Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Co sądzisz o tej relacji ?

Bardzo dobra.
4
100%
Dobra.
0
Brak głosów
Średnia.
0
Brak głosów
Zła.
0
Brak głosów
Bardzo zła.
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 4
Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

Śr 08 mar, 2006

Turbacz (Gorce) – 1310m n.p.m. – Najwyższy szczyt Gorców – 26-27.XI.2005r.

1. Informacje ogólne.
Turbacz jest najwyższym gorczańskim wzniesieniem liczącym 1310 m. n.p.m.. Położony jest w centralnej części pasma. Nie tworzy wybitnej kulminacji i jest jedynie najwyższym z wielu wzniesień położonych w ciągu grani głównej Gorców. Jego charakterystyczną cechą jest to, iż tworzy tzw. rozróg, tj. właśnie na Turbaczu początek swój ma większość gorczańskich pasm rozchodzących się gwiaździście we wszystkich kierunkach. Szczególnie dobrze widoczne jest to specyficzne ukształtowanie terenu na zdjęciach lotniczych czy satelitarnych
Sama nazwa Turbacz pochodzi najprawdopodobniej z gwary i jest przekształconą formą nazwy pierwotnej Trubacz, która wzięła się od nazwy instrumentu pasterskiego trumbity/trombity.
Na Turbacz biegnie szereg znakowanych szlaków turystycznych. O ile przez sam szczyt biegnie tylko jeden – czerwony (Główny Szlak Beskidzki) z Rabki-Zdroju (a dalej z Ustronia w Beskidzie Śląskim) i z Krościenka (a dalej z Wołowatego w Bieszczadach), to przy pobliskim schronisku PTTK pod Turbaczem im. Władysława Orkana jest duży węzeł szlaków. Dochodzą tu: szlak niebieski z Łopusznej i z Poręby Wielkiej-Koninek (a dalej przez Rabkę, Luboń Wielki i Jordanów aż z Brzeźnicy), zielony z Nowego Targu-Kowańca i z Niedźwiedzia (a dalej z Lubnia) oraz żółty z Nowego Targu-Kowańca i z Rzek (a dalej przez Mogielicę z Tymbarku). W sumie przecinają się tu cztery szlaki biegnące w ośmiu kierunkach.
Nasza trasa na Turbacz wiodła z Poręby Wielkiej, gdzie zwiedzaliśmy park podworski, następnie przeszliśmy bez szlaku do przysiółka Zapały, gdzie położona jest willa „Orkanówka”, w której przez wiele lat mieszkał najbardziej znany podhalański pisarz. Potem trzymając się cały czas szlaku zielonego doszliśmy na szczyt. Drugiego dnia wracaliśmy się szlakiem czerwonym do Rabki-Zdroju. Jedynie z powodu wiatrołomów obeszliśmy nieco szczyt skrajem Hali Turbacz.
Na omawianym terenie jest sporo atrakcji turystyczno-krajoznawczych. Obok wspomnianej „Orkanówki” i parku podworskiego w Porębie Wielkiej, są jeszcze ciekawe architektonicznie i historycznie schroniska (zwłaszcza na Turbaczu i Starych Wierchach), Ośrodek Kultury Turystyki Górskiej PTTK koło schroniska na Turbaczu, a także wiele obiektów w okolicznych miejscowościach. Zwłaszcza w Rabce-Zdroju (Kościół p.w. św. Marii Magdaleny z 1606r.) i w Nowym Targu ( Kościółek cmentarny św. Anny z XVIw., przedwojenna zabudowa rynku).
Nie można również narzekać na brak obiektów noclegowych w zachodniej części Gorców. Są tu trzy schroniska PTTK: na Turbaczu, na Starych Wierchach i na Maciejowej. Nie ma żadnego problemu ze znalezieniem noclegu w okolicznych miejscowościach, które często są nastawione właśnie na turystów (np. Poręba Wielka). Nie stanowi również dużego problemu rozbicie na tym terenie namiotu, choć z racji, że jest to park narodowy dobrze, żeby nie rzucał się on w oczy.

2. Przygotowanie.
Jako, iż pochodzę z Rabki-Zdroju i omawiany teren jest w zasadzie obstawiany przez rabczańską sekcję operacyjną GOPRu, nie musiałem zbytnio przygotowywać się pod względem krajoznawczym do tego wyjazdu. Mapy i przewodniki miałem już od dawna, nie miałem też żadnych „normalnych” braków w sprzęcie. Co za tym idzie całe przygotowanie ograniczyło się do kupna i przygotowania prowiantu, spakowania plecaka i sprawdzenia jak w soboty jeżdżą busy z Rabki do Mszany Dolnej, gdzie dosiadłem się do ekipy jadącej PKS’em z Krakowa.

3. Dojazd.
Jadąc – jak to się na Podhalu mówi – z Polski, nie ma większych problemów z dotarciem w zachodnią część Gorców. Do miast, tj. Nowego Targu, Rabki-Zdroju, czy Mszany Dolnej z Krakowa w ciągu dnia jeździ kilkadziesiąt autobusów czy busów, a nawet (poza Mszaną) pociągów. Te ostatnie polecam jednak ludziom jadącym z dalsza, bo jadąc z Krakowa wychodzi to po prostu znacznie dłużej niż autobusem. Z Krakowa jest nawet kilka bezpośrednich autobusów do Poręby Wielkiej-Koninek.
Mój dojazd ograniczył się jedynie do przejazdu busem z Rabki do Mszany i dalej autobusem do Poręby (relacja Kraków – Poręba Wielka-Koninki). Trasę zakończyliśmy w Rabce, więc tym razem dojazd był zbędny.

4. Opis wycieczki.
Wycieczkę rozpoczynamy w Porębie Wielkiej. Jako, iż był to pierwszy wyjazd kursowy nasza grupa liczyła bez mała pięćdziesiąt osób. Dużo, ale nie zapominajmy, że dla wielu był to wyjazd na kursie ostatni. Po prostu doszli po nim do wniosku, że nie jest to zabawa dla nich. Sami przewodnicy też sprawy raczej im nie ułatwiali, a osoby z górami obyte szybko się zorientowały, że przedłużające się niemiłosiernie postoje i zachód słońca już na Turbaczyku służyć miały temu, aby osoby postronne szybko się do kursu zniechęciły. Po prostu trzeba było silnie zaakcentować, że nie jest to zabawa łatwa, a do tego służy najlepiej długa zimowa wędrówka nocną porą.
Ale może zacznijmy od początku. Najpierw całą gromadą udaliśmy się do podworskiego parku w Porębie, tuż obok obecnej siedziby GPN. Zostaliśmy po nim oprowadzeni przez byłego dyrektora parku, który opowiedział nam sporo ciekawostek dotyczących samego parku oraz historii związanych z Porębą Wielką.
Kolejnym naszym celem była leżąca w zupełnie innej części Poręby, w przysiółku Zapały, willa, w której żył i tworzył Władysław Orkan. Żeby się do niej dostać wybraliśmy drogę najkrótszą, czyli po prostu poszliśmy generalnie na azymut przez przysiółek Nowa Wieś. Początkowo idąc drogą, później polami. Rozpoczęły się już pierwsze pytania stricte kursowe. Rzucane jeszcze niby mimochodem „Co to za góra?”. No nie przesadzajmy, ale Ćwiliniem to raczej trudno byłoby mnie zagiąć. Akurat tą okolicę znam dobrze. Później może być już różnie. Po dotarciu do „Orkanówki”, która niestety była zamknięta zrobiliśmy sobie dłuższy postój i pierwszą na kursie panoramę. Trwało to dość długo, tym bardziej ucieszyłem się, kiedy w końcu ruszyliśmy do przodu. No ale po dwudziestu minutach znów postój, znów panorama i już drugi raz omawiamy, co w tym Beskidzie Wyspowym widać. Czas leci. Od „Orkanówki” poruszamy się już zielonym szlakiem biegnącym aż z Lubnia. Na tym odcinku równolegle do niegi idzie jeszcze krótki szlak żółty z Poręby Wielkiej-Malarzy do „Orkanówki”. Ten też żółty szlak stał się przyczyną naszego pierwszego zagubienia na szlaku. Po prostu osoba prowadząca nie zauważyła rozstaju szlaków.
Kolejne dwa kilometry to ostre darcie pod górę i ok. 16-tej docieramy na Turbaczyk. Od rana przeszliśmy może z 5-6 kilometrów, a zajęło nam to z… 5-6 godzin. Warunki turystyczne były dobre, miejscami średnie. Na Turbaczyku robi się ciemno, ale udaje nam się jeszcze rozpracować dwie panoramki. Ta w stronę północno-zachodnią przypadła mi. Mi też przypadło prowadzenie kolejnego odcinka. Mimo początkowych problemów jakoś to poszło. Starałem się też nieco podkręcić tempo. Na polanie Spalone zostałem przez kogoś zmieniony i w zasadzie do Czoła Turbacza szło już wszystko sprawnie i w przyzwoitym tempie. Na Czole zastał nas niezły wigwizd, co nie stało jednak na przeszkodzie poopowiadania sobie o konfederatach barskich, tablicy pamiątkowej ku czci zmarłych ratowników GOPR i papieżu Janie Pawle II. Na schronisko dotarliśmy ok. 20-tej. Grupa idąca z Nowego Targu przyszła godzinę wcześniej. Przynajmniej kolacja jest już gotowa. Ja jednak postanowiłem skorzystać z przywileju bycia ratownikiem Grupy Podhalańskiej GOPR i poszedłem się wykąpać do dyżurki. Potem kolacja i impreza integracyjna – co dla niektórych do dość późnych godzin. Ja znów skorzystałem z racji posiadania już jednej blachy i po 23 smacznie sobie spałem na wygodnym łóżeczku w dyżurce. I tak chyba jedynie na Turbaczu będę miał taką możliwość, a tu już chyba kurs długo nie zawita.
O 7 rano pobudka, a w zasadzie to śniadanie. Wyłączam budzik i idę do toalety. Moje przekonanie, że wszyscy jeszcze śpią graniczy z pewnością. Niemniej myślę sobie, że może zajrzę, co się dzieje na górze. Wchodzę do jadalni, a tu gwar jak w ulu. Śniadanie praktycznie gotowe, wszyscy już dawno na nogach. Muszę przyznać, że nie doceniłem ducha w narodzie, a ten jak widzę wcale nie ma zamiaru ginąć. I dobrze.
O 8 rano wyjście ze schroniska. Najpierw historia schroniska, omawianie panoramek na Tatry i na wschodnią część Gorców. Chwilę schodzi i w drogę w stronę Rabki udajemy się dopiero przed 10-tą. Idziemy oczywiście szlakiem czerwonym. Główny szlak beskidzki przyjdzie nam jeszcze nieraz na kursie spotkać. Dzisiaj tempo już jest przyzwoite. Owszem, zatrzymujemy się regularnie na jakieś panoramki, opowieści na różne, ale związane z górami tematy (sam opowiadałem o historii i działalności GOPRu), omawiamy mijane po drodze schroniska (Stare Wierchy i Maciejową), ale widać, że dzisiaj na coś się spieszymy. Ja jako rabczanin niekoniecznie, ale grupa ma pociąg z Rabki przed 17-tą. A że obie grupy idą do Rabki, to w inny sposób jak pociąg 100 osób w niedzielny wieczór się stąd nie wydostanie. I tak nieco po 16-tej docieramy do Rabki. Odłączam się od grupy i idę do domu. Na pociąg podobno zdążyli na styk, a nawet pierwsze osoby musiały go zatrzymać, żeby nie odjechał.
I tak w przybliżeniu wyglądał pierwszy wyjazd kursu przewodnickiego SKPG Kraków 2005-2007. Po pierwsze trzeba na nim zmienić tryb chodzenia. Na kursie nieraz tyle samo zajmują postoje wypełnione omawianiem panoramek czy jakichś obiektów, niż samo chodzenie. Po drugie przed takim wyjazdem sporo czasu trzeba spędzić nad przewodnikami i mapami, a nawet komputerem. Zagadnień do przygotowania jest mnóstwo, a czasu na to w samych górach jest już niewiele. Przestawienie się jednak i załapanie idei kursowego chodzenia nie jest wcale trudno, a potem daje naprawdę wiele satysfakcji.

5. Pogoda.
Gorce pod względem pogodowym nie różnią się zbytnio od innych, okolicznych grup górskich. Zdarzyć się tutaj mogą okresy zarówno wielu kolejnych słonecznych dni, jak i kilku kolejnych dni deszczowych. Najbardziej deszczowe są czerwiec i lipiec. Zdarzają się również gwałtowne burze.
Jest to natomiast obszar szczególnie „zaśnieżony”. Pokrywa śniegowa w Gorcach utrzymuje się długo i w rejonie Turbacza śnieg leży często aż do maja. Należy mieć to na uwadze planując wycieczki na wiosnę.
Podczas opisywanej wycieczki pogoda była generalnie dobra. Pierwszego dnia było spore zachmurzenie i przelotne opady śniegu, natomiast nazajutrz pogoda się poprawiła i okresami było nawet słonecznie. Jak na zimę nie można więc narzekać.

6. Sprzęt.
Jadąc w Gorce powinniśmy zabrać ze sobą podstawowy ekwipunek beskidzkiego turysty. I tak z ubrań należy mieć porządne obuwie za kostkę, kurtkę przeciwdeszczową i coś ciepłego (polar lub sweter). Oczywiście do tego czapkę i rękawiczki, najlepiej po dwie pary.
W plecaku bezwzględnie powinny się także znaleźć: mapa, apteczka, czołówka, folia NRC, kompas i nóż. Dobrze mieć ze sobą przewodnik (np. „Gorce” Stanisława Figla).
Dla komfortu chodzenia dobrze zaopatrzyć się także z ochraniacze (tzw. stuptuty) oraz kijki trekkingowe.
W zimie polecałbym także chodzenie na rakietach śnieżnych bądź nartach torowych, choć przy przetartych szlakach nie jest to konieczne.

7. Ludzie.
W lecie Gorce, a zwłaszcza opisywana część zachodnia, są celem wielu wycieczek turystycznych. Co za tym idzie szlaki są tutaj odwiedzane często i przez coraz większą ilość turystów. Niekiedy można mówić nawet o zatłoczeniu co poniektórych szlaków.
Inaczej sytuacja wygląda w zimie, kiedy turystów jest stosunkowo niewielu, a wiele szlaków nie jest przetartych. Jedynie dochodzące na Turbacz szlaki czerwony z Rabki i zielony i żółty z Nowego Targu są w miarę regularnie przecierane skuterami przez goprowców.
Podczas naszej wycieczki zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia spotykaliśmy dziennie około dziesięć osób. Jak więc widać nawet w zimie są to góry odwiedzane, ale na szczęście już nie masowo.

8. Koszty.
Wyjazd w Gorce z głębi Polski, tradycyjnie dajmy na to, że z Krakowa nie stanowi zbyt wielkiego wyzwania finansowego. Bilet autobusowy to wydatek rzędu 10-12 złotych. Cena noclegu w schronisku zależy od pokoju, ale można się przespać za mniej niż 20 złotych. Doliczając do tego jakiś prowiant wychodzi, że weekendowy wyjazd w Gorce powinien się zmieścić w kwocie 50 złotych.
Jako iż ja, jako miejscowy płaciłem jedynie za dojazd z Rabki przez Mszanę do Poręby to dwa dni w górach wyszły mnie około 15 złotych. Gdyby tak się wszędzie dało…

9. Zakończenie.
No i pierwszy wyjazd kursowy za nami. Powoli zaczyna być widać, na czym cała ta zabawa polega. Sam teren wycieczki natomiast nie stanowił dla mnie zbytniego novum. Szlak z Rabki na Turbacz przechodziłem chyba kilkadziesiąt razy, no ale i tak zawsze lepiej spędzić weekend w górach niż poza nimi.
Same Gorce są natomiast górami bez wątpienie wartymi polecenia każdemu turyście i każdy naprawdę może znaleźć tutaj coś dla siebie.
No, ale teraz pora wracać na studia do Krakowa, a za dwa tygodnie w Beskid Mały na Leskowiec. I tak w kółko… Oby jak najdłużej.

10. Inne informacje z Internetu.
http://przewodnik.onet.pl/1129,region.html – przewodnik Pascala dotyczący Gorców umieszczony na onet.pl. Polecam, choć opisy szlaków wyglądają, jakby były pisane z mapy.
http://pasmo-gorcow.w.interia.pl/ - strona zawiera informacje przyrodnicze, geograficzne, kulturowe, historyczne i turystyczne dotyczące Gorców.
http://www.gpn.pl/ - strona Gorczańskiego Parku Narodowego.
http://www.turbacz.net.pl/ - strona schroniska PTTK na Turbaczu im. Władysława Orkana.
http://www.hawiarska.prv.pl/ - strona schroniska Hawiarska Koliba.
http://www.maciejowa.pttk.prv.pl/ - strona bacówki PTTK na Maciejowej.
http://www.nastarychwierchach.emeteor.pl/ - strona schroniska PTTK na Starych Wierchach im. Czesława Trybowskiego.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

M
 

Re: Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

Śr 08 mar, 2006

pawelk84 napisał(a):Po pierwsze trzeba na nim zmienić tryb chodzenia. Na kursie nieraz tyle samo zajmują postoje wypełnione omawianiem panoramek czy jakichś obiektów, niż samo chodzenie. Po drugie przed takim wyjazdem sporo czasu trzeba spędzić nad przewodnikami i mapami, a nawet komputerem. Zagadnień do przygotowania jest mnóstwo, a czasu na to w samych górach jest już niewiele.


A do tego trzeba się przyzwyczaić. Trzeba pamiętać że to kurs na przewodnika a nie zapiep*** po górach. Praktycznie w każdym momencie musisz być przygotowany na pytanie typu co to, gdzie to, jak to etc. i odpowiednio wciskać kit przewodnicki :twisted: Kurs jest długi i później, gdy znaczna część już zrezygnuje będziecie działać sprawniej, ale cały czas tempo musi być dostosowane do najsłabszego uczestnika. W sprawie zdobywania wiedzy – wiadomo trzeba na to czasu, ale potem - już w górach, lepiej wiedzieć więcej niż mniej. Szczególnie widać to na autokarówkach.

A w sprawie samego przejścia przez Turbacz. Na początku lutego 2006 szlak nieprzetarty, do wyprawy ze schroniska kusiła tabliczka „szlak zamknięty”. Pogoda fatalna – padający śnieg i mgła ograniczały widoczność do 20 – 30 metrów. Do tego przez całą noc padało. Na szczyt ze schroniska można było dostać się bez problemów (kilkanaście cm śniegu). Za Turbaczem przestało być śmiesznie. Śniegu po pas, a w niektórych momentach zdecydowanie więcej. Atrakcja niesamowita zwłaszcza z dużym plecakiem ;)

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

Śr 08 mar, 2006

M napisał(a):A do tego trzeba się przyzwyczaić. Trzeba pamiętać że to kurs na przewodnika a nie zapiep*** po górach. Praktycznie w każdym momencie musisz być przygotowany na pytanie typu co to, gdzie to, jak to etc. i odpowiednio wciskać kit przewodnicki Kurs jest długi i później, gdy znaczna część już zrezygnuje będziecie działać sprawniej, ale cały czas tempo musi być dostosowane do najsłabszego uczestnika. W sprawie zdobywania wiedzy – wiadomo trzeba na to czasu, ale potem - już w górach, lepiej wiedzieć więcej niż mniej. Szczególnie widać to na autokarówkach.

Widzę, że kolega w temacie. Dzięki za twoje uwagi. Rzeczywiście znaczna część ludzi zrezygnowała, a raczej nie przeszła egzaminu wstępnego po dwóch wyjazdach. Tempo teraz też jest już znacznie lepsze. Z racji tego, że relacja powstawała dość długo to sam kurs miał już okazje odwiedzić jeszcze Beskid Mały, Niski, Wyspowy, Śląski, Żywiecki i Pieniny i chula już pełną parą.
Pozdrawiam.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Avatar użytkownika
Smyk
 
Posty: 68
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: ze skraju Jury

Re: Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

N 12 mar, 2006

Pozdrawiam serdecznie, pawelk84
Miałem napisać 'pw', ale po co kryć szczerą odpowiedź, jak mogę skomplementować Cię publicznie:
Twoje opisy podobają mi się bardzo, są rzeczowe, wystarczająco obszerne, zamknięte są w jednym, komunikatywnym schemacie, a zdjęcia dobre i przy tym bardzo sympatyczne (np. Leskowiec)
Nawet nie pytam Cię o zgodę, bo nie zastrzegłeś sobie wyłączności, tylko przy perwszej okazji skorzystam z tego schematu :lol: - przecież mnie nie bedziesz ścigał :mrgreen:
powietrza nie trzeba kochać, wystarczy je chłonąć
- góry też

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

N 12 mar, 2006

No dziękuję bardzo. Robię co w mojej mocy :)
O zgodę lepiej nie pytaj, bo te opisy (jak zresztą wszytskie na forum) są właśnie po to, aby korzystali z nich inni forumowicze.
Co do zdjęć to akurat pod Turbaczem jeszcze nie umieściłem, z braku czasu, ale pewnie w najbliższym czasie jakieś umieszczę.
Pozdrawiam.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Avatar użytkownika
Brzoza
Administrator E-GORY
 
Posty: 848
Dołączył(a): Cz 13 sty, 2005
Lokalizacja: SKPG Kraków
Ulubione góry: Karpaty Ukraińskie

Re: Turbacz 1310m (Gorce) - Najwyższy szczyt Gorców.

So 28 lip, 2012

Przeniesione do GPI: http://www.e-gory.pl/index.php/GPI/Besk ... orcow.html

Temat zamknięty.

Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość