SZCZYT: Matterhorn

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Opinia:

Ankieta wygasła Pn 09 maja, 2005

Pozytywna
6
100%
Negatywna
0
Brak głosów
Neutralna
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 6
kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

SZCZYT: Matterhorn

Pt 29 kwi, 2005

Matterhorn - Cervinia 4478 m. npm., położony w Alpach Pennińskich. Jest sztandarowym szczytem alpejskim, nie najwyższym, ale pięknym i uznawanym za jeden z trudniejszych. Jest to klasyczna piramida, odizolowana od innych szczytów i otoczona lodowcem. Kształt Mater jest dość mocno eksploatowany przez producentów wszelkich możliwych produktów, od nocników po samoloty odrzutowe...

Obrazek
Zdjęcie pochodzi z serwisu Peakware.com

1. Wstęp
Góra została zdobyta po raz pierwszy w roku 1865 przez E. Whympera. Z tym wejściem wiąże się ciekawa historia: z ośmiu mężczyzn wchodzących na szczyt czterech zginęło podczas zejścia. Po tym zajściu rozpętała się burza medialna, a zdobywców, którzy przeżyli oskarżano o morderstwo. Zarzutów nigdy nie potwierdzono, ale mało brakło, aby królowa Wiktoria zabroniła Anglikom wspinaczki w Alpach w ogóle. (Śmierć poniósł też obywatel Anglii - Lord Douglas. Jego ciała nie odnaleziono)

2. Dojazd
Informacje o tragicznym przebiegu pierwszego zdobycia nie nastrajają pozytywnie, jednak postaram się opisać wejście na szczyt śladami pierwszych zdobywców.
Naszą przygodę z górą zaczynamy od dojazdu do Zermatt, miejscowości typowo turystycznej, znanej także jako ośrodek sportów zimowych. Dostać się tu można pociągiem, bądź własnym samochodem. Pociąg kursuje tzw. Matterhorn Gothard railway - malowniczo położoną w dolinie Vispy trasą kolejową; z Visp lub Brig. Do powyższych miejscowości dojazd jest w miarę łatwy, połączenia trzeba szukać na Szwajcarskich Kolei Federalnych. Pociąg jednak jest dość drogi. Najlepszym wyjściem są własne 4 kółka. Warto pamiętać, że w samym Zermatt dozwolone są jedynie pojazdy elektryczne i samochód zostawia się jakieś 10 km wcześniej, w Täsch, gdzie są parkingi. (tak jest w teorii, w praktyce, kiedy szliśmy nocą w kierunku Zermatt mijały nas ryczące ciężarówy, bynajmniej nie na prąd) Z Täsch idziemy wzdłóż szosy i torów w kierunku Zermatt. Jeśli dojechaliśmy na miejsce po południu lub wieczór, to warto rozejrzeć się za darmowym noclgiem, bo później przez jakiś zas nie ma gdzie. Wspaniałe miejsce znajdujemy w następujący sposób: po dłóższym tyraniu po asfalcie z plecakiem pod góre wychodzimy na względnie poziomy odcinek szosy, wiszący nad głębokim dnem doliny, w której huczy potok. Przed nami powoli ukazują się zabudowania Zermatt. Zatrzymujemy się przed tym płaskim kawałkiem i patrzymy w prawo. Jest tam niknąca polna dróżka, którą podążamy dosłownie 100 m, aby wyjść na piękną, płaską, dość dużą łączkę. Nie musze mówić, do czego ona słóży...;-)

3. Aklimatyzacja
Następnego dnia zrywamy się rześcy, zwarci i gotowi i uderzamy na Zermatt, a nas uderza niezapomniany
widok. Przebiegamy przez tłumy żerującej stonki i robimy ostatnie zkupy. Uwaga: na chlebek trzeba nieźle wybulić ~ 12 zł/szt. Można pobuszować po miasteczku, szczególnie zwracając uwgę na tradycyjną zabudowę i spichlerze budowane na palach (przeciw mysiorom - a jak!) Polecam zdjęcie
Teraz pierwsza ważna decyzja - gdzie się aklimatyzować. Pchanie się od razu na górę jest bez sensu, bo choroba wysokościowa nie tylko odbierze nam siły i całą przyjemność, ale można to przypłacić poważniejszymi konsekwencjami. Do wyboru jest kilka miejsc, polecam mapkę Najłatwiej szybką aklimatyzację można zyskać na Breithornie (4165 m. npm) Gdy już tego dokonamy, udajemyh się poprzez stację przesiadkową kolejki Furi na grań Hörnli. Trasa jest wyznakowana, trudno się zgubić. Granią dochodzimy do schroniska Hörnlihut. Zaraz za nim na bardzo stromym zboczu jest coś, co można nazwać (przy dużej dozie optymizmu) biwakiem. Jest to po prostu piarżysko z poukładanymi z kamieni platformami pod namioty. UWAGA: piarżysko jest b. strome i nieuwaga łatwo prowadzi do śmierci. (po chwili się urywa ścianą, która kończy się 500 m niżej) Nie warto się rozbijać zbyt blisko ściany - bo nas też rozbiją, kamienie. Uwaga z wodą! Normalnie w schronisku wody dostać nie można za free, ale polak potrafi - nad schroniskiem, granią w kierunku Matter znajduje się zbiornik, gdzie zbiera się woda topiona światłem słonecznym z pobliskiego lodowca. Schronisko stąd ją czerpie - czerpmy i my. Pozwoli to uniknąć spalenia tony butanu podczas topienia śniegu.

4. Atak
Rano nie dajemy się zwieść osobom, mówiącym że pobódka o 5 wystarczy i wstajemy o 2. Taktyka generalnie jest taka: trzymać się którejś ekipy idącej z przewodnikiem i za wszelką cenę nie dać jej zwiać, przynajmniej do świtu - początkowe piargi są baaardzo niebezpieczne i mylne. Łatwo się pogubić i zjechać na dół z kupą gruzu. Po przejściu piargów wchodzimy na wąską grań, miejscami bardzo eksponowaną. Głównym problemem na Matter są spadające kamolce. Cała ta góra to wielka kupa gruzu i praktycznie czego się nie tknąć to wyjeżdża. Jeszcze w namiocie na dole non stop słychać łoskot spadających "telewizorów". (Nawet widziałem takie "Autobusy" i "domy jednorodzinne" spadające z góry... Kilka dni przad nami zginął w taki sposób polak. Podobno znaleźli z niego tylko troche włosów...) Oczywiście idziemy spięci liną, na lotnej asekuracji. Trudności to generalnie I, II/II+ w skali tatrzańskiej. Na wysokości 4000 znajduje się maleński Solvay Hut - bezobsługowy schron dla jakichś 10 osób z pryczą, kocem i radiostacją do wzywania pomocy. Niektóre ekipy rozbijają atak szczytowy na 2 części, śpiąc tutaj, ale może ię okazać, że po prostu nie będzie miejsca ( budyneczek ma 3x3m). Przed i po Solvayu znajdują się kluczowe trudności - dwie tzw płyty Mosleya III/III+. Głównym zagrożeniem są zjeżdżające z góry ekipy, które mają w d. że czekamy na swoją kolej. Dziwne zwyczaje... (wczesna pobudka tu procentuje). Ponad górną płytą Mosleya grań wiedzie na tzw ramię, na którym trzeba już ubrać raki. Kilkadziesiąt metrów stromego pola śniegowego i jesteśmy na szczycie. Na dół praktycznie same zjazdy. Trzeba strasznie uważać, żeby czegoś nie zrucić na innych i samemu nie oberwać. Niektóre punkty mocno sfatygowane - warto mieć trochę taśm, może jakąś kostkę. Przy szybkim tempie do namiotów dociera się o zmierzchu. Można wreszcie iść spać....:P

5. Podsumowanie
Wspinaczka dość trudna, wymagająca psychicznie i fizycznie. Podkreślam, że na cmętarzu w Zermatt leży pół tysiąca niedoszłych zdobywców... Najgorsza jest STRASZNA KRUSZYZNA! W sezonie - czerwiec - wrzesień górę oblega kupę ludzi i to oni są głównym czynnikiem lawinotwórczym. Po zejściu na długo pozostaje uraz na każdy dźwięk kamieniopodobny.
Moje wyjście zakończyło się na początku Ramienia (początek pola śniegowego) - proszę o uzupełnienie przez kogoś, kto doszedł na szczyt!
Poniżej kilka zdjęć: (przepraszam za rozmiar, nie mam możliwości edycji...)
http://kolagen.pxs.pl/stronagk/Szwajcaria2003/mf/Matter1.jpg
http://kolagen.pxs.pl/stronagk/Szwajcaria2003/mf/Matterbaza0.jpg
http://kolagen.pxs.pl/stronagk/Szwajcaria2003/mf/Matter12.jpg
http://kolagen.pxs.pl/stronagk/Szwajcaria2003/mf/MatterBaza1.jpg
http://kolagen.pxs.pl/stronagk/Szwajcaria2003/20mount6.jpg

kasik
 

Re: SZCZYT: Matterhorn

Pt 23 wrz, 2005

Bylam pod Matterhornem, weszliśmy na wysokosc bodaj 3260 m, jest tam schronisko Hornlhiutte,oczzywiście inaczej się pisze z niemiecką czcionką.
Dalej wspinaczka już tylko ze sprzętem.
Schodziliśmy w kompletnej mgle, muszę przyznać, że do dziś mam ciarki na plecach gdy o tym myślę.
W ogóle połziliśmy swego czasu po Alpach, jakby ktoś chciał info, służę.


Kasik, Kasiula, tymczasowo z Francji

kasik
 

Re: SZCZYT: Matterhorn

Pt 23 wrz, 2005

Kassiel, gratuluję podejścia, zdziwiłam sie tylko czytając o kupie ludzi...gdy my wchodziliśmy z Zermatt, nie było żywego ducha...a wrzesień to był.

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: SZCZYT: Matterhorn

Pt 23 wrz, 2005

Hörnlihutte - z niemiecka czcionka:P
Ja tez mam ciarki jak sobie przypomne spadajace kamienie i mojego kolege, ktory prawie dostal telewizorem na scianie... Brrrr
A info bardzo sie przyda:) Masz jakiegos maila?

kasiula
 

Re: SZCZYT: Matterhorn

N 25 wrz, 2005

mam maila tylko nie wiem jak go teraz dopisać :oops:

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: SZCZYT: Matterhorn

N 25 cze, 2006

Matterhorn jest górą przepiękną! Odkąd go zobaczyłem po raz pierwszy - od tamtej pory fascynuje mnie jego widok. :-)

Zazdroszcze Wam przeżyć (nawet tych związanych z kamolami) - mam nadzieję, że w niedługim czasie się tam wybiorę. :-)

kasiula
 

Re: SZCZYT: Matterhorn

Pn 26 cze, 2006

My chcielibyśmy jeszcze raz(tylko kondycyjnie już chyba nie dałabym rady) :cry:
Ale fakt, góra fascynująca.

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

no wybieram sie w sierpniu znowu:) Trzeba tę górę wreszcie zmęczyć. Trzymajcie kciuki, może tym razem sie obejdzie bez burzy śnieżnej...

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

kassiel, czy mógłbym prosić o "naprawienie" podanych przez Ciebie linków do zdjęć z Matterhorna? :-) Dzięki z góry!

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

No jasne, mam zamiar powrócić po prawie półrocznej nieobecności na forum. Głupi miałem semestr :/ Jutro zdam tylko chemie kwantową i już siadam do pracy nad GPI. Może wreszcie ruszy się coś...
może po wakacjach dodam zdjęcia ze szczytu :)

Uriel
 
Posty: 1165
Dołączył(a): So 24 cze, 2006
Ulubione góry: asd

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

kassiel napisał(a):Głupi miałem semestr :/ Jutro zdam tylko chemie kwantową i już siadam do pracy nad GPI.


W takim razie życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki za pomyślne zdanie tego, jakże z nazwy hardcorowo brzmiącego, przedmiotu. :-) Sam wiem czym to śmierdzi - mam tutaj na myśli człon "kwantowa". W tym semestrze miałem informatykę kwantową, która mało kiedy odchodziła od fizyki kwantowej. ;-)

Avatar użytkownika
jano
 
Posty: 654
Dołączył(a): So 04 mar, 2006
Lokalizacja: Krynica

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

kassiel napisał(a):no wybieram sie w sierpniu znowu:) Trzeba tę górę wreszcie zmęczyć. Trzymajcie kciuki, może tym razem sie obejdzie bez burzy śnieżnej...

Będę trzymał.Może spróbujesz włoską granią :?: Grań Hornli jest bez końca.Ja tam też unikałem lawin kamiennych i te cholerne tłumy wspinaczy :wink: Jak pójdę jeszcze raz to od strony włoskiej :wink:

kasiula
 

Re: SZCZYT: Matterhorn

Wt 27 cze, 2006

Kassiel, życzę "zmęczenia"góry!

Jano Ty też się dałeś zauroczyć? :wink:

Avatar użytkownika
jano
 
Posty: 654
Dołączył(a): So 04 mar, 2006
Lokalizacja: Krynica

Re: SZCZYT: Matterhorn

Śr 28 cze, 2006

kasiula napisał(a):Kassiel, życzę "zmęczenia"góry!

Jano Ty też się dałeś zauroczyć? :wink:

Niestety kasiula ta góra jest jak narkotyk,mimo iż dostałem na niej nieżle po dupie(skrajne odwodnienie i 21 godzin na butach)to ciągle chcę tam powrócić :wink: Jedynym minusem Hornli jest wyścig szczurów do góry.Zawsze myślałem,że jak jeden zespół się wspina to drugi czeka ale nie tam :shock: W kilku miejscach na stanowiskach plątały się liny 3,nawet 4 zespołów.Przy odpadnięciu jednego leci cała reszta.No ale sama góra jest przepiękna i ogromna.W Tatrach wystarczy jeden dzień,żeby wejść i zejść ze szczytu,w Alpach 2,3 dni.No i nie jest normalne jak się wspinasz,a pod ścianę podlatuje śmigło z turystami japońskimi,którzy filmują.Czujesz się jak na jakimś planie filmowym :wink:

kassiel
 
Posty: 531
Dołączył(a): Śr 02 mar, 2005
Lokalizacja: Suburbs of Hell

Re: SZCZYT: Matterhorn

N 23 lip, 2006

Ja niestety znów będę uderzał granioą Horni - ze względu na to, że zamierzam przejść co się da (monte rosa, dom, lyskam, i cała reszta) w otoczeniu doliny Mattertaal. Będziemy mieć depozyt gdzieś w Tash, więc od włoch nie ma tego jak technicznie dograć. Ja też spędziłem na grani 20h i też zjeżdżali mi na głowe inni ludzie... nie wiem, czy nie lepiej zakiblować w Solvayu i wejść sobie rano na spokojnie, przed tłumami. Obaczymy:)

Następna strona
Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości