Przełęcz Małastowska 604m (Beskid Niski)

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Co sądzisz o tej relacji ?

Bardzo dobra.
4
80%
Dobra.
1
20%
Średnia.
0
Brak głosów
Zła.
0
Brak głosów
Bardzo zła.
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 5
Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Przełęcz Małastowska 604m (Beskid Niski)

Pt 27 sty, 2006

// Poniższa relacją stanowi dalszy ciąg mojej relacji z Rotundy i Koziego Żebra. Niektóre akapity (1,4) odnoszą się bezpośrednio do omawianej wycieczki, inne (2,3,5) są uzpełnienim akapitów z tamtej relacji, a inne (6-10) są całkowicie tożsame z tamtą relacją.

Przełęcz Małastowska (Beskid Niski) – 604 m n.p.m. – Cerkwianą doliną – 29.XII.2005r.

1. Informacje ogólne.
Wycieczka doliną Przysłupu na przełęcz Małastowską (604m) stanowiła drugi dzień trzeciego wyjazdu kursowego SKPG Kraków, od razu połączonego z imprezą sylwestrową. Cały wyjazd z założenia miał trwać sześć dni, z czego cztery spędzone były na wycieczkach górskich. Poza opisywaną trasą kurs wybrał się także dzień wcześniej na Rotundę (771m) i Kozie Żebro (847m), a także na Lackową oraz już w samego sylwestra na Świętą Górę Jawor nad Wysową. Z powodu, iż w planach była impreza sylwestrowa kadra i kursanci mogli ze sobą zabrać osoby towarzyszące. I ja podobnie zrobiłem biorąc ze sobą Ewelinę. Jak już wiadomo z relacji z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro z powodu choroby jakiej się nabawiła pierwszego dnia musieliśmy dzień przed sylwestra wracać do domu. Na przeł. Małastowską natomiast szedłem bez Eweliny.
Wydaje się, iż leżąca tuż pod Magurą Małastowską (813m) przeł. Małastowska jest raczej dziwnym celem wycieczki samym w sobie. Oczywiście znajduje się tam dość dobrze zachowany cmentarz wojenny z czasów I wojny światowej, niemniej przecina ją uczęszczana droga z Gorlic do przejścia granicznego w Koniecznej, co jej atrakcyjności turystycznej raczej nie podnosi. I rzeczywiście pierwotnym celem naszej wycieczki było zdobycie szczytu Magury Małastowskiej (813m) oraz dotarcie do leżącego w połowie drogi pomiędzy szczytem, a przełęczą schroniska PTTK. Niestety z powodu późnej pory i ciężkich warunków nasze plany zostały ograniczone jedynie do przełęczy. Co za tym idzie w relacji opiszę naszą wędrówkę na przełęcz, a opisywanie szczytu pozostawię na jakieś lepsze, bliżej nieokreślone czasy, kiedy uda mi się na nim znaleźć. Oczywiście zarówno szczyt, jak i przełęcz, a także dolina potoku Przysłup leżą w Paśmie Magurskim w Beskidzie Niskim.
Na przeł. Małastowską można dostać się tylko jednym szlakiem turystycznym. Jest to szlak niebieski biegnący z Szalowej przez Gorlice, wzgórza Obocz i Ostry Dział na Magurę Małastowską, a dalej obok schroniska PTTK pod Magurą na przeł. Małastowską. Dalej można nim dość do Bacówki PTTK w Bartnem. Poza szlakiem wiedzie tu także wspomniana już droga z Gorlic do przejścia granicznego w Koniecznej, a także droga miejscowa z Uścia Gorlickiego przez Oderne i Nowicę.
Nasza trasa wiodła z Uścia Gorlickiego drogą do wsi Kunkowa, a dalej wsi Leszczyny. Następnie mieliśmy iść drogą wzdłuż potoku Przysłupu, ale z powodu niemożliwości pokonania tego potoku przeszliśmy lasem do drogi Bielanka-Nowica. Stąd dalej tą drogą ze wsi Nowica, przez przysiółek Przysłup na przeł. Małastowską. Powrotnie chwile tą drogą, a następnie szlakiem żółtym przez wzgórze Polana do przysiółka Oderne i dalej wciąż żółtym szlakiem, choć już za drogą do Uścia Gorlickiego.
Z ciekawych obiektów na naszej trasie znalazły się po pierwsze aż cztery cerkwie łemkowskie: w Kunkowej, w Leszczynach, w Nowicy i w Przysłupie, a także cmentarz na przełęczy z czasów I wojny światowej. Miejsca te pokrótce omówię przy opisie trasy.
Jeśli chodzi o obiekty noclegowe to w omawianym rejonie przede wszystkim znajduje się schronisko PTTK pod Magurą Małastowską im. prof. St. Gabriela. W dolinie Przysłupu można spróbować poszukać noclegu w jakimś gospodarstwie agroturystycznym, w Uściu Gorlickim jest także schronisko młodzieżowe.

2. Przygotowanie. (Część generalnie wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro, akapit dużą czcionką jest dodatkiem dotyczącym omawianego dnia)
Jako iż cały wyjazd zaplanowany był na sześć dni, przygotowania nie mogły się ograniczyć jedynie do kupna i przygotowania prowiantu. I tak najpierw zakupiłem mapę Compassu – Beskid Mały oraz bardzo dobry przewodnik „Beskid Niski – dla prawdziwego turysty.” Obie te pozycje bardzo polecam.
Kolejną sprawą było sprawdzenie dojazdu. Okazało się, że z Rabki jeździ bezpośredni autobus do Gorlic (relacja Zakopane-Przemyśl), problemem natomiast była droga powrotna, gdyż 1.I. generalnie mało co jeździ. Udało się jednak w końcu wymyślić jakieś połączenie, składające się z dwóch busów i pociągu z Nowego Sącza. O dojeździe szerzej będzie traktował następny akapit.

Po pierwszym dniu w górach, który skutecznie wyeliminował z następnych wycieczek Ewelinę, przygotowanie do wycieczki Doliną Przysłupu na przeł. Małastowską ograniczyło się jedynie do przygotowania jakiegoś prowiantu i niewielkiego przepakowania plecaka. Dodatkowo poczytałem sobie nieco o obiektach, które będziemy mijać. Był to końcu wyjazd w ramach kursu przewodnickiego.

3. Dojazd. (Część generalnie wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro, akapit dużą czcionką jest dodatkiem dotyczącym omawianego dnia)
Mimo, iż Beskid Niski rzeczywiście jest dziki i są znaczne trudności w dojazdach do jego poszczególnych miejscowości, sytuacja w części zachodniej wygląda całkiem dobrze. Nie ma dużych problemów z dotarciem do Uścia Gorlickiego, Hańczowej czy Wysowej. Jadąc z głębi Polski – załóżmy, że z Krakowa – musimy najpierw dostać się Nowego Sącza. Nie ma z tym raczej większego problemu. Następnie, jeżeli zależy nam na czasie jedziemy w stronę Gorlic i wysiadamy w miejscowości Ropa za Grybowem. Tu czekamy na autobus bądź bus (firma Voyager) z Gorlic. Jeżeli z Sącza jedziemy busem tej firmy kursującym do Gorlic, to niektóre kursy są skoordynowane, czyli czekać na nas będzie bus z Gorlic do Wysowej.
Jeżeli chcemy się dostać do Zdynii, to jedziemy z Nowego Sącza do Gorlic, a stąd jakimś autobusem na przejście graniczne Konieczna.
Problem pojawia się natomiast z dotarciem do miejscowości bardziej oddalonych i leżących na uboczu. Kursy autobusowe do miejscowości takich jak Regietów czy Smerekowiec są rzadkie, i zwłaszcza w zimie może być problem z dotarciem do tych miejscowości.
Nie ma natomiast żadnych problemów z dotarciem do tych miejscowości własnym samochodem. Tutaj rodzą się jednak problem z pozostawieniem tego samochodu oraz generalna potrzeba powrotu tą samą drogą. Oczywiście sytuacja znacznie komplikuje się w zimie, gdyż część miejscowości może być wtedy odcięta od świata, o drogi zwyczajnie nieprzejezdne.

Jak napisałem powyżej przez przeł. Małastowską przebiega dobrze utrzymana droga z Gorlic do przejścia granicznego w Koniecznej. Innymi słowy na tą przełęcz można po prostu wjechać autobusem bądź własnym samochodem. Jest nawet sporej wielkości parking. Z jednej strony obniża to znacznie walory krajobrazowe tego miejsca, natomiast z drugiej daje szansę ludziom starszym bądź niepełnosprawnym na zwiedzenie znajdującego się na przełęczy cmentarza.
Na przełęcz dociera także droga z Uścia Gorlickiego przez Nowicę. Jej znaczenie jest o wiele mniejsze, i o ile w lecie można nią raczej bez przeszkód przejechać, to w zimie zazwyczaj nie jest przejezdna.

4. Opis wycieczki.
Wycieczkę podobnie jak w dniu poprzednim rozpoczynamy przy Gimnazjum w Uściu Gorlickim. Początkowo idziemy tą samą trasą co wczoraj i w centrum miejscowości również skręcamy w prawo w stronę Regietowa czy Koniecznej. Tym razem szosą tą idziemy tylko jeden kilometr, po czym skręcamy w pierwszą drogę w lewo. Jest to droga z Uścia przez Kunkową i Leszczyny do Bielanki. Od centrum Uścia cały czas do tej pory towarzyszy nam żółty szlak biegnący z Homoli (712m) do schroniska pod Magurą Małastowską. Tym szlakiem będziemy wieczorem wracać. W tym miejscu jednak opuszcza on nas, skręcając w prawo w stronę Nowicy. Dokładnie przy skrzyżowaniu tych dwóch dróg (do Bielanki i do Nowicy) robimy pierwszą - i jak się okazało na wyjeździe ostatnią – panoramę. Oczywiście nie umywa się do tych z Leskowca, Mogielicy czy Turbacza i generalnie zbyt wiele nie widać. Od tyłu pole widzenia jest ograniczone, bo przecież idziemy pod górę, a z przodu widać jedynie najbliższe wzniesienia: Polanę (613m), Homolę (712m) i Bordiów Wierch (755m). Lepsze widoki otwierają się na boki: na prawo widać dolinę Ropy z Jeziorem Klimkowskim, a na lewo dolinę Zdynii z majaczącymi na końcu Bannym (583m), Rotundą (771m) i Skałką (820m) w Paśmie Koziego Żebra.
Idziemy teraz około 5 kilometrów szosą Uście – Kunkowa. Pogoda chwilowo robi się dość dobra. Ruch na drodze znikomy. Mija nas może pięć samochodów. Po około godzinie od miejsca panoramy, a dwóch od Gimnazjum (pamiętając, że długo staliśmy przy panoramie) dochodzimy do miejscowości Kunkowa. Pierwszej w naszej cerkwianej dolinie. Wieś ta warta jest odnotowania z dwóch powodów. Po pierwsza znajduje się tu cerkiew z 1876r. p.w. św. Łukasza Apostoła, a po drugie mieści się tu „najmniejsza szkoła w UE” im. Jacka Kuronia, który uratował ją od zamknięcia. Liczba uczniów wynosi tu maksymalnie kilkanaście. Dość sprawnie omawiamy oba te obiekty i podążamy dalej drogą w stronę Leszczyn. Idziemy ok. dwa kilometry, aż docieramy do kolejnej cerkwi w naszej dolinie. Tym razem wybudowanej w 1835r. p.w. znów św. Łukasza, ale tym razem Ewangelisty. Niestety proboszcz odmówił nam jej otworzenia, gdyż nie mieliśmy zgody biskupa. Dziwne trochę. Opisujemy więc kolejną cerkiew z zewnątrz i kierujemy się dalej, tym razem opuszczając już drogę do Bielanki. Idziemy około kilometra drogą polną wzdłuż potoku Przysłup i po pewnym czasie czeka nas niemiłe zaskoczenie. Potok jest wezbrany (odwilż) i generalnie nie do przejścia. Tym bardziej, że według mapy trzeba go przekroczyć ośmiokrotnie. Rzut oka na mapę i znajdujemy rozwiązanie tego problemu. Wzdłuż potoku biegnie droga z Bielanki do Nowicy. Problemem jest tylko to, że wzdłuż, ale ponad kilometr od niego, a po drugie, żeby do niej dojść musimy wznieść się 200 metrów lasem. No ale cóż. Jak mus to mus.
Kilometr lasem pod górę torując zajmuje nam ponad godzinę. Wreszcie dochodzimy do drogi, która jest nawet odśnieżona. Problemem jest tylko czas. Jest już po 14-tej. Idzimy ponad 5 godzin, a nie jesteśmy nawet w połowie trasy. Szosą dość szybko przechodzimy ok. trzy kilometry i dochodzimy do Nowicy. Opisujemy tu kolejną, już trzecią cerkiew w naszej dolinie. Tym razem z 1843r. p.w. św. Paraskewy. Po opisaniu cerkwi idziemy dalej w stronę miejscowości Przysłup. Nieco dalej opisujemy starą łemkowską chyżę, czyli odpowiednik góralskiej chałupy. Po chwili mijamy drogę do Uścia. Wszyscy patrzą wymownym wzrokiem w prowadzących, ale nie ma lekko. Są nieugięci. Idziemy dalej.
Niecałe dwa kilometry i dochodzimy do cerkwi w Przysłupie. Czwartej i już ostatniej w naszej dolinie. Udaje nam się wejść do środka, ale babcia, która miała klucze szła do cerkwi chyba z pół godziny. Nie ma się co jej dziwić z racji wieku, ale nas czas już goni i to poważnie. Jest 16-ta. Już zmrok, a my można powiedzieć jesteśmy w połowie. Tym razem cerkiew udało nam się opisać zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Jak ktoś będzie w Beskidzie Niskim to polecam, żeby jakoś udało się skombinować klucze do którejś z cerkwi. Dopiero w środku robią niesamowite, można by rzec nieco orientalne wrażenie. Klucze zazwyczaj są albo u miejscowego proboszcza albo zostawione u jakiejś gospodyni. Zazwyczaj każdy miejscowy wie, gdzie w danej wsi są zostawione klucze, co wcale nie oznacza, że łatwo je uzyskać.
Jest już ciemno. Ruszamy w dalszą drogę. O wejściu na Magurę Małastowską albo o dojściu do schroniska pod Magurą możemy zapomnieć, ale przełęcz Małastowską musimy zaliczyć. Kierowniczka – Prezes SKPG Natalia „Nataszka” Figiel jakby się nieco łamała, ale nie. Jednak idziemy dalej. Do przełęczy mamy około 3 km nieco pod górę, ale szosą, więc nie ma tutaj żadnego problemu, ale wszyscy wiedzą, że cały czas oddalamy się od naszej bazy w Uściu. Po około kilometrze dochodzą do naszej szosy dwa szlaki turystyczne biegnące do schroniska. Omawiany już żółty z Homoli oraz szlak zielony, którym szliśmy przez chwilę wczoraj. Biegnie on ze Skwirtnego (a dalej z Jaworzyny Krynickiej przez Krynicę, Lackową, Wysową i Kozie Żebro) oraz ze szczytu Magury (a dalej ze Stróż przez Maślaną Górę i Szymbark). Zaczyna się tu również miejscowy szlak czarny biegnący bezpośrednio na szczyt Magury, idący obok cmentarza nr.59. Idziemy dalej. Po około 600 metrach szlaki zielony i żółty nas opuszczają i idą bezpośrednio do schroniska. My zaś cały czas za drogą idziemy na przełęcz. Oczywiście szlaki we wszystkich kierunkach nie są poprzecierane i widać, że dawno nikt nimi nie szedł.
Dochodzimy do przełęczy. Jest po 18-tej. Co chwila śmigają przed nami samochody do Koniecznej czy do Gorlic. Idzie tędy tylko jeden, już omawiany na początku szlak niebieski. Jest przystanek PKS i cmentarz wojenny nr.60. Jest on w dobrym stanie, ale nie robi już takiego wrażenia jak ten na Rotundzie. Niemniej zmęczenie, późna pora i odległość od bazy też zapewne wpływa na moje patrzenie na ten cmentarz. Jak będę tędy przechodził w lecie to postaram się spędzić tu więcej czasu.
Rozpoczynamy drogę powrotną. Do omawianego przed chwilą skrzyżowania szlaków idziemy drogą, którą tutaj przyszliśmy. Szlak sprawia wrażenie jakby całkowicie o nim zapomniano. Śniegu jest sporo i osoby torujące mają spory problem. Często robimy sobie zmiany. Na dodatek oznakowanie jest fatalne i co chwila robimy przerwy, żeby znaleźć dalszą drogę. Idziemy lasem. Jest sporo wiatrołomów, ale jakoś posuwamy się do przodu. W pewnym momencie odłącza się od naszego żółtego szlak zielony. Nie udało się nam nawet zauważyć gdzie dokładnie to było. Po jakimś czasie wychodzimy na sporych rozmiarów polanę. Według mapy mamy nią iść nieco ponad 2 km generalnie wzdłuż lasu. Robi się mroźno, ale niebo jest bezchmurne. Ukazuje się nad nami coraz więcej gwiazd. Idziemy na czuja, ale w sumie udaje nam się jakoś trafić do szosy z Nowicy do Uścia, którą dalej biegnie nasz szlak. Wszyscy nieco odetchnęli. Najgorszy odcinek jest za nami. Teraz dość szybkim tempem idziemy w stronę Uścia. Mamy jeszcze około 4 kilometry. Po drodze zahaczamy jeszcze o kościółek w Odernem z 1898r. Wszyscy jak najszybciej chcą znaleźć się już w gimnazjum, ale zmęczenie i kilometry w nogach robią swoje. Tempo znacznie spada, a grupa rozciąga się na znacznej odległości. Mimo wszystko posuwamy się dalej i nieco po 21-ej docieramy do szkoły. Dzisiejsza trasa zajęła nam ponad 12 godzin i liczyło ok. 25 kilometrów.

5. Pogoda. (Część generalnie wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro, akapit dużą czcionką jest dodatkiem dotyczącym omawianego dnia)
Generalnie pogoda w Beskidzie Niskim nie odbiega znacznie od pogody w innych Beskidach. Trzeba pamiętać jednak o kilku zależnościach. Po pierwsze z racji nie zbyt dużych wysokości jest tu mniej dni deszczowych niż w innych rejonach, co za tym idzie suma rocznych opadów też jest niższa niż gdzie indziej.
Po drugie dużą zmienność pogody powodują wiejące tutaj dość często wiatry, co spowodowane jest faktem, że Beskid Niski jest największym obniżeniem łuku Karpat. Niejako „szparą” w tym łuku. Wiatry te są zazwyczaj ciepłe i suche, a także dość szybkie.
Najlepszymi okresami na wyjazd w Beskid Niski są: wiosna (kwiecień/maj) oraz jesień (wrzesień/październik). Oczywiście i w innym czasie jest to teren bardzo interesujący.

W dniu omawianej wycieczki pogoda była średnia. Rano co prawda wydawał się, że dzień będzie ładny, ale niestety potem przyszły chmury i nastąpiło jej pogorszenie. Wieczorem natomiast zrobiło się mroźno i wietrznie. Generalnie jednak pogoda była o wiele lepsza niż dzień wcześniej i można ją uznać za znośną.

6. Sprzęt. (Część wspólna zrelacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro)
Wybierając się w Beskid Niski nie jest nam potrzebne nic ponad zwykły ekwipunek beskidzkiego turysty. I tak z ubrań podstawą są wygodne i sprawdzone buty, ciepły polar lub sweter oraz przeciwdeszczowa kurtka. W zimie oczywiście należy zabrać ze sobą także ciepłe spodnie, ochraniacze, rękawiczki i czapkę. Ostatnie dwie rzeczy dobrze jest mieć przy sobie nawet w lecie. Przydatne są również kijki trekkingowe.
Jako iż jest to teren mało uczęszczany i nie oferujący zbyt wielu miejsc noclegowych (zwłaszcza część wschodnia) dobrze jest wędrować po nim z namiotem (plus oczywiście śpiwór, karimata i palnik).
Z map w szczególności polecam „Beskid Niski” Compassu, a z przewodników „Beskid Niski dla prawdziwego turysty” Rewasza.


7. Ludzie. (Część wspólna zrelacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro)
Jak już pisałem jest to teren rzadko odwiedzany przez turystów, a co za tym idzie często zdarza się, że przez cały dzień na szlaku nie spotykamy ani jednego piechura. Pamiętać o tym należy szczególnie w zimie, kiedy samotne wędrowanie po tym obszarze jest szczególnie ryzykowne.
My przez dwa dni wędrowania na szlakach nie spotkaliśmy nikogo. Zresztą nawet ruch na bocznych drogach, z których też korzystaliśmy jest bardzo znikomy. Oczywiście wiązało się to z koniecznością ciągłego torowania. Nie czuliśmy się jednak zbyt samotnie na szlaku, gdyż cała nasza grupa liczyła ponad dwadzieścia osób.


8. Koszty. (Część wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro)
Na dzikość Beskidu Niskiego wpływa też na pewno fakt, że leży on nieco na uboczu. Co za tym idzie dojazd, np. z Krakowa, też kosztuje więcej niż dojazd w Gorce czy w Pieniny. Nie powinien on jednak kosztować więcej niż 25 zł. Co za tym idzie wyjazd w ten rejon na jeden dzień, czy też na weekend nie ma dużego sensu. Optymalny wydaje się natomiast czas pięciu-sześciu dni. Uśredniając możemy przyjąć, że nocleg kosztuje ok. 10 zł. My za glebę w gimnazjum w Uściu płaciliśmy po 8 zł. Do tego trzeba doliczyć z 5 zł na jedzenie na dzień. Oczywiście jadąc pod namiot problem noclegów znika.
Uogólniając możemy przyjąć, że tygodniowy pobyt w tym rejonie wyniesie nas ok. 130-150 zł.
Nas cztery dni (z czego dwa wędrując) wyszły ok. 70 zł na osobę, przy czym powrotnie załapaliśmy się na darmowy transport. Koszty wzrosły jednak, gdyż przed wyjazdem kupiłem sobie nowe ochraniacze (40 zł), kartę do aparatu (60 zł), mapę Comapssu (9 zł) i przewodnik Rewasza (39 zł), niemniej mam nadzieję, że te rzeczy jeszcze mi dość długo posłużą.


9. Zakończenie. (Część wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro)
Wydaje się, że zima nie była najodpowiedniejszym momentem do pierwszej mojej wizyty w tym zakątku Beskidów. Fatalna pogoda, a zwłaszcza choroba Eweliny i przymusowy wcześniejszy powrót kładą się cieniem na inne pozytywne wrażenia z omawianego obszaru. Bez wątpienia poza niezaprzeczalnymi walorami krajobrazowymi rejon ten oferuje dwie atrakcje, których praktycznie nigdzie indziej nie znajdziemy. Jest to po pierwsze szeroko pojęta łemkowszczyzna wraz z niesamowitym budownictwem cerkiewnym, a także rozsiane cmentarze z czasów I wojny światowej.
Mimo niefartu spełnione zostały jednak cele założone nam przez prowadzących wyjazd przewodników SKPG Kraków. Poznaliśmy dość dokładnie tą część Beskidu i wiemy już czego można się spodziewać po tym rejonie. Bez wątpienia są to okolice warte bliższego poznania, a ich oddalenie od większych skupisk ludzkich i bardziej eksploatowanych turystycznie rejonów górskich jest ich niewątpliwym plusem.
W każdym bądź razie ja już teraz znam w przybliżeniu trasę tygodniowej wędrówki, jaką mam zamiar odbyć w lecie w omawianej w relacji okolicy. Każdego zresztą do czegoś takiego namawiam.


10. Inne informacje z Internetu. (Część wspólna z relacją z wycieczki na Rotundę i Kozie Żebro)

www.beskid-niski.pl - informator poświęcony turystyce, zabytkom i historii. Zawiera informacje o kulturze i historii Łemków, cerkwiach, cmentarzach wojennych i wiele innych. Bardzo polecam.
www.witsu.resnet.pl - Przewodnik po Beskidzie Niskim - położenie, galeria zdjęć, opisy miejscowości, baza turystyczna, przebieg szlaków turystycznych. Polecam.
www.beskidniski.pl - informacje o turystyce, górach, noclegach, uzdrowiskach, Łemkach,
szlakach, wycieczkach, nartach i zabytkach. Polecam.
www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=22 – strona poświęcona cmentarzowi na Rotundzie
www.gorlice.pttk.pl/fotografie.html - fotografie Beskidu Niskiego
i wiele innych. . .


Cerkiew w Kunkowej:
Obrazek
Zdjęcie własne.

Klimaty w Nowicy:
Obrazek
Zdjęcie własne.

Zachód słońca w Przysłupie:
Obrazek
Auorem zdjęcia jest Przemek Wróbel. Uczestnik wyjazdu.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Avatar użytkownika
Brzoza
Administrator E-GORY
 
Posty: 850
Dołączył(a): Cz 13 sty, 2005
Lokalizacja: SKPG Kraków
Ulubione góry: Karpaty Ukraińskie

Re: Przełęcz Małastowska 604m (Beskid Niski)

So 28 lip, 2012

Przeniesione do GPI: http://www.e-gory.pl/index.php/GPI/Besk ... olina.html

Temat zamknięty.

Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości