Kościelec - Góra strachu

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Nie wygląda imponująco tylko groźnie. To tak trochę jak słynna ściana Eigeru.
Jest coś w tym, że góra może być stroma i niedostepna na wiele sposobów.
Ot weźmy na przykład Matterhorn. Strzelisty, imponujący, istny lider - przewodnik.
Albo taka Kazalnica Mieguszowiecka. Patrząc z okolic Czarnego Stawu ma właściwie "mord" wypisany na twarzy :)
A obok stojący Mnich, pomimo fantastycznej ściany wschodniej, spogląda na nas przyjaźnie z każdej strony. Taki milusiński - no może leciutko zadziorny :)

Kiedy patrzy się na obiekt naszej dzisiejszej wyprawy, osobom, które tam jeszcze nie były zaczynają galopować różne myśli.

Leży właściwie samotnie, swą 550-cio metrową wschodnią ścianą jednoznacznie informuje Czarny Staw, że w żadnym wypadku, nie zobaczy kolegi Zielonego :)

Zarówno wschodnie, jak zachodnie zerwy dają do zrozumienia, że o żartach mowy być nie może. A północna, opadająca ściana dodatkowo podnosi atmosferę grozy :)

Ale to dopiero gdy patrzymy od strony Przełęczy , na którą się niebawem wdrapiemy, bo dziwna to góra.
Kiedy wyruszamy ze schroniska Murowaniec i zaczynamy kierować się niebiesko znaczoną ścieżką nad Czarny Staw, nic nie zapowiada takich wrażeń. Moc tego szczytu ukryta jest za porośniętymi kosówką, w sumie łagodnie wyglądającymi zboczami, jego młodszego brata.

Spokojnie wśród kosówek, trawersujemy zbocze. Gry kosodrzewina się kończy po lewej stronie otwiera nam się widok na spore granitowe rumowisko. Gdy dobrze się przyglądniemy, na jego dnie zobaczymy spory kamień z wyrytym napisem. Właśnie mijamy symboliczny grób Mieczysława Karłowicza (kompozytora, który zginął tu w lawinie w 1909 roku). To pierwszy, niepozorny sygnał, że łagodne usposobienie okolicy, zmienia czasem swe oblicze. Stąd też pięknie rysuje się przed nami wielka morena czołowa, oddzielająca wyższe dolinki gąsienicowe od, mającej tu swój początek, najdłuższej dolinie tatr wysokich - Dolinie Suchej Wody. Przy pięknej pogodzie warto tu być przed 8 rano, kiedy nie ma jeszcze wielu ludzi.
Minąwszy "grób Karłowicza" kierujemy się wprost w stronę wspomnianej moreny cały czas trawersując strzępiącą się coraz bardziej grań "młodszego brata", w końcowej fazie w trzy zakosy, zostawiając grań po prawej stronie, wychodzimy ponad grzbiet moreny. Podskoczył nam znacznie puls ale warto zrobić jeszcze kilkadziesiąt kroków, bo oto wita nas piękny, majestatyczny Czarny Staw Gąsienicowy (od Murowańca 20 min).

Przed nami piętrzą się północne urwiska Koziego Wierchu i Kozich Czub, po lewej najpierw rumowiska Żółtej Turni, a nieco dalej lekko pochylone ściany Granatów. Dla interesujących się geologią doskonale widać tu działanie lodowców.

Gdy spoglądniemy w prawo ukaże nam się widok opadających ostro ścian, tajemniczej góry. Ale stromo !!! :)

Ciekawość nie pozwala odpoczywać długo. Blisko tafli stawu, w prawo odchodzi znakowany na zielono szlak.

Nim kierujemy się poprzez głazy i rumowiska wprost w objecia "młodszego brata".
Dobra ścieżka szybko pozwala nabrać wysokości. W sumie niby dośc stromo ale nie mozolnie.
Po kilku minutach szlak trawersuje w prawo, cofając się jakby w stronę Murowańca, by za załomem, ponownie skręcić w górę i w lewo poprzez trawiaste upłazki (uwaga gdy jest mokro bywa ślisko).
Mocno erodującą ścieżką wyprowadza nas malutkim kominkiem na grań nieopodal wierzchołka " młodszego brata". Stąd znów otwiera się widok na obiekt naszej wyprawy. Teraz jest zdecydowanie bliżej i wygląda jeszcze bardziej ...
"Młodszy brat" skutecznie broni dostępu do szczegółowego widoku. Odsłania czasem tylko jakieś fragmenty.
Teraz kamienną ścieżką wprost na wspomniany wierzchołek. Jesteśmy na wysokości 1863 m. Z Czarnego Stawu zapewne szliśmy około 40 min.

Zdobyliśmy" młodszego brata" - Mały Kościelec, który wita nas przyjemną granią wiodącą do pobliskiej przełęczy. Z grani otwiera się piękny widok na otoczenie stawów gąsienicowych, których naliczyć tu możemy mnóstwo, Kasprowy Wierch, piękny filar Świnicy i ściany Gasienicowej i Niebieskiej Turni, surową Dolinkę pod Kołem.

Nic to, w porównaniu ze spotkaniem oko w oko z naszym "wielkim bratem"
którego potężna, pólnocna ściana, opada stromo, wprost na pobliską przełęcz, na którą właśnie schodzimy. Dopiero teraz, stojąc na Przełęczy Karb 1853m widzimy nasz cel w pełnej krasie.

Jeśli mamy piękną pogodę jest dobrze ale gdy tylko pojawią się mgły lub chmury, zaczyna nas czarować, znika całkowicie w ułamkach sekund lub pokazuje nagle tylko swoje strzepy :)

Nie jest łagodny, nie jest okrutny. Jest groźny.
Jesli w tym miejscu stan naszej psychiki jest marny, lub pogoda daje możliwości na rychłą burzę i opady albo gdy na scianie zalega sporo śniegu decydujmy się na łagodne zejście na stronę Zielonego Stawu (znaki niebieskie - najszybsza ucieczka przy załamaniu pogody)

Jeśli jednak chcecie poznać mistykę Kościelca, to jesteście w dobrym miejscu i czasie.
Ruszamy z przełęczy, trzymając się lewej strony ściany. Na razie spokojnie po kamiennej ścieżce prawie prosto do góry, aż pod spory uskok skalny. teraz szlak zaczyna trawersować w prawo, w poprzek ściany i po chwili doprowadza nas do niewielkiego 3 - 4 metrowego kominka skalnego. Nim prosto ponad wspomniany uskok (uwaga podczas mokrej lub ośnieżonej skały).
Uff. Jesteśmy w jednej trzeciej wysokości ściany. Hm. Nie tak trudno :)

Teraz możecie doświadczyć jednej z tajemnic tej góry. Ilekroć spojrzycie w górę, będziecie widzieli szczyt. Ale dlaczego on wciąż jest tak samo daleko? :)

Za kominkiem idziemy po stopniach skalnych w górę, na przemian od lewej do prawej krawędzi ściany, czasem wprost do góry. Zauważamy, że ścian nie jest taka ostra. Teren właściwie się kładzie !! Co jest?

Nic. :) To kolejna tajemnica Kościelca, skrzętnie ukrywana i dostępna tylko dla tych, którzy zdecydowali się z nim zmierzyć. Północna ściana, tak groźnie wyglądająca niemal z kazdej strony, tak na prawdę jest nachylona tylko pod kątem 30 stopni :) Im dalej się na niej jest, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że ta góra nie chce naszej zagłady tak od razu i z natury :)

Prawdopodobnie jesteście już za połową ściany gdy zdajecie sobie z tego
sprawę. Szlak cały czas wśród dużych, opadających płyt (nie próbujcie nimi potem schodzić), w terenie nieco kruchym , przewija się od krawędzi do krawędzi. Ścieżka pnie się do góry odkrywając nam od czasu do czasu fragment tafli Czarnego Stawu, to fragment filara Swinicy. teren nie jest trudny, a droga prowadzi bezpiecznie i bez szaleństw do góry.

Zapewne, gdy odkryjecie, że góra na swój sposób, bawi się Wami, pozwalając wciąż na nowo odkrywać widok to na Czarny Staw, to na Świnicę to znów na fragment Czarnego, będziecie tuż pod wierzchołkiem.

To właśnie kolejna z tajemnic Kościelca.
Cały czas mieliście wrażenie, że szczyt jest wciąż tak daleko. Minęło kilka minut, moment i oto stoicie oko w oko z kominkiem wyprowadzającym na szczyt. Szybka i w sumie nietrudna przeprawa skalna i wchodzicie na wierzchołek Kościelca 2158m. (z Przełeczy Karb od 45 min do 1 godziny)

Nie jest wielki ale imponujący. Wokół pustka, żadnej grani. Dopiero na wprost ale to w odległości 100 metrów kolejny Zadni Kościelec i dalej Zawratowa Turnia.
Samotny szczyt, polski Matterhorn jedyny z którego można zobaczyć wszystkie Stawy Gąsienicowe. jedyny, z którego ściana Świnicy i północne zerwy Niebieskiej Turni są tak blisko.

Gdy już sekundę ochłoniecie, proponuję przejść dokładnie granią wierzchołka (po dużych głazach) w stronę Zadniego Kościelca jakieś 5 metrów. Zanim grań opadnie gwałtownie w dół wprost na Kościelcową Przełęcz, znajdziecie wygodną i doskolałą widokowo kolibę między skałami.
Co prawda teren jest wokół niej bardzo przepaścisty ale jeśli usiądziecie w jej środku, będziecie całkowicie bezpieczni. Podobnie Wasze plecaki (a wierzcie mi - mało kto z obecnych się tu zapuści).

Rozkoszujcie się fantastycznym widokiem. Jeśli akurat będziecie na szczycie podczas działalności chmur, warto poczekać moment. Bardzo często chmury rozstępują się w różnych miejscach, odsłaniając nam fragmenty jednej z najpiekniejszych moim zdaniem panoram w Tatrach.

I jeszcze jedna tajemnica Kościelca. Weszliście dość łatwo, a
ten stromy i niedostepny, groźny szczyt pozwolił Wam doświadczyć bezpośredniego spotkania z duszą Tatr.

Wierzcie mi. Nie ma wielu udostępnionych dla turystów miejsc, w których bedziecie mieli okazję z tym duchem spotkać się w takiej bliskości.

Tylko nie pomyślcie sobie, że MIT PADŁ.

Ta góra, w szczególny sposób potrafi się przed ludźmi bronić. Są tacy, którzy próbowali bezskutecznie wejść na szczyt po kilka razy. Kościelec potrafi być bardzo kapryśny pogodowo.
Nie każdemu lubi i chce wyjawiać swe tajemnice.
W jego ścianach zginęli tak wybitni ludzie gór jak Mieczysław Świerz i Jan Długosz.
Podczas mgły z wielką radością zabiera Wam poczucie bezpieczeństwa, szczególnie podczas zejścia.
W trakcie burzy jest dramatyczny, z płatami sniegu można wyjechać niezwykle szybko i bedzie to wtedy najprawdopodobniej podróż ostatnia, aż do podnóża.

Pomimo tych wszystkich niebezpieczeństw, to wspaniała lekcja pojmowania Tatr Wysokich, jedna z najdoskonalszych wycieczek by dowiedzieć się na własnej skórze, że Tatry to nie tylko martwa kupa gruzu.

Z Kościelca ludzie wracają już nieco inni :)

Wracamy tą samą drogą. Uważajcie na znaki. Kościelec ma to do siebie, że łatwo na tej północnej ścianie pobłądzić. Nie skracajcie też drogi zejściowej. W kilku miejscach góra aż o to niemal prosi. Szlak jest dobrze wytrasowany i omija praktycznie wszystkie trudniejsze fragmenty ściany.

Czy to jest góra strachu? Jesli tak ma być zejdźcie z Karbu na dół. Jeśli zdecydujecie się na atak szczytowy, obserwujcie pogodę i dajcie się wciągnąć przez niepowtarzalny klimat tej ściany - tego miejsca :)

Mam z tą górą swoje własne polemiki. Chyba tylko raz czy dwa dała mi niebieskie niebo nad głową, natomiast nader często częstowała chmurami, mgłami (najczęściej podchodzą od Czarnego Stawu). Kilka lat temu sprawdziła moją znajomość meteorologii. Od Karbu dawała znaki o nadciągającej burzy (właściwie tworzącej się dokładnie na ścianie). Chciałem 3 razy się wycofać. Jednak ocena była słuszna. Uznałem, że Kościelec patrzy co zrobię. Poszedłem na szczyt. Zostałem wynagrodzony przez fantastyczne widoki. Na Karbie spotkałem się z Widmem Brokenu. Udało mi się wejść na wierzchołek z moją matką, przed którą góra broniła się przeszło 20 lat. Ale były też porażki. Kilkukrotnie musiałem uciekać z Karbu na doł.

Zawsze trzeba wiedzieć kiedy przestać. Pewnie dlatego jeszcze będę miał okazję znów z Kościelcem pogadać o tym i o tamtym :)
--
BusterFM

Avatar użytkownika
Łosiek (Kaśka)
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Śr 22 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Fajnie to opisałeś! :D Aż mam ochotę tam pójść jeszcze raz :D
Jeśli praca przeszkadza ci w realizacji marzeń, to ją rzuć:)
http://www.anorak.dbv.pl/news.php
http://galeria.e-city.tarnow.pl/autorzy/kglowicka/

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Na Kościelec zawsze zapraszam :)
Szkoda tylko, że musiałem z Krakowa na jakis czas wyprowadzić się do Torunia. Dłuższa droga :) Ale nie przeszkoda to :)
--
BusterFM

Avatar użytkownika
Czort
 
Posty: 1514
Dołączył(a): So 07 maja, 2005
Lokalizacja: Z Piekła Zdroju
Ulubione góry: Karpaty

Duch z Broken Episode III "Mroczne Widmo"

Pn 05 wrz, 2005

Ile razy udało ci się wypatrzeć Widmo Brokenu(Albo ile razy ono wypatrzyło ciebie).
Ja jeszcze nie miałem takiego farta/niefarta
Ponoć po trzech razach człowiek już się nie ma o co martwić...

znajomy śmieje mu się w "oczy" widział go już 7 razy.

Avatar użytkownika
Łosiek (Kaśka)
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Śr 22 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

co nieco słyszałam o tym widmie, ale czy możecie dokładnij je opisać? Wtedy będę wiedziała, czy już 3 razy je widziałam :lol:
Jeśli praca przeszkadza ci w realizacji marzeń, to ją rzuć:)
http://www.anorak.dbv.pl/news.php
http://galeria.e-city.tarnow.pl/autorzy/kglowicka/

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Cytat ze strony http://galaxy.uci.agh.edu.pl/~joanna/harpiun/enigma.htm
Istnieje zjawisko, które mogłoby być odpowiedzialne za podobne obserwacje: morski odpowiednik widma Brokenu. Zjawisko to można zaobserwować zimową porą w różnych górach, lecz nazwę otrzymało od gór Brokenu, gdzie zostało opisane. Oto ludzie, którzy w zimie wybierali się w jakichś sprawach w góry, napotykali olbrzymią postać, przeważnie otoczoną świetlnym kręgiem. Oczywiście przerażeni ludzie uznawali tę zjawę za króla gór czy innego demona i umykali w popłochu. Twierdzono, że zjawa wróży nieszczęścia tym, którzy ją widzieli; bardzo niewielu przeżyło, by o spotkaniu opowiedzieć. Co najciekawsze, ta część legendy okazała się prawdą. Widmo Brokenu jest mirażem, występującym w górach tylko zimą i tylko przed bardzo silną burzą. A jakim zagrożeniem jest silna, długotrwała śnieżyca na górskim odludziu, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.
Czym więc jest to widmo? Wbrew pozorom nie jest żadnym przejawem działania sił wyższych. W specyficznych warunkach przed śnieżycą, przy odpowiednim oświetleniu, może się zdarzyć, że człowiek widzi własne powiększone odbicie w zawieszonej w powietrzu lodowej mgle. Brzegi tego odbicia są rozmazane, co wyjaśnia sprawę halo. Zarysy twarzy, a nawet postaci też są zamazane, co wynika z jakości "lustra". Zresztą kto wpatrywałby się dokładnie w taką postać, zwłaszcza jeśli słyszałby wcześniej o związanej z nią przepowiedni?

A wygląda o mniej więcej tak (ze strony http://plfoto.com/zdjecie.php?picture=188781)
Obrazek

Gość
 

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Chciałbym tylko dodać, że jak widać na dołączonym powyżej zdjęciu, zima nie jest konieczna do obserwacji naszego "widma".

W lecie ważne żeby znaleźć się ponad chmurami, w odpowiedniej wysokości i odpowiednim kątem między tymiż chmurami i słońcem :)

Nie jestem zabobonny. Widziałem kilka razy i już się nie martwię :)

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 05 wrz, 2005

Ech zostałem i autorem i gościem he he w jednym poście:)

W uzupełnieniu mojej poprzedniej myśli:

Ciekawostką jest oglądanie Widma Brokenu np. parami. Jeśli będziecie na grani z kimś nie zauważycie go w tęczowej otoczce. Nawet jeśli ta osoba będzie stała 10 cm od Was :)

Zawsze będziecie widzieć tylko swój kształt, swoje odbicie, a Wasz partner wycieczki tylko swoje.

Takie to dziwy. btw. ostatnio Widmo spotkało mnie właśnie na drodze na Kościelec :), a dokładniej po burzy wyszedłem z matką na Mały Kościelec i spoglądaliśmy na stronę Czarnego Stawu, aż tu nagle ....
--
BusterFM

Avatar użytkownika
Was
 
Posty: 455
Dołączył(a): Cz 26 maja, 2005
Lokalizacja: UK/Birmingham

Re: Kościelec - Góra strachu

Śr 07 wrz, 2005

Bardzo fajny opis szlaku na Kościelec :) W tym roku miałem okazję wejść na ten szczyt nieco inna drogą - przez grań Kościelców z Mylnej Przełęczy. Polecam :) Wrażenia i widolki jeszcze ciekawsze:)

Karolina
 

Re: Kościelec - Góra strachu

Pt 09 wrz, 2005

Opis Kościelca cudowny i bardzo prawdziwy.Szkoda,że los nie dał mi szansy na niego wejść, bo albo pogoda nie ta, albo "kolejka " ludzi żeby na niego wejść.

Taru
 

Re: Kościelec - Góra strachu

Pt 09 wrz, 2005

M.in. to właśnie kocham w górach - że można o nich TAK pisać :) Świetna relacja, na Kościelcu jeszcze nie byłam, ale po porównaniu do północnej ściany Eigeru na pewno się wybiorę :wink:

Kajetan
 
Posty: 667
Dołączył(a): Wt 15 lut, 2005
Lokalizacja: Chełm/Kraków

Re: Kościelec - Góra strachu

N 11 wrz, 2005

Dzięki takim opisom wartość praktyczna GPI rośnie i rośnie... :D

Tylko pogratulować doświadczenia i....... chęci napisania o tym do GPI :D

Mam tylko nadzieję, że inni po przeczytaniu twojego dzieła nie zniechęcą się zabardzo do pisania w GPI ( chodzi mi oczywiście o wysoki poziom tego opisu).

Sam zastanawiam się nad poprawieniem własnych bazgrołów ( albo usunięciem :shock: :shock: :shock: :lol: :lol: :lol: )
"Musimy ryzykować, ponieważ największym hazardem w życiu jest niczym nie ryzykować. Ten, kto nie ryzykuje, nic nie robi, nic nie ma, jest niczym"

wodnik_szuwarek
 

Re: Kościelec - Góra strachu

Śr 26 paź, 2005

Ładny tekst, bardzo fajny, szkoda że ludziom, że nam nie chce się tak pisać w forach dyskusyjnych. Byłem na Kościelcu ze dwa razy, może 3. Dość łatwo kiedy jest sucho całkiem, ale kiedy ślisko, to kolanka mogą zadrżeć. Boję się lodu w górach. Śniegu na wspinaczkach też. Nie szukam ekstremum już. Robiłem szlaki bez raków, czekana nie do przejścia. Wyleczyłem się z głupoty. Schodziłem skrótami gdzie potem ginęli ludzie, w tym TOPRowcy. W warunkach zalodzenia, śniegu nie łaziłem tam. Życie mi miłe. To już wielkie ryzyko dla zwykłego, przeciętnego turysty, którego Orla Perć może nie przeraża, ale emocje spore są... ;-)

Znacznie trudniejszy jest Kościelec od Giewontu, Świnicy, nawet od Rysów jest trudniejszy. Tyle że mniej trzeba sił stracić. Krótki szlak.

Piękny. Na pewno wrócę. Ta góra nie jest tak chamsko okuta stalą. To jest właśnie takie piękne. Tak samo jak Przełęcz pod Chłopkiem. Nie lubię żelaznych perci. Jednak rozumiem, że kiedy ślisko to byłyby nie do przejścia dla normalnych ludzi.

Załóżmy klub miłośników Kościelca :-) To nasz mały Matterhorn :-)

Ps. Widmo B. widziałem na Wołowcu. Niesamowite zjawisko. Przeraża, kiedy nie ma ludzi blisko. Zwłaszcza jak się tego nie zna... nie czytało... Góry omamiają mgłami, chmurami, zjawiskami świetlnymi. Magia gór.

Avatar użytkownika
garden-man
 
Posty: 23
Dołączył(a): Wt 06 wrz, 2005
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Kościelec - Góra strachu

Śr 24 maja, 2006

Świetny opis!!! Dzięki niemu udało mi się przekonać parę osób do wyjazdu i "zdobycia" Góry Strachu. Sam będę na niego wchodził drugi raz. Gratulacje i pozdrawiam.

Avatar użytkownika
jano
 
Posty: 654
Dołączył(a): So 04 mar, 2006
Lokalizacja: Krynica

Re: Kościelec - Góra strachu

Cz 25 maja, 2006

Tak-super opis :!: Ja widmo Brokenu widziałem na szczycie Staroleśnego Szczytu :wink: a na Kościelcu byłem kilka razy ale najbardziej niesamowicie było w sierpniu 1999 kiedy wchodziłem z przyszłą żoną podczas pełnego zaćmienia słońca :? Ależ to była niecodzienna aura :wink: Dla wspinających się polecam zachodnią ścianę Kościelca-drogę Gryczyńskiego-SPRĘŻYNĘ :shock: :D

Następna strona
Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość