpóźniej myślę, że koniec września - potem zaczyna się regularna zima.

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: N 06 sty, 2008
przez Kuba (Cesarr)
Bardzo fajny opis.
ps. Tylko po co ten wyzywający i kontrowersyjny tytuł. Przecież każdy wie, że w Europie najwyższy jest MB. ;)

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pn 07 sty, 2008
przez dynercia
Tak dla przekory :wink: na Elbrusie byłam, a na MB nie :mrgreen:
Chociaż na miejscu rzeczywiście trudno uwierzyć, że to jeszcze Europa :lol:

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Wt 08 sty, 2008
przez michales
Jak na takiej wysokości działają kuchenki na gaz? Czytałem, że sporo ludzi używa różnych kuchenek typu multifuel, ale z nimi też są cyrki :(

Na jakie temperatury (lato) należy się przygotować?

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Wt 08 sty, 2008
przez dynercia
Pod koniec czerwca na ok. 5000 spadła w dzień do -20, ale odczuwalna (wiał wiatr zwalający z nóg) było ok. -30. Były też dni znacznie cieplejsze - w jeden z nich podchodziliśmy na 4600 w krótkim rękawku (ale z ciężkimi worami) - było tak koło zera. Na dole w tym samym czasie temp. dochodziła do +30. Tak więc w ciągu 2 dni przeskoczyliśmy w zejściu z -30 na +30 - niezłe wrażenie :lol:
Co do kuchenki - mieliśmy zwykłego Colemana na gaz i działał bez zarzutu (paliliśmy kartuszem Karrimora). Najwyżej gotowaliśmy nim na 4600. Czas uzyskania 1 litra wrzątku ze śniegu ok. 50-60min.

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pt 11 sty, 2008
przez Andrju
a jak wygląda sprawa języka rosyjskiego? Przyznam się szczerze że jego znajomość w moim przypadku ogranicza się do możliwości odczytania napisów ;/ W całej mojej ekipie sprawa też wygląda podobnie. Czy możemy napotkać spore problemy? Jak ze znajomością np. angielskiego u naszych dalekich wschodnich bratanków?

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pn 14 sty, 2008
przez dynercia
Znajomość obcych języków zerowa. Po rosyjsku zresztą też mówią kiepsko, ale na tyle, że można się spokojnie dogadać. Najlepiej chyba po bałkarsku :lol:
Tak poważnie, to bez rosyjskiego tylko na migi pozostaje... Kupcie sobie mini słownik polsko-rosyjski, a zobaczycie, że szybko złapiecie czaczę. Ja nie używałam tego języka od czasu szkoły średniej (czyli ponad 10 lat), po ukończeniu której z trudem czytałam bukwy i byłam się wstanie co najwyżej przedstawić. Początkowo było ciężko, ale po paru dniach mówiliśmy już na poziomie miejscowych. Zasób 200 słów w zupełności wystarczy. No chyba, że chcecie o filozofii gawarit... :mrgreen:

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pn 14 sty, 2008
przez Petro
Interesujące podejście lingwistyczne... :roll:
To, że miejscowi mają dziwną fonetykę, to nie znaczy, że nie znają dobrze rosyjskiego. Zresztą jest tam masa etnicznych Rosjan.

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Wt 15 sty, 2008
przez dynercia
Nie, nie chodzi mi o fonetykę. Tej bym sie nie czepiała, bo nie znam aż na tyle rosyjskiego, żeby odróżnić akcent. Chodzi mi o zasób słów. Póki rozmawialiśmy z miejscowymi rozumieliśmy się bez żadnych problemów i aż mi serce rosło jak to ja znam rosyjski :mrgreen: . Ale jak wjechaliśmy do właściwej Rosji i zaczęliśmy rozmawiać z Rosjanami z krwi i kości, to się okazało, że ni w ząb nic nie rozumiemy, bo używali znacznie więcej słów, których myśmy już nie znali. Stąd mój wniosek, że miejscowi musieli używać języka na moim poziomie (czyli bardzo niskim) i raczej nie wynikało to z tego, że mówią do obcokrajowca, bo każdego kto się do nas odezwał od strzała rozumieliśmy bardzo dobrze. No chyba, że wyciągnęłam błędne wnioski... :roll:

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pn 22 wrz, 2008
przez MSZY
Dynercia,
wielkie dzieki za relacje! W formie drukowanej czytalismy ja jeszcze w Beczkach :-)
Bardzo sie przydala.
Bylam na Elbrusie na poczatku lipca tego roku, wiec gdyby ktos poszukiwal najswiezszych informacji z regionu, to zapraszam.
Zgadzam sie co do rosyjskiego: Bałkarcy i Kabardyńcy i tak nie przepadaja za rosyjskim i uzywaja form podstawowych. Ale warto zainwestowac w przypomnienie sobie znajomosci cyrylicy - ja zafundowalam sobie trzy miesiace powtorki rosyjskiego, bo tez ostatnio mialam go w podstawowce.

Pozdrowienia,
Magda

Re: Elbrus (5642mnpm) - najwyższy szczyt Europy

Napisane: Pt 03 paź, 2008
przez dynercia
Miło, że się komuś na coś przydała ta pisanina :)