Snowboard czy narty?

... zjadowe, biegowe i nie tylko. Skitouring. Wszystko o możliwościach uprawiania sportów zimowych w górach.

Moderator: Moderatorzy

Anna*
 
Posty: 627
Dołączył(a): Pt 20 sty, 2006
Lokalizacja: Tychy
Ulubione góry: Tatry Zachodnie

Re: Snowboard czy narty?

Cz 09 lut, 2006

Ja napaliłam się na snowbord i od ubiegłego roku obiecywałam sobie, że gdy tylko bedę w górach - wypożyczę deskę, znajdę instruktora i będę szaleć. Jednak gdy zobaczyłam biedaków snowboardzistów na wyciągu talerzykowym czy orczykowym, ktorzy dopiero uczyli się jeżdzić, mieli problemy z balansowaniem i nie mogli dojechac do końca wyciągu - zmieniłam zdanie. Stwierdziłam, że narty dadzą mi niezłą podstawę do snowboardu i spróbowałam carvingu. Przynajmniej więcej zjeżdżam niż siedzę na tyłku, a wiem, że tak właśnie by było, gdybym przygodę na stoku zaczęła od snowboardu. Chwalę sobie carving i dość dobrze mi wychodzi jazda tą techniką.
Ale rozumiem zapaleńców snowboardu, bo nadal czuję ten sentyment i niedosyt, że to jednak nie pojedyńcza deska. Ale wszystko jeszcze przede mną :D

Avatar użytkownika
Młodszy
 
Posty: 214
Dołączył(a): Śr 01 lut, 2006
Lokalizacja: Kraków

Re: Snowboard czy narty?

Cz 09 lut, 2006

Wszystkim, którzy mają zamiar spróbować ze snowbordem, życze aby sie do tego jaknajszybciej zabrali.Ja wiele lat na dwóch deskach zjeżdżałem, na jednej zacząłem w zeszłym roku, tak na próbę. I... nie założyłem juz wtedy nart (w czasie tygodniowego pobytu w górach :-) ) Snowborddaje, mnie przynajmniej, dużo więcej frajdy, czuję że pracują wszystkie mięśnie. Po dwóch pierwszych dniach wstawałem z łóżka przewracając się najpierw na brzuch i spuszczając nogi na podłogę - takie miałem zakwasy :-D
Anno* nie bój sie wyciągów - można sie nauczyć wjazdów w jeden dzień (a nawet pół dnia :D )
Żyj tak, aby znajomym twoim zrobiło się nudno, gdy umrzesz.
(Julian Tuwim)

t.kaa
 

Re: Snowboard czy narty?

Pt 10 lut, 2006

Ja ze snowboardem mialem do czynienia przez dwa dni....i wedlug mnie jazdy na desce jest duzo latwiej sie nauczyc niezeli na nartach, ale za to na nartach jest duzo ale to duzo wiecej mozliwosci i jak dla mnie wiecej frajdy...jak sie to mowi "co dwie deski to nie jedna" :lol: ........a tak na marginesie to nie ma co tu o tym dyskutowac bo tu nie miejsce na to :wink:

Avatar użytkownika
Łosiek (Kaśka)
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Śr 22 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Re: Snowboard czy narty?

Pt 10 lut, 2006

nie miejsce na to, ale dodam swoje 5 groszy... :wink:
próbowałam raz jeździć na desce - bez instruktora (może to był błąd). Było strasznie śmiesznie, POWOLI jakoś zjechałam w końcu z oślej łaczki, ale do domu wróciłam obawiając się wstrząśnienia mózgu, pękniecia kręgosłupa, skręcenia barku, wypadnięcia stawu biodrowego itd. :D
mimo to na wyciagu ani razu nie przewróciłam sie (gorzej z kolegą, który staranował wszystko, co było w okolicach orczyka :wink: ).
Wspominam te przygodę fajnie, ale wole narty :mrgreen:
Jeśli praca przeszkadza ci w realizacji marzeń, to ją rzuć:)
http://www.anorak.dbv.pl/news.php
http://galeria.e-city.tarnow.pl/autorzy/kglowicka/

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Snowboard czy narty?

Pn 13 lut, 2006

Dzięki za wasze opinie, ja już jednak wiem jedno: KOCHAM SNOWBOARD :!: Na moim pierwszym 'górskim' wypadzie na deske (wcześniej zjeżdżałem z górki w parku, zero porównania) nauczyłem się jeździć już pierwszego dnia, a drugiego szusowałem już sobie po czerwonej trasie (z czarnej kaskady, tylko pługiem, na zmianę z tyłkiem ;) ). Moi znajomi również podczas tego wyjazdu nauczyli sie jeździć, szczególnie gratuluje dziewczynom, które przełamały strach :!: Co do orczyka, to rzeczywiście jest na nim ciężko, ale głównie przez to, iż lina wrzyna sie w pachwine i po paru dniach można się nabawić niezłego sińca, dlatego jeśli ma się silne ręce, powinno się troche ciężaru podciągać na rękach właśnie, co znacznie odciąża udo. Jednak sama technika nie jest trudna i już po paru zjazdach można spróbować pójść na orczyk. Polecam wszystkim, instruktor zawodowy wg. mnie nie potrzebny wystarczy dobry kolega, który potrafić już jeździć i dodatkowo posiada umiejętność składnego wypowiadania sie i tłumaczenia, wtedy na pewno szybko się nauczycie jazdy na desce.

PS: Co do nart, to nie wiem, czy jest łatwiej czy trudniej, jak spróbuję to wam powiem :)
Ostatnio edytowano Pn 13 lut, 2006 przez Żaku, łącznie edytowano 2 razy
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Avatar użytkownika
Młodszy
 
Posty: 214
Dołączył(a): Śr 01 lut, 2006
Lokalizacja: Kraków

Re: Snowboard czy narty?

Pn 13 lut, 2006

Gratuluję Żaku!
Ja byłem w ten weekend w Bukowinie T. przy okazji zawozenia tam syna na ferie. Całą prawie noc z soboty na niedzielę sypało. A w niedzielę.... - jazda na desce w puchu po kolana - mówię wam, to po prostu bajka!! :D W mojej krótkiej historii parapeciarstwa to był pierwszy raz w takich warunkach. Na nartach nigdy tego nie umiałem, lądowałem zaraz głową w śniegu a jak się jeszcze przy okazji rozstawałem z kijem, to kicha :!: - godzina grzebania w śniegu :x . Deska jest o wiele łatwiejsza.
Żałuje tylko, że nie zacząłem jak młodszy byłem, bo teraz ścięgna i mięśnie już nie takie sprężyste... :oops:
Niech więc nikt nie czeka i próbuje - jeśli nie spasuje, wróci do nart, a jeśli spasuje, to.. znów przeczytamy "KOCHAM SNOWBOARD :!: "
Żyj tak, aby znajomym twoim zrobiło się nudno, gdy umrzesz.
(Julian Tuwim)

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Snowboard czy narty?

Pn 13 lut, 2006

Dzieki i również gratuluję, tego że spróbowałeś deski jeżdźąc już na nartach. W Wiśle również sypało cały czas, ratrak coś tam w nocy próbował zrobić, ale niewiele to dawało, więc rano jazda w samym puchu, no może nie po kolana, ale z 30 cm tego było. Frajda rzeczywiście niezła, tylko stok zbyt płaski i ciężko było się rozpędzić. Oczywiście też zdarzyło mi sie lądować twarzą w puchu, wtedy to nawet gogle nie pomagały za bardzo, a śnieg dostawał się wszędzie ;)
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Anna*
 
Posty: 627
Dołączył(a): Pt 20 sty, 2006
Lokalizacja: Tychy
Ulubione góry: Tatry Zachodnie

Re: Snowboard czy narty?

Wt 14 lut, 2006

A niedziela w Rzeczce też przywitała mnie cudownym puchem, w którym nawet upadek był przyjemny...

W przyszłym roku przesiadam się na jedną deskę... to już postanowione :D

Gość
 

Re: Snowboard czy narty?

Cz 16 lut, 2006

Od małego jeździłem na nartach, ale nigdy nie wyciągnąłem z tego tyle frajdy, ile miałem od początku kontaktu z deską.
Każdy powinien spróbować. Ale nie ma racji ten kto mówi że technika na desce jest banalna. Bardzo łatwo wyrobić sobie złe nawyki (np. skręcanie przy pomocy "zamiatania" tylną nogą - podstawowy i bardzo częsty błąd deskarzy-uniemożliwiający poprawne krawędziowanie). Dla tego pierwsze kroki proponowałbym stawiać pod okiem instruktora. Zwłaszcza że mając dobry program nauki można w dwa dni opanować jazdę w stopniu zupełnie przyzwoitym.

Żaku - wpadaj na Kasprowy. Byłem tam właśnie wtorek-środa i wpadam jeszcze w sobotę. Jest wprost bajkowo - na trasach można ćwiczyć kantowanie w miękkim śniegu. A poza trasami... w takim puchu jeździ się jak we śnie - dowolnie stromy żlebik pokonuje się płynnie lecz powolutku niczym pływając w syropie. Jak to mawiają: "jeśli Pan Bóg wymyślił coś lepszego, zachował to dla siebie"

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Snowboard czy narty?

Cz 16 lut, 2006

'Gościu', dzięki za zaproszenie, jednak póki co nie dam rady, końcówka sesji, a mam pare zaległości. Może za 2-3 tygodnie się gdzieś wybiore. Co do puchu, to jazda w nim jest czymś wspaniałym, jednak nachylenie stoku musi byc troszke wieksze, bo w Wiśle miałem problemy z ruszeniem :)
Co do stoków w Zakopanem, słyszałem, że w tym sezonie wogóle nie ma karnetów czasowych (1,2,3- dniowych), a tylko punktowe. Sądze, że przy tych cenach za wyciągi, jest to strasznie nieopłacalne dla turystów, no chyba, że jest sie sąsiadem ze wschodu lub zachodu, im to wszystko jedno.
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Gość
 

Re: Snowboard czy narty?

Cz 16 lut, 2006

Nie wiem jak jest na innych stokach w Zakopcu, bo dla mnie Zakopane to wyłącznie Kaspro (powiedzmy sobie szczerze prócz Kasprowego tylko Nosal jest tam coś wart, reszta to ośle łączki). Całodzienny karnet kosztuje 80 lub 97(jeśli jest wraz z wjazdem kolejką) złotych. To w sumie nie tak drogo jeśli weźmie się pod uwagę stoki (nieporównywalne z żadnymi innymi w Polsce).

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Snowboard czy narty?

Cz 16 lut, 2006

No co do ceny to nie jest aż tak źle, chodzi mi tylko oto iż znajomy był ostatnio, (nie wiem dokładnie na jakim szczycie, ale chyba na Gubałówce tez tak jest) i nie było karnetow całodniowych, a jeden wjazd w zależności od szczytu kosztował 6-8 PLN, tak więc w ciągu 3 godzin zdąrzył wydać ponad 70 złotych, a mówiąc szczerze, wiele sobie nie pojeździł.
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Gość
 

Re: Snowboard czy narty?

Cz 16 lut, 2006

Nie wiem jak jest teraz na Gubałówce (to też nawet fajna górka). Na pewno tak jak piszesz jest na Szymoszkowej - ale powiedzmy sobie szczerze - to góra dla bogatych pozerów, którym w ogóle nie zależy na jeżdżeniu (bo stok ten nie nadaje się do nauki początkujących a jest za nudny już dla troszkę zaawansowanych) tylko na lansie.
Z resztą gdzie zastrzelili Pershinga? Właśnie tam :)))

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Snowboard czy narty?

Pt 17 lut, 2006

Pewnie masz racje, bo ci moi znajomi byli też na Szymoszkowej, ale skoro tam jest tak jak mówisz, to odradze im to nastepnym razem.
Co do Pershinga, nie wiedziałem, że zginął na stoku :) Co świadczy, że to w sumie 'nasz chłop' ;)
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Dodge
 

Re: Snowboard czy narty?

So 18 lut, 2006

Serce rośnie czytając wypowiedzi miłośników dechy. Decha, jeszcze raz decha, a do tego świeży puch i jeszcze więcej świeżego puchu!!! Czego i sobie i wszystkim życzę! Na desce śmigam od 4-5 lat, uczył mnie kolo z ekipy i zrobił to dobrze, bo już w pierwszym dniu podłapałem czym to się je. Potem ja dawałem lekcje i jest tak do tej pory. Wracając do tematu polecam jedną deskę, i jeśli nie mamy dobrego znajomego, który nam odstąpi trochę swojej wiedzy warto zapłacić za parę godzin instruktorowi. Dobrze jeśli ktoś wychwyci nasze błędy, nie będziemy ich popełniać co zaowocuje szybszym, lepszym i bezpieczniejszym kształceniem się w tej dziedzinie. Ku przestrodze wszystkim miłośnikom freeride'u: przygotowany stok a głęboki puch na bezdrożach to dwie różne rzeczy. Jeśli dopiero się uczysz to zostań w miejscu gdzie jest parę osób i trasa nie ma niespodzianek. Poza trasą nie wiesz kiedy trafisz na zasypany konar, lub głaz czy kilku metrowe urwisko. Mniej doświadczeni często kopią się w puchu i trafiając na zamaskowaną przeszkodę nagle zwalniają do "0" łamiąc przy tym nie tylko deck, podczas gdy Ci bardziej obyci jedynie porysują ślizg. Mierzmy siły na zamiary i posłuchajmy dobrych rad.

Następna strona
Powrót do Narty/Snowboard

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość