Słowacja mniej znana. Wędrówka w paśmie Ptacznika

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
PannAga
 
Posty: 8
Dołączył(a): Pt 21 sie, 2015
Lokalizacja: Ustroń
Ulubione góry: Tatry, Atlas Wysoki, Kaukaz, Mała Fatra, Beskidy

Słowacja mniej znana. Wędrówka w paśmie Ptacznika

Cz 13 cze, 2019

Trafiłam tam zupełnie przypadkiem, bo jazda niemalże przez połowę Słowacji na jeden dzień, nigdy nie była na moim celowniku. Bo bliżej mam góry i ładniejsze i bardziej widokowe. O tym, że Słowacja ugości mnie gęstym i dzikimi lasami, wiedziałam. Czego jeszcze mogłam się spodziewać, wędrując w paśmie, którego nazwę poznałam dzień wcześniej?

Obrazek

Około 10:00 dotarliśmy do wsi Kamenec pod Vtáčnikom, następnie najpierw asfaltową, a później szutrową drogą przejechaliśmy do miejsca parkingu w Gepňárovej dolinie. Po szybkim sprawdzeniu tablic rejestracyjnych okazało się, że byliśmy jedynymi Polakami, którzy odwiedzili te tereny - całkiem nieźle. ;)

Z racji tego, że męska część wyprawy była przygotowana na wspinanie, towarzyszyłam im przez kawałek drogi. Nie powiem, że ściany, jakie zobaczyłam, nie zrobiły na mnie wrażenia. Trochę im zazdrościłam, że już nie muszą taszczyć plecaków i mogą przyjąć witaminę D3 dosłownie na gołe klaty, bo pogoda w ten dzień była bardzo wiosenna (to rzadko spotykane zjawisko w maju).

Obrazek
Obrazek
Hradok. Raj dla wspinaczy? Ściana starego andezytowego kamieniołomu o wysokości dochodzącej do 100 m, poprowadzono ok. 40 dróg o trudnościach od IV do X w słowackiej wersji skali UIAA.

Na pożegnanie przypomniałam im, że kto odpadnie od skały i zginie, już więcej wspinać się nie będzie. Miałam do zagospodarowania jakieś 5-6 godzin, ruszyłam więc w stronę Ptacznika [słow. Vtáčnik - 1346 m n.p.m.], nie wiedząc, co spotka mnie za zakrętem.

Na rozgrzewkę pokonałam krótką via ferratę, czyli kilka łańcuchów i drabinek, które szybko wyprowadziły mnie na wyższy poziom. Widoki z niego były filmowe, bo gdyby włożyć w tę scenerię kilka dinozaurów, to efekt na dużym ekranie byłby całkiem, całkiem… ;)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Góry Ptacznik są pochodzenia wulkanicznego, zbudowane z andezytów i skał piroklastycznych. Skalne ściany, wieże czy kotły to częsty widok w tym rejonie.

Obrazek
Obrazek

Podeszłam kawałek leśną, nieoznakowaną ścieżką, która najpierw dołączy do ścieżki dydaktycznej (jej początek znajduje się na wlocie do Gepňárovej doliny), a później z niebieskim szlakiem. Po drodze można uzupełnić płyny i na chwilę przycupnąć i wsłuchiwać się w odgłosy lasu. Tak też uczyniłam razem z moją, jeszcze bezimienną, koleżanką.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Cóż mogę powiedzieć o drodze na szczyt?
Większość trasy prowadzi przez las, pomimo cienia parne i duszne powietrze nie umilało wędrówki ani trochę. Starałam się szukać pozytywów i znalazłam coś absolutnie nie do przecenienia dla kolan - szlak był...miękki! ;) Nie powiem, że rozłożyli przede mną dywany, ale szło się bardzo komfortowo, praktycznie przez całą trasę. Nie była jakaś super zaskakująca. Nie spotkałam na niej wielu osób - myślę, że po tych górach chodzą głównie lokalsi. W parach albo w towarzystwie psów. Nie spotkałam nikogo, kto szedłby solo poza mną, choć ja z koleżanką to już w sumie duet. ;)

Pierwsze skrzyżowanie - drogowskaz - Siahy 1076 m. Można tutaj odpocząć - są ławki i ślady po ognisku, można się pomodlić - jest krzyż, można się napić z kolejnego źródła, można też zobaczyć coś więcej, poza drzewami. Wow :) Robię więc zdjęcie i ruszam dalej, mam jeszcze niecałą godzinę i 300 metrów pod górę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Droga na Vtacnik
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Coraz więcej niebiańskich przebłysków, czyli szczyt czai się tuż za jakimś kamieniem.

Obrazek
Pierwsze wyjście z lasu, uff, to już kilka kroków od szczytu, a droga do niego wiedzie wśród borówek. To musi być bardzo smaczny etap przez lato. :)
Obrazek
Ładnie tu, pomyślałam i przycupnęłam na skale z moją koleżanką. Ona z wrażenia miała odlot, ja z kolei wyciągnęłam batona mocy i herbatę. Każda z nas miała się wypaśnie. U stóp miałyśmy Gepňárovą dolinę, po naszej prawej grzbiet odchodzący od Malej Homôlki (1298 m). W oddali, na lewo miejscowość Nováky z drugą co do wielkości elektrownią węglową na Słowacji i inne pobliskie miejscowości. Nad naszą głową zawisła szara chmura, niegroźna jak się później okazało.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Z Ptacznika ruszyłyśmy czerwonym szlakiem w kierunku Klasztorskiej Skały [Kláštorská skala, 1279 m]. To część Magistrali Nitrzańskiej [słow. Ponitrianska magistrála], biegnącej z Nitry przez grupy górskie Trybecz i Ptacznik do Handlovej, która liczy 106,6 km. Ścieżka wiedzie grzbietem, jest szeroka i delikatnie opada w dół. Po niecałej pół godzinie docieramy do kolejnego punktu. Na szlaku było dość tłoczno, półtora kilometra i 6 mijanych osób, istne szaleństwo. :) A większość z nich to rowerzyści, swoją drogą, te góry są bardzo fajne na rower.

Klasztorska Skała zrobiła na mnie niezłe wrażenie. Wdrapałam się po tych filarach free solo, drżąc o moją owieczkę ukrytą starannie w plecaku. Stałam powyżej drzew i pomyślałam, że nie ma lepszego punktu widokowego na okolicę niż ten. Gdyby jeszcze powietrze było bardziej przejrzyste… no cóż, nie mogłam mieć wszystkiego.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
A na tych ścianach w oddali wspinają się moi samochodowi kompani. Albo coś jedzą. Ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. :D

Obrazek
Obrazek
Park Krajobrazowy Ponitrie, (CHKO Ponitrie). Grzbiet odchodzący ze szczytu Ptasznik, opadający w okolicach wsi Ostrý Grúň.

Obrazek
Pożegnałam się z Klasztorską Skałą i powędrowałam dalej czerwonym szlakiem na Rúbaný vrch (1097 m). To 3-kilometrowa wędrówka w mieszanym lesie, który z każdym kilometrem wydawał mi się bardziej dziki i mało uczęszczany.
Obrazek
Szlak w okolicach Klasztornej skały.
Obrazek
W drodze na Rúbaný vrch.
Obrazek
Rúbaný vrch (1097 m).
Obrazek
Na szczycie uzupełniłam płyny, zerkałam na mapę i ruszyłam żółtym szlakiem w kierunku Zadniej lúki. Kolejne 2,5 km nasłuchiwania odgłosów lasu, na którego końcu znajduje się całkiem przyjemny punkt widokowy.
Obrazek
Kolejne wulkaniczne pozostałości na szlaku.
Obrazek
Punkt widokowy na żółtym szlaku.
Obrazek
Zadná lúka
Łąka, do której zmierzałam to punkt odpoczynku ze stolikiem i kilkoma arami na rozłożenie kocyka. Niestety czas mnie gonił i weszłam na zielony szlak, który doprowadził mnie do Bystrzańskiej Doliny. To był najbardziej dziki odcinek mojej wędrówki. Szlak biegnie wzdłuż potoku i przecina się z nim, więc zamieniałam się w żabę, skacząc z kamienia na kamień. W lesie było szalenie zielono, mokro i co chwilę trafiam na niemałe odciski jego mieszkańców.

Na zielonym szlaku w kierunku Bystrzańskiej Doliny.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Między skokiem z kamienia a lądowaniem w błocie, dostaję wiadomość, że chłopaki skończyli już wspinanie i za 20 minut widzimy się przy samochodzie. Nie zrobię 4 czy 5 km w 20 minut, więc przyspieszyłam, ale łącząc chód z biegiem, na wylocie Bystrzańskiej Doliny wyglądałam jak prawdziwa żaba...błotna. ;)

Przez ten mój cały pośpiech nie udokumentowałam ostatniego odcinka wędrówki. Dolina jest bardzo ładna, soczyście zielona, prowadzi wzdłuż rzeki, z prześwitami na skalne ściany. Ścieżka jest szutrowa, później zamienia się w asfalt. Po kilku kilometrach samotnej wędrówki - od Klasztorskiej Skały, spotykam w końcu ludzkie istoty, a nawet mijają mnie dwa samochody - pewnie to służby, bo inne nie mogą się poruszać w tym terenie.

Obrazek
Obrazek

Cieszyłam się, kiedy zobaczyłam moje znajome mordeczki. Trochę żałowałam, że nie zostałam z nimi pod skałą. Moje umiejętności wspinaczkowe ciągle potrzebują treningu, niemniej myślę, że wrócę kiedyś w to miejsce właśnie dla skały, a nie wędrówki przez słowacką dzicz. ;)

A wędrówka moja prezentowała się następująco: https://mapy.cz/s/3thdZ

Na zakończenie wszystkich aktywności górskich bardzo polecam najlepsze izotoniki, zarówno alko, jak i nealko. I to było ostatnie słowo na niedzielę, które przyjęliśmy z wielką ochotą. Powrót na Śląsk Cieszyński dłużył się nieco, ale obrazki za szybą umilały ten czas. O godzinie 20.58 oddałam głos w wyborach do parlamentu UE, choć bardziej mi las niż polityka po drodze.

Obrazek
Obrazek

Do zobaczenia na szlaku!
Agnieszka ;)
http://www.zgoramiwtle.pl
https://www.instagram.com/pannaaga
"Wprawdzie Bóg wszystko stworzył z niczego, to jednak góry stworzył z okruchów gwiazd." R.E. Rogowski

Avatar użytkownika
Błędny Rybak
 
Posty: 843
Dołączył(a): So 19 maja, 2007
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: Beskid Niski, Beskid Wyspowy

Re: Słowacja mniej znana. Wędrówka w paśmie Ptacznika

Cz 13 cze, 2019

Ładne. Nie dany mi był w tym roku las w górach wiosną.
Ой верше мій верше, мій зеłеній верше. юż ми так не будє, юż ми так не будє, як ми буłо перше.

Powrót do Góry położone za granicą

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości