Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Co sądzisz o tej relacji ?

Bardzo dobra.
4
50%
Dobra.
4
50%
Średnia.
0
Brak głosów
Zła.
0
Brak głosów
Bardzo zła.
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 8
Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

Wt 28 mar, 2006

Hala Łabowska (Beskid Sądecki) – 1061 m n.p.m. – Wzdłuż Pasma Jaworzyny Krynickiej – 25-26.III.2006r.

1. Informacje ogólne.
Hala Łabowska stanowi, z racji położenia na niej schroniska PTTK, najdogodniejszy punkt etapowy na Głównym Szlaku Beskidzkim pomiędzy Rytrem, a Jaworzyną Krynicką w Beskidzie Sądeckim.
Nazwa pochodzi stąd, iż miejsce to dawniej należało do Łemków z Łabowej, którzy prowadzili tutaj wypas owiec. Aktualnie hala zarasta, choć leśnicy starają się temu zapobiegać prowadząc, co jakiś czas jej koszenie. Miejsce to oferuje rozległe widoki, zwłaszcza w kierunku północno-wschodnim. Całe pasmo jest zresztą wyjątkowo widokowe.
Na halę prowadzi szereg znakowanych szlaków turystycznych. Obok wspomnianego już czerwonego beskidzkiego głównego są jeszcze: niebieski z Łabowej (najkrótszy) i z Piwnicznej oraz żółty z Łomnicy, a także niebieski szlak rowerowy z Maciejowej. Idąc na halę można skorzystać z kolei gondolowej na Jaworzynę Krynicką (1114 m) lub iść przez Pustą Wielką (1061 m) i Bacówkę PTTK nad Wierchomlą z miejscowości takich jak Wierchomla, Żegiestów czy Szczawnik.
W okolicy poza schroniskiem na hali spać można również we wspomnianej już Bacówce PTTK nad Wierchomlą oraz w schronisku PTTK Jaworzyna Krynicka, a także w prywatnym schronisku na Cyrli nad Rytrem. Jak widać turystycznie jest więc to teren zagospodarowany dość dobrze. Nie powinno być także problemu ze znalezieniem noclegu w miejscowościach turystycznych typu Krynica, Piwniczna, Wierchomla czy Żegiestów.
Z ciekawszych obiektów turystycznych warto wspomnieć o starej uzdrowiskowej zabudowie Krynicy oraz o cerkwiach w Szczawniku czy w Złockiem. Poza ośrodkiem na Jaworzynie Krynickiej prężnie rozwija się także ośrodek narciarski w Wierchomli.
Nasza trasa wiodła z Krynicy przez przeł. Krzyżową na Jaworzynę Krynicką (szlak niebieski, potem zielony), skąd udaliśmy się szlakiem czerwonym już na Halę Łabowską. Wracaliśmy także szlakiem czerwonym do Rytra. Jedynie pod koniec z Cyrli zeszliśmy lepiej utrzymaną drogą do przysiółka Makowica, którą biegnie szlak narciarski.

2. Przygotowanie.
Dwudniowa wycieczka w Pasmo Jaworzyny Krynickiej wymaga, zwłaszcza w zimie dobrej kondycji fizycznej i posiadania odpowiedniego ekwipunku oraz doświadczenia w beskidzkich wycieczkach. Moje przygotowania do wycieczki ograniczyły się do sprawdzenia połączeń, przygotowania prowiantu, uzupełnieniu niewielkich braków w sprzęcie (typu zapasowe baterie do czołówki). Z racji, iż był to wyjazd kursowy trzeba było także trochę posiedzieć nad przewodnikiem i mapą.

3. Dojazd.
Jadąc z dalsza najlepiej udać się w ten rejon pociągiem. Linia kolejowa przebiega przez Rytro, Piwniczną, Żegiestów, Muszynę i kończy się w Krynicy. Podróż jest czasochłonna, ale jak widać linią tą można dostać się praktycznie wszędzie w rejon opisywanego pasma.
Korzystając z autobusu może się zdarzyć, iż będziemy musieli skorzystać z Nowego Sącza jako punktu przesiadkowego. Stąd teren ten obsługują liczne busy i autobusy lokalne. Do Krynicy są oczywiście autobusy bezpośrednie i problem z transportem kombinowanym przez Nowy Sącz pojawia się częściej w drodze powrotnej.
My jadąc do Krynicy skorzystaliśmy z autobusu z Krakowa o 6:40. Natomiast drogę powrotną z Rytra przejechaliśmy podzieleni już na grupy w dwóch etapach. Najpierw dwoma kolejnymi busami do Nowego Sącza, a potem trzema autobusami do Krakowa.

4. Opis wycieczki.
Wycieczkę rozpoczęliśmy w Krynicy od zwiedzania miasta, opowiedzeniu o jego historii oraz osób z nim związanych (np. Nikifor Krynicki). Trzeba przyznać, że zwiedzanie poszło sprawnie dzięki koleżance, która spędziła w tym mieście ostatnio trochę czasu. Dzięki temu na szlak wyszliśmy stosunkowo wcześnie. Najpierw szliśmy szlakiem niebieskim (z Leluchowa do Żegiestowa), początkowo przez miasto, później weszliśmy w pobliski las. W pewnym momencie odkryła się nam szeroka panorama w kierunku południowym, z czego trzeba było oczywiście skorzystać. Do tej pory wraz ze szlakiem niebieskim szedł szlak żółty (okrążający Krynicę, jeden z niewielu szlaków, który nigdzie się nie zaczyna i nie kończy). W pewnym momencie szlaki się rozchodzą, niemniej po ok.1 km znowu się łączą. Szlak żółty po prostu wyprowadza na szczyt góry Krzyżowej, natomiast niebieski biegnie bezpośrednio na przeł. Krzyżową. Na przeczy tej spotkaliśmy jeszcze szlak zielony, który jest szlakiem długodystansowym i zaczyna się w Muszynie, a kończy aż w Stróżach za Grybowem. Idzie m.in. przez Lackową (997 m)i Wysową.
Od przeł. Krzyżowj podążamy właśnie tym szlakiem zielonym. Początkowo schodzi on łagodnie do Czarnego Potoku, miejsca, w którym początek bierze wybudowana w 1997r. kolej gondolowa na Jaworzynę Krynicką. Narciarzy jest tutaj od groma. Robimy sobie grupowe zdjęcie przy dinozaurze na parkingu. Jakoś dziwne uczucie. Jesteśmy w środku gór, a tutaj taki ruch. No, ale już po chwili nasz szlak zielony opuszcza trasę narciarską (na razie), a my mozolnie zdobywamy wysokość. Jest to największe podejście na całej dwudniowej trasie, a pokusa jego skrócenia jazdą kolejką jest duża. Droga się dłuży. Na dodatek trzeba przekraczać trasę narciarską i to aż trzykrotnie. Po drodze zatrzymujemy się przy Diabelskim Kamieniu, opowiadamy coś o geologii i legendach. Po około trzech godzinach dochodzimy do schroniska PTTK na Jaworzynie Krynickiej. Mimo bliskości stacji narciarskiej ludzi jest niewielu, za to króluje tzw. „warszawka”. Spędzamy tutaj dość dużo czasu, bo widok jest naprawdę obszerny, natomiast teorii co dokładnie widać jest sporo. Potem siedzimy chwilę w schronisku. Trasa od Krynicy zajęła nam około trzy godziny. Tutaj spędziliśmy w sumie kolejną. Wyruszyliśmy około 11-tej, w tej chwili jest około 15-tej.
Przy schronisku porzucamy szlak zielony i idziemy początkowo drogą dostawczą, a potem wzdłuż trasy narciarskiej na szczyt Jaworzyny Krynickiej (1114 m). Stąd widoki są jeszcze rozleglejsze, ale pogarszająca się pogoda i zbliżający powili, acz stale zmrok powodują, że tym razem z panoramami dajemy sobie spokój. Opowiadamy za to co nie co o okolicznych ośrodkach narciarskich, partyzantach, historii schroniska. Po ok. pół godziny ruszamy szlakiem czerownym w stronę Jaworzyny Krynickiej. Ścieżka jest dobrze ubita skuterami śnieżnymi i widać, że ostatnio ruch turystyczny zaczyna tutaj wzrastać. Od tej pory trasa jest dość monotonna, bez większych podejść, generalnie biegnie lasem. W okolicach Runka (1080 m) zapada zmrok. Chwilkę wcześniej dołączył się do nas szlak niebieski (ten sam, którym szliśmy rano z Krynicy na przeł. Krzyżową), ale po dwudziestu minutach odłącza się i biegnie w stronę Bacówki PTTK nad Wierchomlą. My natomiast idziemy stale dobrym tempem szlakiem czerwonym. Postoje są rzadkie, co nie przeszkadza jednak w sprawdzeniu naszych wiadomości astronomicznych (typu jeśli jest pełnia, to księżyc jest po której stronie nieba). Warto wspomnieć, że mniej więcej kilometr za szczytem Runka znajduje się dobrze utrzymana wiata turystyczna z ławkami i stołami, która stanowi doskonałe miejsce na odpoczynek. W lecie może służyć nawet za miejsce naszego noclegu. Około 21-tej osiągamy schronisko. Przygotowujemy tradycyjnie wspólną kolację i dokonujemy szybkiego rozlokowania się po pokojach. Musimy się spieszyć, bo o 22-iej Mariusz wyłącza generatory i będziemy siedzieć przy świecach i czołówkach, co z jednej strony stworzy wieczorem fajny klimacik, niemniej będzie niemiłosiernie zimno w nocy. Nie jest też prawdą, że nie ma na schronisku wody, z dachu kapie jej tyle, że nawet można się wykąpać, o ile ktoś lubi zimne kąpiele. A na poważnie to póki co Mariusz rzeczywiście ma tutaj znaczne problemy, a ich rozwiązanie uda się jedynie w przypadku jak najczęstszych wizyt turystów. Natomiast śpiewanie przy gitarce trwa gdzieś do pierwszej w nocy, natomiast humory psują się na chwilkę, gdy okazuje się, że mimo zmiany czasu na naszą niekorzyść o siódmej rano śniadanie ma być gotowe.
No i jakoś udało się wstać na tą siódmą, ale trzeba przyznać, że noc nieźle nas zahartowała. O ósmej stoimy już przed schroniskiem. Pamiątkowe zdjęcie z bałwanem (pomnik hr. Stadnickiego ;)) i zaczyna się atrakcje od nowa. Najpierw co nieco o historii schroniska, o partyzantach, hr. Stadnickim, Łemkach. Jakoś powoli udaje się nam w końcu ruszyć mocniej do przodu. Pierwsza panorama odsłania się na Wierchu nad Kamieniem (1084 m). Trzeba przyznać, że o ile pasma w Polsce powoli nie stanowią już dla nas większego problemu, to ze słowackim typu Lubovnianska Vrchovina mamy jeszcze pewne problemy.
Kolejny postój wypadł na Hali Średniej (Barnowieckiej). Tym razem rozgryzaliśmy stronę północną, a było co, bo widoki od Gorców po Beskid Niski zdarzają się rzadko. Ale ta strona poszła nawet sprawnie. Następny postój będzie na szczycie Hali Pisanej. Idąc tam na chwilę ukazują się nam Tatry z dominującą od tej strony Łomnicą. W pewnym miejscu dołącza również szlak żółty z Frycowej, ale tylko po to, aby po dwudziestu minutach skręcił w lewo do Piwnicznej. Na Hali Pisanej znów opowiadamy trochę o partyzantach i o synach hrabiego Adama Stadnickiego, m.in. o Józefie, ps.”Kazimierz”, który pomimo kalectwa po przebytej w dzieciństwie chorobie Heinego - Medina intensywnie zaangażował się w prace konspiracyjną. Na terenie gminy Nawojowa i Łabowa utworzył placówkę ZWZ-AK pod kryptonimem "Narcyz", której był komendantem. Jednocześnie kierował komórką wywiadu w Komendzie Obwodu AK.
Dalej szlak do rozstaju pod Makowicą łagodnie opada, a my poruszamy się już całkiem dobrym tempem. Chyba zaczynamy myśleć już o drodze powrotnej, a w tym przypadku obowiązuje zasada, że czym prędzej gdzieś się zejdzie, tym większa jest szansa złapania szybkiego i w miarę niedrogiego środka transportu. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na ostatnią tego dnia panoramę, tym razem na pięknie wyglądające stąd Pasmo Radziejowej. Wygląda ono stąd potężnie i trzeba przyznać, że jak na beskidzkie warunki robi wrażenie. Dobrze widać Lubań, natomiast w oddali majaczy Turbacz.
Nazwa „rozstaj pod Makowicą” została tutaj wprowadzona przeze mnie i nie jest spotykana w przewodnikach ani na mapach. Chodzi tutaj o jedyne skrzyżowanie szlaków nieco na wschód od Makowicy nad Rytrem. Skrzyżowanie to nie jest na Makowscy, jak podają autorzy przewodników dla uproszczenia, a nazwę zapożyczyłem nieco z nazewnictwa babiogórskiego. Do szlaku czerwonego, którym cały czas podążamy dochodzą tutaj szlaki niebieski z Barcic oraz zielony z Nowego Sącza.
My natomiast cały czas podążamy szlakiem czerwonym i po około dwudziestu minutach dochodzimy w okolice prywatnego schroniska w przysiółku Cyrla nad Rytrem. Jest ono prowadzone przez byłych dzierżawców Schroniska PTTK Hali Łabowskiej. Nieco poniżej schroniska opuszczamy (w sumie przypadkowo) szlak czerwony i dalej podążamy do Rytra szlakiem narciarskim, który biegnie przez przysiółek Makowica. Łączy się on ze szlakiem czerwonym w okolicy ruin zamku ryterskiego, jest nieco dłuższy, natomiast zejście jest o wiele bardziej łagodne. Zamek natomiast wybudowany został w XIVw. i mimo, iż do dzisiaj pozostały już tylko jego resztki wciąż ciekawie komponuje się z płynącym pod nim Popradem.
Około 15.30 jesteśmy w Rytrze. Nie udaje się nam załapać na pociąg, mimo, iż jesteśmy na czas. Bilety na express są zbyt drogie jak na studencką w większości kieszeń. Jedziemy busem do Nowego Sącza, skąd Szwagropolem udajemy się do Krakowa. Z racji problemów z transportem (duże niedzielne obłożenie autobusów) dzielimy się aż na trzy grupy, ale jakoś wszystkim udaje się dojechać na miejsce.

5. Pogoda.
Klimat Beskidu Sądeckiego, a zwłaszcza opisywanej jego wschodniej części jest dość podobny do klimatu Beskidu Niskiego. Charakteryzuje się chłodną i deszczową wiosna oraz długą i słoneczną jesienią. Najwięcej opadów przypada na czerwiec i lipiec. Pokrywa śnieżna w wyższych partiach zalega aż do końca kwietnia, początków maja.
Ciekawym zjawiskiem są tzw. wiatry ryterskie. Dolina Poprada stanowi po prostu dogodną drogę dla powietrza pomiędzy nizinami polskimi, a wyżynami węgierskimi. Jest to zjawisko podobne do tego, które występuje w Beskidzie Niskim, a szybkość wiatru osiąga nawet 20 m/s.
W trakcie naszej wycieczki pogoda była różna. W sobotę rano była piękna, słoneczna pogoda, natomiast już około południa znacznie się popsuła, zachmurzyło się (ale na szczęście pułap chmur był dość wysoki) i czasami padał lekki deszczy, a wyżej nawet prószyło śniegiem. Pod wieczór pogoda się poprawiła, choć temperatura spadła trochę poniżej zera, co było odczuwalne zwłaszcza w nocy w schronisku.
Drugiego dnia pogoda do wędrówki była dobra. Było relatywnie ciepło i słonecznie. Jedynie pod koniec wycieczki, już w okolicach Rytra dość szybko zachmurzyło się i umiarkowanie padał deszcz. W Krakowie po przyjeździe lało już na całego.

6. Sprzęt.
Wycieczka w Pasmo Jaworzyny Krynickiej, zwłaszcza w zimie, wymaga posiadania pełnego zestawu sprzętu beskidzkiego turysty. Po pierwsze należy mieć dobre, sprawdzone buty, kurtkę przeciwdeszczową oraz sweter lub polar. Do tego czapkę i rękawiczki (najlepiej po dwie pary).
Bezwzględnie należy posiadać przy sobie mapę tego terenu (polecam Compass’a), apteczkę, folię NRC, czołówkę. Dobrze mieć przewodnik (polecam „Beskid Sądecki” Bogdana Mościckiego, wyd. Rewasz, choć według mnie wymaga on pewnych uzupełnień części opisowych), oraz kijki trekkingowe, ochraniacze na buty (w zimie raczej konieczne).
Póki co dobrze jest mieć ze sobą również dobry śpiwór z wysokim optimum termicznych, bo jak pisałem na Łabowskiej są tymczasowe problemy z ogrzewaniem.

7. Ludzie.
W lecie generalnie obszar Pasma Jaworzyny jest często odwiedzany przez turystów i można go porównać np. z zachodnią częścią Gorców. Oczywiście porównania takie nie mają dużego znaczenia i wiążą się z odpowiednim dniem, pogodą i okresem roku. W każdym bądź razie turystów spotyka się tutaj regularnie.
Inaczej jest w zimie, kiedy turystów jest niewielu, a szlaki często są nieprzetarte. Wtedy lepiej chodzić po tym terenie w większych, dobrze wyekwipowanych grupach. Oczywiście w rejonie ośrodków narciarskich na Jaworzynie Krynickiej czy w Wierchomli narciarzy jest sporo i tych miejsc za spokojne uznać wtedy nie można.
My na szlaku pierwszego dnia w sumie nie spotkaliśmy żadnych prawdziwych turystów, ale to raczej dlatego, że sam odcinek Jaworzyny Krynicka – Hala Łabowska szliśmy już dość późno i wszyscy mieli nad nami sporą przewagę.
W schronisku ludzi było stosunkowo dużo, co nawet nas zdziwiło. Mariusza zresztą chyba też, bo w tym roku pierwszy raz miał praktycznie całkowite obłożenie.
Drugiego dnia spotykaliśmy głównie osoby, które spały w schronisku, a nas po prostu wyprzedzały, z racji długich postojów przy panoramach. Niedaleko Rytra spotkaliśmy dwójkę narciarzy biegowych idących na Halę Pisaną.
Warto poświęcić tu jeszcze kilka słów Mariuszowi Schabikowskiemu, aktualnemu dzierżawcy Schroniska PTTK na Hali Krupowej, a także schroniska Hawiarska Koliba w Gorcach. Schronisko objął on w posiadanie tuż przed zimą i od razu spadły na niego duże problemy związanego z jego funkcjonowaniem. Mimo to stara się jakoś przywrócić ten obiekt do stanu używalności. Zamiast nieprzychylnych opinii niedzielnych turystów w Internecie polecałbym po prostu iść tam na nocleg albo zatrzymać się na jakiś posiłek.

8. Koszty.
Wyjazd w Pasmo Jaworzyny Krynickiej nie należy już do najtańszych, niemniej wciąż mieści się w rozsądnych granicach. Dojazd z Krakowa do Krynicy to koszt ok. 15-20 złotych, również za nocleg na Łabowskiej zapłacimy w tych granicach. Doliczając do tego koszt prowiantu dwudniowa wycieczka w ten rejon kosztuje około 75 złotych.
Mnie autobus z Krakowa kosztował 14,45zł (bilet studencki), nocleg 12 zł (grupa zorganizowana), droga powrotna 13,70, a prowiant ok. 15 zł. W sumie wychodzi więc około 60 złotych.

9. Zakończenie.
Bez wątpienia Pasmo Jaworzyny Krynickiej należy uznać za ciekawe turystycznie i bardzo widokowe. Można tu zaplanować szereg różnych wycieczek turystycznych, a kilka obiektów noclegowych pozwala na tworzenie różnych wariantów przejść. Oferuje ono możliwość turystyki zarówno dla wprawnych turystów, jak i dla osób starszych, mogących korzystać z kolejki na Jaworzynę Krynicką.
Osobiście wybieram się w tą okolicę już za około miesiąc, kiedy z ekipą z forum.e-góry.pl przejdziemy najprawdopodobniej trasę: Szczawnica-Jaworki – Wielki Rogacz – Rytro – Cyrla – Hala Łabowska – Bacówka PTTK nad Wierchomlą – Pusta Wielka – Szczawnik – Złockie - Muszyna. Jakaś relacja oczywiście się pojawi, a póki co zapraszam w ten rejon.

10. Inne informacje z Internetu.
http://www.gory.ibc.pl/sadecki.php - informacje ogólne o Beskidzie Sądeckim. Polecam.
http://www.republika.pl/tyrran/menu_glo ... decki.html - nieco informacji ogólnych o Beskidzie Sądeckim.
http://halalabowska.pttk.pl/ - oficjalna strona Schroniska PTTK na Hali Łabowskiej. Niestety dość uboga.
http://www.wierchomla.republika.pl/index.html - oficjalna strona Bacówki PTTK nad Wierchomlą. Polecam.
http://www.krynica.com.pl/schronisko/ - oficjalna strona Schroniska PTTK „Jaworzyna Krynicka”.
http://www.cyrla.pl/- strona Chaty Górskiej Cyrla nad Rytrem.
www.krynica.pl – oficjalna strona Krynicy.
http://www.republika.pl/rzeznicy/t2001/ ... /bs02.html - bardzo ciekawy opis wycieczki z Rytra na… Turbacz. Zawiera jednak sporo informacji dot. Beskidu Sądeckie. Bardzo polecam.
http://www.jaworzynakrynicka.pl/glowna.php?l=p&m1=3 - Oficjalna strona kolejki gondolowej na Jaworzynę Krynicką.
Ostatnio edytowano Wt 28 mar, 2006 przez pawelk84, łącznie edytowano 1 raz
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Avatar użytkownika
Ariel Ciechański
Administrator forum
 
Posty: 696
Dołączył(a): Pn 13 lut, 2006
Lokalizacja: Skierniewice
Ulubione góry: Karkonosze, Izerskie, B. Sądecki, B. Żywiecki.

Re: Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

Wt 28 mar, 2006

pawelk84 napisał(a): Warto poświęcić tu jeszcze kilka słów Mariuszowi Schabikowskiemu, aktualnemu dzierżawcy Schroniska PTTK na Hali Krupowej, a także schroniska Hawiarska Koliba w Gorcach. Schronisko objął on w posiadanie tuż przed zimą i od razu spadły na niego duże problemy związanego z jego funkcjonowaniem. Mimo to stara się jakoś przywrócić ten obiekt do stanu używalności. Zamiast nieprzychylnych opinii niedzielnych turystów w Internecie polecałbym po prostu iść tam na nocleg albo zatrzymać się na jakiś posiłek.

Chyba Hali Łabowskiej ;-). Cieszy rzetelny opis sytuacji na Łabowskiej. Ciekaw jestem jednak, ile zaraz tutaj pojawi się paszkwili usiłujących zburzyć ten pozytywny wizerunek...
Nocowałem w sumie w wielu schroniskach, ale takich gospodarzy jak Mariusz z Łabowskiej i Artur znad Wierchomli nigdzie wiecej nie spotkałem...
Pozdrawiam
CAr.

jate2
 
Posty: 99
Dołączył(a): Wt 24 sty, 2006
Lokalizacja: muszyna

Re: Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

Wt 28 mar, 2006

cześć
Opis w miare OK, ale zabrakło mi w nim jednej rzeczy (istotnej?) dla pieszych turystów. Chodzi mi o wiatę (szałas, schron - jak go zwał tak go zwał) na Juchówkach, która znajduje się mniej więcej w połowie drogi z Runku na Hale Łabowską. Można tam w uczciwych warunkach odpocząć (są ławki, stolik i dach nad głową).
Piszę o tym, nie po to, żeby wytkąć niedopatrzenie, ale w celu czysto informacyjnym. Sam w sobotę byłem świadkiem (szedłem z Łabowskiej na Runek) jak grupka studentów z Wa-wy (nocowaliście chyba razem w schronisku) siedziała tyłkami w śniegu i odpoczywała. A byli jakieś 2-3 min drogi od wiaty. Z tego co się zorientowałem to po prostu nie wiedzieli, że coś takiego po drodze się znajduje.
pzdr
jacek

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

Wt 28 mar, 2006

Cieszy rzetelny opis sytuacji na Łabowskiej. Ciekaw jestem jednak, ile zaraz tutaj pojawi się paszkwili usiłujących zburzyć ten pozytywny wizerunek...
Nocowałem w sumie w wielu schroniskach, ale takich gospodarzy jak Mariusz z Łabowskiej i Artur znad Wierchomli nigdzie wiecej nie spotkałem...

No dzięki. Staram się być obiektywny i przedstawiać sytuację taką jaką zastałem. Było zimno i to jest faktem, ale faktem jest także to, że, o ile tylko turyści zaczną tłumniej Łabowską odwiedzać sytuacja się tam na pewno poprawi.
Dlatego napisałem o Mariuszu, a nie schronisku jako takim, bo ten fragment znajduje się w punkcie dotyczącym dotyczącym ludzi.
Co do gospodarzy schronisk to wedłgug mnie należało by wspomnieć jeszcze o Gienku Ogrodowiczu z Krupowej. Na prawdę świetny gość. Zresztą relacja z Krupowej w przygotowaniu.
ale zabrakło mi w nim jednej rzeczy (istotnej?) dla pieszych turystów. Chodzi mi o wiatę (szałas, schron - jak go zwał tak go zwał) na Juchówkach, która znajduje się mniej więcej w połowie drogi z Runku na Hale Łabowską. Można tam w uczciwych warunkach odpocząć (są ławki, stolik i dach nad głową).
Piszę o tym, nie po to, żeby wytkąć niedopatrzenie, ale w celu czysto informacyjnym.

Rzeczywiście jest to pewne niedopatrzenie z mojej strony. Przechodziliśmy obok niego po ciemku i szczerze to nie zwróciłem szczególnej uwagi na tą wiatę. Ale jest to informacja jak najbardziej potrzebna w tej relacji i zaraz postaram się ją uzupełnić. W końcu umieszczam te relacje póki co na forum właśnie po to, aby móc je uzupełnić trafnymi uwagami forumowiczów.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Avatar użytkownika
Brzoza
Administrator E-GORY
 
Posty: 848
Dołączył(a): Cz 13 sty, 2005
Lokalizacja: SKPG Kraków
Ulubione góry: Karpaty Ukraińskie

Re: Hala Łabowska 1061m (Beskid Sądecki)

So 28 lip, 2012

Przeniesione do GPI: http://www.e-gory.pl/index.php/GPI/Besk ... ckiej.html

Temat zamknięty.

Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość