Kościelec - Góra strachu

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: Kościelec - Góra strachu

Pt 04 sie, 2006

To kiedy urządzamy forumowe spotkanie w śpiworach na Kościelcu? ;-)

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: Kościelec - Góra strachu

Pt 04 sie, 2006

Proponuje jak sie zrobi zimniej - wtedy hjest fajniej i nie ma ludzi w górach :)
Może styczeń?

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: Kościelec - Góra strachu

Pt 04 sie, 2006

Myślałem o lutym, ale styczeń też nie jest złym miesiącem. :-D

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Re: Kościelec - Góra strachu

So 05 sie, 2006

Chłopaki co tak póxno?

A przez pół roku będziemy o tym pisać? czy jak?

" Polski Matti - klub zaprzyjaźnionych z górą"

Warunkiem przyjęcia jest rekomendacja wyżej wspomnianego poprzez zezwolenie na minimum jedno wejście na szczyt.

O nocce na grani mowilem ostatnio z kims ale to w innym miejscu sieci :)

To jest OK pomysł tylko, w trakcie nagłego frontu ciężka ucieczka z czołówką. ALe przynajmniej wiadomo, że nikt nas od trzech stron raczej nie napadnie :)

Spałem na Kozim. Było super. Świnicę też spenetrowałem po ćmoku tyle, że z taką Terenią co już iść nie mogła na dół.

Taki tam event. Halny, ogólnie super warunki, a Terenia w bluzeczce z koronką i tenisóweczkach.

Gdyby nie jej dobry nastrój to by chyba nocy nie przetrzymała. Maszynka była tu podstawą. No i dobrze, że miałem polarka drugiego i kilka innych rzeczy dodatkowo. Wystarczyło dla obojga.

Następnego dnia Słowacy się dowiedzieli, że pozbyli się połowy zalesienia na jakiś czas.

My dopiero później. Ale powiem Wam, że wiało troszkę. Byłem pod wrażeniem.
--
BusterFM

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 12 mar, 2007

Właśnie do mnie dotarło, że powyższy opis został przeczytany już prawie 4000 razy. Jestem pod wielkim wrażeniem za co z góry dziękuję .
--
BusterFM

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 12 mar, 2007

Zimą Kościelec potrafi być naprawdę przerażający...

Anna*
 
Posty: 627
Dołączył(a): Pt 20 sty, 2006
Lokalizacja: Tychy
Ulubione góry: Tatry Zachodnie

Re: Kościelec - Góra strachu

Wt 13 mar, 2007

Uriel napisał(a):Zimą Kościelec potrafi być naprawdę przerażający...


Jak i każda inna "wyższa" górka :wink:

bradder
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz 08 mar, 2007
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kościelec - Góra strachu

Wt 13 mar, 2007

Wybrałem się na Kościelca pod koniec grudnia zeszłego roku. Z braku chętnych wśród znajmowych na zimowe górołażenie polazłem sam. Oto kilka uwag i spostrzeżeń na temat wycieczki:
1. Dojście na przełęcz Karb skąd rozpoczyna się właściwy "atak szczytowy" :) bezpieczeniejsze jest zimą od strony wyciągu krzesełkowego na Hali Gąsienicowej. Część ludzi wchodzi bezpośrednio żlebem wprost na przełęcz od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego, którym podobno czasami lubi zejść lawina. Ja wybrałem się właśnie od strony wyciągu - warto tak zrobić choćby z tego powodu, że idąc z Murowańca w stronę Kasprowego Kościelec rzeczywiście wygląda trochę jak Matternhorn. Po skręceniu w lewo przy rozwidleniu szlaków na Przełęcz Świnicką i Kościelec zgubiłem szlak i musiałem sam sobie znaleźć drogę na przełęcz - fajna zabawa.
2. Niezbędne są raki i czekan. Wg mnie bez tego sprzętu wzrasta maksymalnie ryzyko takiego wejścia i może skończyć się śmiercią - myślę, że jak ktoś był zimą na Kościelcu to wie że nie przesadzam.
3. Ponadto wg. mnie wejście samodzielne bez drugiej osoby, z którą się tworzy zespół linowy również może się skończyć nieprzyjemnie. Wiele zależy od warunków śniegowych. Pod koniec grudnia nie było za dużo śniegu i szlak na Kościelca przy niewielkiej ilości białego puchu to teren mikstowy - trochę śniegu, trochę skały zalodzonej lub nie lub gdzieniegdzie lodu. W paru miejscach czekan nie służy jako laska do podparcia lecz trzeba trochę nim "podziabać" - tak na marginesie to fajna zabawa. Po drodze trzeba też przejść przez zalodzony kawałek płyty skalnej (dość nieprzyjemne uczucie). Do czego zmierzam - w takich warunkach przydałaby się umiejętność chodzenia z lotną asekuracją i nie mówię tu o prostym związaniu się liną z partnerem, lecz o osadzaniu przelotów i wpinaniu do nich liny. Myślę, że samo związanie się liną z partnerem może również skończyć się tragicznie. Przy dość znacznym nastromieniu i mikstowym terenie wyhamowanie czyjegoś ujechania raczej będzie wątpliwe i skończyć się może na dole. Podobno na taki związany zespół w takim terenie mówi się dwójka - samobójka.
4. Ostatecznie na Kościelca nie wlazłem - zabrakło może z 10 metrów w pionie. Pod koniec szlaku trzeba pokonać dwie ścianki (lub jedną - o ile dobrze pamiętam z letniego wypadu), które latem w związku z brakiem tam stałych ubezpieczeń dostarczają trochę mocniejszych wrażeń, ale nie przestawiają jednak jakichś poważnych trudności (latem wlazłem bez problemu na szczyt). Zimą natomiast w rakach na nogach przy zaśnieżonej i zalodzonej częściowo skale mogą być dużym wyzwaniem zwłaszcza przy przejściu na żywca (tzn. bez asekuracji). Odpadnięcie może oznaczać lot do przełęczy (tak ze 200-300 metrów) lub do podstawy góry. Podchodzę do rzeczonej ścianki pełen dobrych chęci chociaż już z językiem na wierzchu (daje to podejście zimą niezłego bobu) i co widzę - gościa który wisi na tej ściance i próbuje się z niej zgramolić i drugiego pod nim, który już zszedł. Zanim podszedłem - co zajęło ok. 5 minut nie wykonał ruchu w dół. Okazało się, że miał problemy ze znalezieniem stopni, by postawić buta z rakiem, a nie mógł się skutecznie przyasekurwać czekanem. Na szczęście jego "towarzysz podróży" instruował go od dołu gdzie ma stawiać nogi. Potrwało to jeszcze kilka minut i wreszczcie jakoś udało mu się zleźć chociaż wyglądało to trochę groźnie. Dodam, że zespół ten minął mnie po drodze i raczej tak sądząc po szpeju (dobre dziaby lodowe) - nie byli to laicy. Po zejściu z lekkim przerażeniem w oczach koledzy przez chwilę odradzali mi dalszą wycieczkę przez tę ściankę pocieszając, że można powiedzieć, że na górę jednak wlazłem (co tam te parę metrów). Koledzy zaczęli zchodzić a ja się zastanawiać co dalej. Miałem ogromną ochotę na ciąg dalszy - wejść po ściance się da raczej bez problemu, ale z zejściem może być już problem. Postałem chwilę, podeliberowałem i odpuściłem - zwyciężył jednak zdrowy rozsądek.
5. Po zejściu na przełęcz zszedłem wprost żlebem do Czarnego Stawu. Była II lawinowa, ale śniegu nie było za dużo i był dość dobrze związany - uznałem, że nie ma zbyt dużego ryzyka. Kusiło mnie zjechać na siedzeniu (jak wcześniej z Zawratu - czad !!!), lecz w związku z brakiem rozpoznania terenu od dołu grzecznie zlazłem po bożemu.
6. Reasumując - wg. mojej oceny wejście zimą na "górę strachu" nie jest już takim prostym turystycznym wypadem (choć dla niektórych i latem może to być wejście co nieco ekstremalne). Raki i czekan - obowiązkowo. Aż prosi się mieć w kilku miejscach kawałek liny i oczywiście umiejętność posłużenia się nią. Na mój nos najlepiej wybrać się co najmniej w dwie osoby, które wiedzą do czego służy lina i mają pojęcie o asekuracji. Wypad dostarczył mi niezapomnianych mocnych wrażeń, lekkiego przerażenia w paru miejscach (zwłaszcza przy zejściu) no i znowu trafiłem na lampę - słoneczko, lekki mrozik i zero wiatru - bajka.
Pozdrowienia
PS. 1 Obiecałem sobie, że wrócę zimą na Kościelca po kursie stosownym, gdzie uczą askuracji - takiej stałej i lotnej - czyli taternickim.
PS . 2 - gratulacje dla Bustera za literckie zacięcie w opisie "góry strachu" - miło się to czyta.
Bradder

jogi
 
Posty: 220
Dołączył(a): Pt 27 paź, 2006
Lokalizacja: beskid niski

Re: Kościelec - Góra strachu

N 18 mar, 2007

I owszem latem super wyprawa(byłem ale ze szczytu mleczny pejzaż roztoczyła góra),zimą tzn w lutym doszedłem tylko na Karb,jako samotnik w tych warunkach przemówiłem sam do siebie że lepiej będzie zawrócić i tak też zrobiłem choć warunki śniegowe nie były aż tak złe.
"o brzasku czy o zmierzchu wpatrzony w szczyty gór trwałem..."

Avatar użytkownika
Altair
 
Posty: 91
Dołączył(a): Cz 27 kwi, 2006
Lokalizacja: Z Grodu Kraka
Ulubione góry: Wszystkie ładne i wysokie

Re: Kościelec - Góra strachu

Wt 03 kwi, 2007

Korzystając ze wspaniałej pogody, jaką zafundowała nam natura w ostatni weekend, postanowiłem sie wybrać na Kościelec. Byłem tam tylko raz, w lecie, baaardzo dawno temu i trochę obawiałem się, tego co mnie tam może o tej porze roku czekać - zwłaszcza po przeczytaniu niektórych postów :wink:. Poszło jednak bezproblemowo, głównie dzięki doskonałym warunkom i pozytywnemu nastawieniu :cool:

Nie sposób się nie zgodzić z tym co napisał kolega bradder na temat tej góry. Może być ona niebezpieczna, jeżeli się ją zlekceważy. Jeśli jednak ktoś już ma jakieś doświadczenie wysokogórskie, posiada sprzęt i dobre chęci, to w odpowiednich warunkach góra ta jest do "wzięcia" zimową porą. Wspomniane dwie ścianki pod szczytem (nazwałbym je raczej progami) udało mi się jakoś pokonać, a nawet pomóc jednej osobie, która już zrezygnowała z wejścia na wierzchołek. Na pierwszy próg jakoś się wygramoliłem w rakach, a drugi musiałem wziąć sposobem, wbijając czekan, który posłużył mi jako chwyt :idea:

Cała droga bezpośrednio na szczyt odbyła się po śniegu. Niestety, zapadanie się po kolana powodowało szybkie zmęczenie. Gdzie niegdzie tylko wystawały skały. Nie wiem czy szedłem ściśle szlakiem, ale to akurat nie jest ważne. Droga od Karbu jest w miarę prosta w orientacji. Po prostu idzie się cały czas do góry w kierunku widocznego wierzchołka, wybierając łatwiejszy teren. Na szczycie spotkałem kilka osób, z których większość była o zgrozo bez doświadczenia zimowego, bez raków, a niektóre bez czekanów. Owszem, dało się w ten sposób wspiąć na górę, ale nie chcę nawet myśleć, co by było np. po poślizgnięciu się podczas stromego zejścia :???:.

Reasumując, przy dobrych warunkach pogodowych i śniegowych, Kościelec zimą jest do "zrobienia" nawet dla osób niezbyt doświadczonych w zimowych wędrówkach (takich jak ja :mrgreen:). Przy kiepskiej pogodzie, każdy szczyt może być niebezpieczny, niezaleznie od pory roku.

Pozdrawiam,
Altair

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: Kościelec - Góra strachu

So 07 kwi, 2007

Altair, dobry miesiąc temu byliśmy na Kościelcu z Freemanem. W pewnym momencie przy zjeściu, o mało nie narobiliśmy w gacie. Ale góra... Wspaniała! Niesamowite przeżycia. :-)

Avatar użytkownika
Altair
 
Posty: 91
Dołączył(a): Cz 27 kwi, 2006
Lokalizacja: Z Grodu Kraka
Ulubione góry: Wszystkie ładne i wysokie

Re: Kościelec - Góra strachu

So 07 kwi, 2007

Uriel napisał(a):W pewnym momencie przy zjeściu, o mało nie narobiliśmy w gacie.

Gdzieś musi być tego rodzaju adrenalina. Jakby to wszystko było takie proste i bezproblemowe, to szybko by nam się znudziło :mrgreen:

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: Kościelec - Góra strachu

So 07 kwi, 2007

Zeszłej zimy schodząc z Kościelca postanowiłem, że nie będę już używał tanich (za szerokich) ochraniaczy z explo... Domyślacie się czemu ;) Na szczęście obyło się bez dłuższego niekontrolowanego zjazdu

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: Kościelec - Góra strachu

Pn 09 kwi, 2007

kassiel napisał(a):Zeszłej zimy schodząc z Kościelca postanowiłem, że nie będę już używał tanich (za szerokich) ochraniaczy z explo... Domyślacie się czemu ;) Na szczęście obyło się bez dłuższego niekontrolowanego zjazdu


Kiedyś musi być ten pierwszy raz. :-P

Altair napisał(a):
Uriel napisał(a):W pewnym momencie przy zjeściu, o mało nie narobiliśmy w gacie.

Gdzieś musi być tego rodzaju adrenalina. Jakby to wszystko było takie proste i bezproblemowe, to szybko by nam się znudziło :mrgreen:


I to jest w tym najpiękniejsze. :-)

Avatar użytkownika
BusterFM
 
Posty: 180
Dołączył(a): Śr 24 sie, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: tatry

Re: Kościelec - Góra strachu

So 05 maja, 2007

5000 trafień :)
Nigdy bym nie przypuszczał. Dzięki.

--
BusterFM
--
BusterFM

Poprzednia stronaNastępna strona
Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość