Trekking z przypadkowym partnerem.

Dyskusje o górach i turystyce górskiej. Jeśli Nie Wiesz gdzie napisać, istnieje duża szansa że należy to zrobić właśnie tu.

Moderator: Moderatorzy

duncan76
 
Posty: 1052
Dołączył(a): Śr 04 kwi, 2007
Lokalizacja: Tychy

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

Jeszcze jedna moja uwaga, żeby nie było nieporozumień. Zawsze doceniam posty Kazbera, spojrzenie zza Wielkiej Wody jest cenne, bo z odmiennej od naszej perspektywy i poszerza horyzonty. Co oczywiście nie oznacza, że należy przyjąć je bezkrytycznie, bo jest "takie ładne, hamerykańskie". Pod pewnymi fragmentami wypowiedzi Kazbera podpisuję się obiema rękami, inne wywołują u mnie reakcję jak u Marka

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 278
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

duncan76 napisał(a):4. Jacku - może zamiast kupować ultralajtowe namioty trzeba było za zaoszczędzone pieniądze pojechać na Islandię z Cloud-upem i lipnickimi bułkami? Albo na JMT z niemieckim badziewiem, szmelcem? Tyle, że byłbyś "pośmiewiskiem", na które "patrzono by z niedowierzaniem", złamałbyś "wszelkie reguły", no i grałbyś "bohatera" "podcierając tyłek szkłem". :mrgreen: No i Kazber nie byłby z Ciebie dumny...


No cóż... O Islandii ciągle myślę i problemem nie są zaoszczędzone środki na przelot, bo Wizzair lata do Keflaviku i z powrotem za 240 zł z Katowic. Bardziej obawiam się o swoją kondycję i zdrowie i wspomniane braki sprzętowe. Głównie chodzi o namiot z mocną podłogą i dobrą odpornością na porywisty wiatr.
Miałem już nieomal plan skorzystać z jednej z krótkich promocji i polecieć - oczywiście z lipnickimi bułkami - na cztery dni na Islandię. Taki oblot pogody i rekonesans przed dłuższą wędrówką. Tak zresztą postąpiłem wcześniej, przymierzając się do wędrówki po pustyni. Islandia to też swoista pustynia, choć dobrze zaopatrzona w wodę. Jakoż zawsze chciałem stanąć na Księżycu bądź Marsie...

Wybierając lekkie rzeczy, nierzadko znajduję je w Decathlonie i niemal nietknięte używki na aukcjach i innych ogłoszeniach. Trzeba się porozglądać, ale finansowo bardzo się opłaca. Jeden z plecaków kolega kupił mi w Niemczech, gdzie na promocji był dwukrotnie tańszy od polskiej wyprzedaży.

W opisie Kazbera bodaj każdego uderzył ton rozczarowania i potępienia. Ostry i zdecydowany.
Ja zaś skupiłem się na tym, co było powodem takiej frustracji.

Bronimy uciśnionego - jasne! Nawet tak trzeba. Ale niestety, niejako tym przyklepujemy jego uciśnienie, bo biedny, bo go nie stać...
Kilka lat temu czytałem o wyjściu na Matterhorn źle wyposażonego Polaka - policjanta. Do dzisiaj pamiętam urywek, który mocno utkwił w mojej pamięci: "...ale nasz policjant nie miał raków".

Róbtacochceta, ale w duchu wnioski na swój użytek wyciągajcie.
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

duncan76
 
Posty: 1052
Dołączył(a): Śr 04 kwi, 2007
Lokalizacja: Tychy

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

Yatzek napisał(a): Głównie chodzi o namiot z mocną podłogą i dobrą odpornością na porywisty wiatr.

Jak to? To super-hiper, ultra light amerykański namiot za pięćset baksów się nadaje? :P
A tak poważnie: przed zakupem Cloud-upa szperałem w sieci (zgodnie z wolą Kazbera :wink: ) i trafiłem na filmik dziewczyny (Amerykanki?) spędzającej huragan na Islandii w Cloud-upie (nie przeklinam :? ), więc może nie jest tak najgorzej. Podobno Salewa ma namiot testowany przy 100 km/h.
PS. To, że Polacy są biedni, to fakt - rzecz, która jako taka nie wymaga obrony i nie powinna być powodem kompleksów, choć to nie jest łatwe. Bieda nie jest też usprawiedliwieniem braku rozsądku czy wręcz głupoty, nie mieszajmy tego ze sobą.
PS. Co było powodem frustracji Kazbera? Moim zdaniem strach, że wyprawa się nie uda, że coś się stanie z powodu braków u towarzyszki (pewnie Kazber czuł się odpowiedzialny) - i tu jestem w stanie Go zrozumieć. A może też obawa, co pomyślą sobie inni, w połączeniu z typowo amerykańskim podejściem, mentalnością (i to nie tylko w kwestii sprzętu) i brakiem zrozumienia dla innych. Cóż, dywagujemy sobie tylko na podstawie tego co do tej pory napisał Kazber.

Stefanek
Moderator
 
Posty: 463
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Lokalizacja: Śląsk Opolski
Ulubione góry: Im większe tym lepsze.

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

duncan76 napisał(a):Co było powodem frustracji Kazbera? Moim zdaniem strach, że wyprawa się nie uda, że coś się stanie z powodu braków u towarzyszki (pewnie Kazber czuł się odpowiedzialny) - i tu jestem w stanie Go zrozumieć. A może też obawa, co pomyślą sobie inni, w połączeniu z typowo amerykańskim podejściem, mentalnością (i to nie tylko w kwestii sprzętu) i brakiem zrozumienia dla innych. Cóż, dywagujemy sobie tylko na podstawie tego co do tej pory napisał Kazber.

A może była strasznie brzydka bo gdyby to była przeurocza 30 latka to Kazber niósłby za nią pół majdanu. Tylko możemy gdybać. :)

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 278
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

duncan76 napisał(a):Jak to? To super-hiper, ultra light amerykański namiot za pięćset baksów się nadaje? :P
A tak poważnie: przed zakupem Cloud-upa szperałem w sieci (zgodnie z wolą Kazbera :wink: ) i trafiłem na filmik dziewczyny (Amerykanki?) spędzającej huragan na Islandii w Cloud-upie (nie przeklinam :? ), więc może nie jest tak najgorzej. Podobno Salewa ma namiot testowany przy 100 km/h.


Utrzymując ton żartobliwy, to przenieśmy namiotowe potyczki na grunt samochodów i zapytajmy, czy super-hiper włoskie Ferrari na islandzki interior się nie nadaje...? Porządna terenówka samochodowa i namiotowa. Wyścigówki tu się nie sprawdzą ;-)

Jagna (Big Agnes :) ) ma delikatną podłogę. Owszem, dociąłem podkład (footprint) z Tyveku i na nasze warunki więcej nie potrzeba. Jednak rozkładanie najpierw ślepej podłogi, potem samej sypialni i wreszcie tropiku, a to wszystko na wietrze, szorstkim podłożu i w pojedynkę, wcale nie jest łatwe. Ponadto dwupowłokowiec jest mocniej podwiewany i taka dodatkowa wentylacja wcale mnie nie cieszy. Już wolałbym zabrać Naturehike Taga 1 z dodatkową podłogą i mieć względny spokój w szybciej rozkładanym jednopowłokowcu. Gdyby sypnęło śniegiem, też miałbym nieco szczelniejszą konstrukcję. Bo Colemana Rigela bym nie zabrał, mimo jego niskiego profilu i odporności na wiatr, bo jest zwyczajnie za ciasny do bytowania w przypadku konieczności przeczekania pogodowego armagedonu.
Na przewidywalne islandzkie surowe warunki widziałbym coś z podłogą jak w Marabutach i dobrym profilem aerodynamicznym, najchętniej w wersji jednopowłokowej. Tam więcej wilgoci jest dookoła, niż generowanej przez lokatora i jego kuchnię, choć gotowanie w namiocie jednak daje pary...

Swoje namioty raczej oszczędzam i bardzo o nie dbam. Kiedy nie muszę, biorę coś, co akurat bardziej pasuje mi do profilu wędrówki. Inny namiot poleciał ze mną na pustynię, inny w ukraińskie Gorgany, jeszcze inny na GSB, czy kolejny na spokojne włóczęgi. A na jedną noc mogę wziąć Rigela i nie narzekać na ciasnotę. I właśnie dlatego na bardziej wymagające warunki wolałbym mieć coś dedykowanego, niż niedostosowanego do okoliczności. Oczywiście nie chodzi tylko o namiot, ale i matę, śpiwór i ubranie. Nawet do bułek doszlusowałyby liofilizaty, elektrolity i choćby prozaiczny smalec :)

Nie dbam o komfort fizyczny, bo wtedy trzeba by zbierać kasę na kampera, hotele i schroniska. Ale w miarę możliwości i wiedzy, chcę mieć komfort psychiczny, że zapewniam sobie większe szanse powodzenia i nie będę ciężarem dla ewentualnego partnera.
Kazber patrząc na swoją partnerkę zapewne takiego komfortu nie odczuwał i tylko dobrze, że jego czarne sny nie sprawdziły się na jawie. Gdyby swoje odczucia opisał spokojnie, bez międzynarodowych paraleli, to może łatwiej przyznalibyśmy mu rację. Tymczasem skupiliśmy się na jego konfrontacyjnym szoku i o tym sporo dywagujemy.

Czekam na rzeczowe podsumowanie sprzętowe od Kazbera - tak jego, jak i jego partnerki. Taka matematyka bez przykładania do tego emocji. Popatrzymy, pokiwamy głową i swoje pomyślimy. I pewnie tak jak lubimy - przedyskutujemy :)
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Stefanek
Moderator
 
Posty: 463
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Lokalizacja: Śląsk Opolski
Ulubione góry: Im większe tym lepsze.

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

Yatzek, to może coś takiego jak Terra Nova Southern Cross 1?

Za 1490zł jest samonośna konstrukcja z zewnętrznym stelażem na kształt iglo, 6 punktów podparcia rurek na podłożu, wodoodporność tropiku/podłogi to 6000/10000 H20, dużo więcej niż oferują wynalazki hubba od MSR. Waga całkowita wraz z pokrowcem 1630g. Podobno "Nie straszny mu mocny wiatr, można rozbić go nie martwiąc się czy konstrukcja to wytrzyma.".

Gdyby nie dość wysoka, dla większości górołazów wręcz zaporowa cena to byłoby idealnie.

duncan76
 
Posty: 1052
Dołączył(a): Śr 04 kwi, 2007
Lokalizacja: Tychy

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

Mniej więcej dwa lata poszukiwałem namiotu idealnego dla siebie, spełniającego wymagania wynikające z moich doświadczeń. TN Southern Cross jest najbliższy ideału. Poza niestety ceną, więc póki co skończyło się na trzy razy tańszym Cloud-upie 2, który służy mi jako obszerna jedynka. Niestety nie jest bez wad (wentylacja-kondensacja!). Może kiedyś się dorobię jak Jacek :P i będę mógł sobie pozwolić na posiadanie kilku namiotów. Na razie mam dwa, oba w segmencie klasy średniej i w związku z tym używam ich i w roli wyścigówki i terenówki. Jak się nie ma co się lubi... to naraża się na reakcje takie jak u Kazbera :P .
PS. Pewnie Jacku zapoznałeś się doświadczeniami Łukasza Supergana dotyczącymi Islandii. Salewa, o której pisałem to Lite Trek Pro.
PS 2. A ja czekam na fotkę owej tajemniczej wrocławianki - może Stefanek ma rację :wink: A na poważnie to oczywiście chętnie poznałbym listę sprzętu Kazbera na wymagający trek - faktycznie dałoby to podstawę do bardziej rzeczowej rozmowy , bez powodowanych żalem (frustracją?) światopoglądowych wycieczek.
Ostatnio edytowano Cz 06 wrz, 2018 przez duncan76, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 278
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 06 wrz, 2018

Stefanek napisał(a):Yatzek, to może coś takiego jak Terra Nova Southern Cross 1?

Za 1490zł jest samonośna konstrukcja z zewnętrznym stelażem na kształt iglo, 6 punktów podparcia rurek na podłożu, wodoodporność tropiku/podłogi to 6000/10000 H20, dużo więcej niż oferują wynalazki hubba od MSR. Waga całkowita wraz z pokrowcem 1630g. Podobno "Nie straszny mu mocny wiatr, można rozbić go nie martwiąc się czy konstrukcja to wytrzyma.".

Gdyby nie dość wysoka, dla większości górołazów wręcz zaporowa cena to byłoby idealnie.


Odbiegamy trochę od wątku, ale po części to i dobrze, bo przygotowanie do trasy stawiamy jako bardzo ważny element całości :)

Spojrzałem na "Gwiazdę Południa" i owszem, owszem... Firmę znam, bo mają też ultralekkie konstrukcje, także ze swojej odmiany Cubenu - Ultra. Jednak ich ceny jak i Hilleberga są do przyjęcia dla tych, którzy często zapuszczają się w surowe warunki. Przy kilku - kilkunastu wyjazdach, takiego namiotu nie sposób nie mieć. Można też poszperać po forach, bo zdarzają się wyraźnie tańsze używki.

Jednak ja albo bym był skłonny od kogoś pożyczyć - gdybym znalazł taką możliwość, albo na pierwszy krótki wyjazd zabrał NH Taga 1 z doczepioną ślepą podłogą z mocniejszego Tyveku, wzorcowo zamocował obok miejsca za które mogę się schronić i obserwował reakcję. Oczywiście to optymalne założenie, ale przy ustawieniu stopami do wiatru i maksymalnym naciągnięciu powłoki i odciągów, po obłożeniu kamieniami w formie owiewki i obciążenia, większość namiotów dałaby radę w niekatastrofalnych warunkach.

Obejrzałem film o TN Souther Cross i jego wyższości nad Fjall Raven Abisko, pochwałę podłogi może nie wyglądającą przekonywująco i ogólne pozytywne wrażenia. Może tylko z wentylacją nie jest najlepiej, ale tam gdzie wieje, przewietrzyć też łatwo.

Ale może zostawmy wątek na rozmowy w temacie, a o Islandii, namiotach na wymagające warunki czy dobór wyposażenia na wyprawy możemy podyskutować w innym wątku. Zawsze chętnie dołożę swoje przemyślenia :)
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Avatar użytkownika
Marek
 
Posty: 4047
Dołączył(a): Wt 02 maja, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: Małe Pieniny

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

So 08 wrz, 2018

Góral z WW napisał(a):Bo tą kwestię (vide temat wątku) uznałem w twoim wpisie za bardzo istotną. A potem jakby się rozmyła...

Raczej autor dobrał tytuł nieadekwatny do treści wpisu. Po lekturze wpisu proponowałbym: "Odezwa do ziomków ruszających w wielki świat, po doświadczeniach w wielkim świecie z takim ziomkiem". Choć pewnie dałoby się krócej to ująć :).
Kazber, może dasz jakiś opis waszej wędrówki ?
Ciekaw jestem charakteru trasy, warunków (pogoda, góry, snieg), prowiantu (spożywka na 9 dni) itd.

Oj, to to! Zdecydowanie bardziej wartościowa informacja niż to pitolenie "jak z kościelnej ambony". Też bym poniuchał optimum z wielkiego świata i porównał z małym :). Ot, np. kilogramowa puszka niedźwiedzioodporna. Tyle mniej więcej waży mój worek z dronem, lustrzanka ze "spacerniakiem"-superzoomem lub połowa czteropaka piwa. Noszę/wożę to wszystko, więc taka puszka mi nie robi kłopotu, a Aśce bym odjął na wakacyjnych biwakach z 10 pkt od niedźwiedziofobii :). Ale ciekaw jestem przede wszystkim opowieści "Wrocławianki". Skoro kontakt był przez forum, to być może jeszcze tu czasem zagląda. Jej punkt widzenia byłby mi pewnie bliższy niż eksperta, co już obczaił klimat turystyki w USA i chce się tym dzielić ze światem (a nawet go w świecie dość obcesowo promować).
duncan76 napisał(a):Co było powodem frustracji Kazbera? Moim zdaniem strach, że wyprawa się nie uda, że coś się stanie z powodu braków u towarzyszki (pewnie Kazber czuł się odpowiedzialny) - i tu jestem w stanie Go zrozumieć. A może też obawa, co pomyślą sobie inni, w połączeniu z typowo amerykańskim podejściem, mentalnością (i to nie tylko w kwestii sprzętu) i brakiem zrozumienia dla innych. Cóż, dywagujemy sobie tylko na podstawie tego co do tej pory napisał Kazber.

"Typowo amerykańskie podejście" - wg europejskiego stereotypu - to luz, tolerancja i trzymanie uśmiechu. Być może masz inny punkt widzenia. Rozwiń to przy jakiejś okazji. Wątkotwórca ostro ustawił sprawę od początku kontaktu w realu. Kłamstwo, nie nadający się na warunki przejścia sprzęt, opór wobec propozycji dobrania sprzętu sięnadającego... jak dla mnie, pozamiatane. Idziesz sama lub wracasz. No, ale jadą razem. Ma chłop wielkie serce. Zakładam, że i rozum oraz krzepę, by pomóc - jakby co. Lecz czytam tylko, że miała najgorsze to, tamto i owo. Znaczy się: szła sama, niosła to "niemieckie gówno" i była co najwyżej oceniana przez bardziej lokalnych łazików. Po tym oczyma wyobraźni widzę cobiwakowe jury, które po naradzie orzeka: "na dzisiejszym biwaku najmniej punktów za sprzęt zebrała ta pani z pogarszającym się stanem organizmu, co przyjechała z kraju Walesy i upadłej demokracji". Jeśli nie było takiego jury na biwakach, a autor wątku nie daje innych, zewnętrznych przesłanek do takiego wniosku, to - być może - jest to tylko jego subiektywny punkt widzenia. A jeśli nie jest medykiem (po przeprowadzeniu obdukcji), to i opinię o stanie zdrowia współwędrowniczki trzeba traktować ostrożnie. Inaczej wyobraźnia znów podsunie wizję ostatnich metrów wycieczki. W mojej - kobiecina trzymająca się w kupie tylko siłą woli osuwa się na nosze pogotowia, przytomność odzyskuje dopiero na "ojomie", a po powrocie do Polski występuje z wnioskiem o rentę inwalidzką.
Reszta wątku też pewnie zasługuje na komentarz, ale poczekam z tym na wątek "Z czym atakować Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu" lub jakiś podobny.
Dziewczęta i chłopcy... góry stoją, jak stały (a nawet ich ubywa, bo takie prawa natury), klimat mamy coraz łagodniejszy (mimo, że czasem mu odbija), a problem włóczenia się po górach rośnie tylko dzięki pompowaniu go przez rynek outdoorowy i jego ofiary. Kiedyś się dawało w dżinsach pod ceratą, a dziś dzieli się go jak włos - na czworo i wciąż jest jazda na granicy zagłady. Owszem, można się tym ekscytować, ale nie róbmy z tego sprawy życia i śmierci. Przynajmniej w przestrzeni zagospodarowanej turystycznie.
Wirklich; ein zehnfach interessantes Land dieses Schlesien!
(Goethe)

http://przyslop-potocki.pttk.pl
http://aim-gory.blogspot.com/

Zawrat
 
Posty: 81
Dołączył(a): Śr 30 mar, 2016
Ulubione góry: Beskidy .Tatry .Pireneje .Bałkany.Kaukaz,

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Cz 13 wrz, 2018

Tak się składa że znam bardzo dobrze tą opisaną wrocławiankę , pierwsze sprostowanie nie ma 62 lat a dopiero w przyszłym roku skończy 60 lat , po drugie wcale nie miała takiego złego plecaka Deuter ARICONTACT PRO 65 L wersja damska więc dopasowany do jej wzrostu i sylwetki, taki sobie wzięła bo miała go wcześniej na ELBRUSIE 5642 m n.p.m. NA KTÓRY Z POWODZENIEM WESZŁA , Ważne ze dała radę i nikt za nią nie dźwigał jej sprzętu który ze sobą zabrała , fakt nie miała sprzętu wybitnie lekkiego nie zawsze można od razu wymienić na bardzo lekki po pierwsze to bardzo duży koszt jak do tej pory uprawia się coś innego chciała spróbować przejścia takiego szlaku choć uprzedzałem że nie będzie to łatwe, a kolega niech się zastanowi bo raz ją chwali i w prywatnej korespondencji pisze że też dzięki niej razem doszli do celu a innym razem pisze rzeczy których nie powinien pisać , nie znacie jej a dyskusja rozwinęła się na całego nie jednego z was by pokonała , ma na swoim koncie już kilka szczytów.Ta biedna wrocławianka tak szybko doszła zdrowotnie do siebie że 16 .09.2018 jedzie na Mont Blanc –Wysokość n.p.m.: 4 810 m , październik 2018 Tatry jak pogoda dopisze to pozalicza trochę szczytów , w 2019 styczeń na Aconcaguę Wysokość n.p.m.: 6 962 m , więc nie jest w stanie zdrowotnym złym jak zaraz po powrocie i przejściu 400 km ma zamiar zrealizować to co napisałem .

duncan76
 
Posty: 1052
Dołączył(a): Śr 04 kwi, 2007
Lokalizacja: Tychy

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Pt 14 wrz, 2018

Zawrat napisał(a): Deuter ARICONTACT PRO 65 L wersja damska więc dopasowany do jej wzrostu i sylwetki, .

Ten niemiecki szmelc? :mrgreen:
Zawrat napisał(a): fakt nie miała sprzętu wybitnie lekkiego nie zawsze można od razu wymienić na bardzo lekki po pierwsze to bardzo duży koszt

O tym pisałem w swoim pierwszym poście w odpowiedzi na tekst Kazbera.
Zawrat napisał(a): nie znacie jej a dyskusja rozwinęła się na całego nie jednego z was by pokonała , ma na swoim koncie już kilka szczytów.

Zauważ, że generalnie większość postów bierze w obronę Twoją znajomą a dyskusja rozwinęła się raczej na temat tego co (i jak) napisał Kazber, a nie tego jakie ewentualnie błędy popełniła owa wrocławianka.

Marek napisał(a): "Typowo amerykańskie podejście" - wg europejskiego stereotypu - to luz, tolerancja i trzymanie uśmiechu. Być może masz inny punkt widzenia. Rozwiń to przy jakiejś okazji.

Pewnie tak, tylko pytanie z czego ów luz wynika. Mam pewne podejrzenia, że ze świadomości bycia przedstawicielem Wielkiego Brata, w którym wszystko jest naj, od grzywki prezydenta po liczbę głowic nuklearnych. Który ma ambicje bycia wszędzie na świecie, bycia arbitrem w każdej sprawie, który jest ekspansywny i "wszystkomogący". A cała reszta świata to "malutkie, nic nie znaczące kraje", która jak pelikan mają łykać to co rzuci nam sąsiad zza wielkiej wody. Taki "hamerykański" światopogląd rozciąga się jak widać także na tematy okołogórskie.

Zawrat
 
Posty: 81
Dołączył(a): Śr 30 mar, 2016
Ulubione góry: Beskidy .Tatry .Pireneje .Bałkany.Kaukaz,

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

So 15 wrz, 2018

I tak na koniec trasę w 19 dni ,zrobili zgodnie z planem

Avatar użytkownika
Marek
 
Posty: 4047
Dołączył(a): Wt 02 maja, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: Małe Pieniny

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

N 16 wrz, 2018

Serdeczne pozdrowienia dla wrocławianki. "Człowiek brzmi dumnie", a nie sprzęt jego (sorki za cytat z Gorkiego) ;).
Wirklich; ein zehnfach interessantes Land dieses Schlesien!
(Goethe)

http://przyslop-potocki.pttk.pl
http://aim-gory.blogspot.com/

JLK
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pn 24 wrz, 2018
Ulubione góry: Alpy

Re: Trekking z przypadkowym partnerem.

Pn 24 wrz, 2018

Witam wszystkich.
Tak się składa, że również znam tą dzielną kobietę. Przedwczoraj weszliśmy razem na Mont Blanc. Warunki były dobre, pomijając bardzo silny wiatr, który skłonił większość ekip do wycofania się tego dnia.
"Wrocławianka" wykazała bardzo dobrą kondycją i ogromną wolą walki. Parła do przodu niczym czołg pomimo bardzo ciężkiego plecaka i zdobyła szczyt.
Dla mnie oraz dla wszystkich ludzi spotykanych na szlaku jest superbohaterką i wzorem do naśladowania.
"nie sprzęt a technika robi z Ciebie zawodnika"



PS
Autor tematu powinien szczerze porozmawiać z "Wrocławianką" jeśli coś mu się nie podobało zamiast wylewać swoje żale na forum (z tego co wiemy to Pani przekonała go pod koniec wyprawy by się nie poddawał, gdy chciał przerwać trekking)

Poprzednia strona
Powrót do Rozmowy o górach

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości