Kaçkar Dağı - 3932m

Informacje, dyskusje i komunikaty o GPI - inicjatywie Forumowiczów e-gory.pl stworzenia bazy informacji o górach Polski, Europy i Świata.

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Kaçkar Dağı - 3932m

N 22 wrz, 2013

Kaçkar Dağı – 3932m n.p.m. – Najwyższy szczyt Gór Pontyjskich – 6.VIII.2013 roku

1. Informacje ogólne
Kaçkar Dağı (w niniejszej relacji używana będzie spolszczona forma Kaczkar) jest najwyższym szczytem leżącym w paśmie Kaçkar Dağları, które z kolei wchodzi w skład znajdujących się w północno-wschodniej Turcji Gór Pontyjskich.
Pasmo Kaçkar Dağları leży we wschodniej części tych gór, która – w odróżnieniu od zachodniej, części bardziej zrębowej – charakteryzuje się rzeźbą wysokogórską, zbliżoną swoim charakterem do Alp.
Nazwa Kaczkar wywodzi się z najprawdopodobniej z języka ormiańskiego i oznacza – podobnie jak ormiańskie słowo chaczkar – kamienny krzyż.
Kaczkar jest czwartym co do wysokości szczytem Turcji. Wyższe od niego są jedynie Ararat (5137m), Uludoruk (4135m) i Süphan (4058m). Z racji swojego położenia i relatywnie dużej wysokości Kaczkar często stanowi cel aklimatyzacyjny dla osób, które planują następnie wyjście na Ararat.
Obszar, na którym leży Kaczkar w 1994 r. uzyskał status parku narodowego, co jednak w zasadzie nie wpływa negatywnie na możliwości jego turystycznego poznania.
Zagospodarowanie turystyczne tego rejonu jest bardzo nieznaczne. W miejscowościach leżących u podstaw gór można bez większych problemów znaleźć nocleg, ale w samych górach nie ma wyznakowanych szlaków ani infrastruktury turystycznej typu schroniska, wiaty etc. Przy normalnej, biegnącej od miejscowości Yaylalar, drodze na Kaczkar znajduje się jedynie baza namiotowa (Dilberdüzu) – albo raczej baza namiotów agencji turystycznych organizujących wyjścia na szczyt dla grup zorganizowanych – w której bezpłatnie można rozłożyć własny namiot.

2. Przygotowanie
Przygotowując wyjazd na Kaczkar należy przede wszystkim rozeznać kwestię dojazdu (o tym poniżej), skompletować potrzebny sprzęt (również poniżej), w miarę możliwości zapoznać się z topografią tego rejonu, a także – choć to już kwestia indywidualna – popracować nad kondycją. Myśląc o zapoznaniu się z topografią rejonu, przede wszystkim warto przestudiować relacje i opisy tras, których jest kilka w polskim internecie, a także ściągnąć z sieci dostępne mapy. Nie są one co prawda szczególnie wysokiej jakości, ale lepszych nie ma. Nie zapominajmy również, że Kaczkar jest szczytem ocierającym się o wysokość czterech tysięcy metrów, a jego zdobywanie najczęściej trwa trzy dni i wiąże się z relatywnie dużym wysiłkiem fizycznym, dlatego przed wyjazdem warto popracować nad kondycją fizyczną.

3. Dojazd
W naszym wypadku wyjście na Kaczkar zaczęło się od dotarcia do miejscowości Yaylalar leżącej na zachód od szczytu (ale po południowej stronie całego pasma). Jest to wariant najczęściej stosowany, aczkolwiek w góry te można dotrzeć również od strony północnej. Przyjmując, że do Turcji docieramy z Gruzji (do granicznej miejscowości Sarpi co kilkanaście minut odjeżdżają autobusy i marszrutki z nieodległego Batumi) w pierwszej kolejności dolmuszem (tureckie określenie marszrutki) dostajemy się do pierwszego tureckiego miasteczka Hopa. Stąd – jeśli mamy szczęści może udać nam się złapać dalekobieżny autobus od razu do leżącego już u podnóża gór Yusufeli. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że będziemy musieli udać się kolejnym dolmuszem do miasta Artvin (nowy dworzec autobusowy na przedmieściach), a następnie trzecim do Yusufeli. Generalnie jednak przebycie odcinka od granicy z Gruzją do Yusufeli nie powinno stanowić większego problemu. Nieco inaczej ma się sprawa z dotarciem z Yusufeli do stanowiącego punkt startu Yaylalar (ok. 50 km). Dolmuszów jest bardzo mało – prawdopodobnie nawet tylko jeden dziennie odjeżdżający w godzinach wczesnopopołudniowych (ok. 14-15) – a na stopa raczej nie ma co liczyć. Droga do Yaylalar to w przeważającej większości wąska, biegnąca głębokim wąwozem szutrówka, po której ruch samochodowy jest – zwłaszcza na odcinku z Barhalu do Yaylalar (ostatnie ok. 22 km) – znikomy. Mówiąc szczerze trzeba liczyć na szczęście i starać się mu pomóc poprzez w miarę możliwości szybkie dotarcie do Yusufeli. W naszym wypadku jechaliśmy czterema dolmuszami jak po sznurku, ale z informacji, jakie uzyskaliśmy na miejscu wynika, że mieliśmy sporo szczęścia. Pewną ciekawostką jest fakt, że jeśli uda nam się skorzystać z autobusu dalekobieżnego – w naszym wypadku Yusufeli – Hopa, w cenie jest poczęstunek, woda mineralna, oraz polewanie rąk wodą kolońską. Ogólnie trzeba przyznać, że transport – zarówno jeśli chodzi o skomunikowanie różnych miejscowości, jak i stan głównych dróg – stoi w Turcji na dość wysokim poziomie.

4. Opis wycieczki
Wycieczkę rozpoczynamy w miejscowości Yaylalar, z której początkowo wyraźną drogą szutrową podążamy do niewielkiej wsi Olgunlar. Odcinek ten nie wiąże się z jakimikolwiek trudnościami, a jego przejście trwa ok. 1h. W Olgunlar kierujemy się na lewo w dość szeroką i bardzo długą dolinę Büyük. Czeka nas teraz mozolne przejście doliny, której długość wynosi siedem kilometrów, natomiast deniwelacja to ponad 800m. Ścieżka cały czas jest wyraźna i z przejściem doliny nie wiążą się jakiekolwiek problemy orientacyjne. Po jej prawej stronie, dnem doliny płynie rwący górski potok spływający spod Kaczkaru, natomiast do samej doliny schodzą z obydwu stron długie zbocza otaczających jej grzbietów. Początkowo grzbiety te są łagodne, natomiast czym dalej, tym stają się coraz bardziej strome i skaliste. Okolica jest wyjątkowa ładna, a soczysta zieleń doliny kontrastuje z zamykającym ją murem skalnym. Z ciekawszych momentów trasy wskazać można opuszczone kamienne zabudowania – choć słowo to nie do końca oddaje status tych obiektów – niezamieszkałego już za wyjątkiem jednego budynku przysiółka pasterskiego Hastaf Yaylasi (yayla to określenie na sezonowe obozowisko pasterskie). Idąc w górę doliny spotykamy co jakiś czas obładowane konie i muły, wynoszące sprzęt grup Niemców i Francuzów do bazy Dilberdüzu (wys. ok. 2900m), będącej i naszym celem tego dnia. Ponieważ w naszym przypadku rolę tych zwierząt pełnią nasze plecy tempo nie jest szczególnie szybkie i co jakiś czas wyprzedzają nas grupy turystów korzystających z usług agencji turystycznych. Droga z Yaylalar do bazy zajęła nam niespełna sześć godzin. Oczywiście można ten odcinek pokonać szybciej, ale wobec faktu, że na przejście do Dilberdüzu przeznaczyliśmy cały dzień, a i zarówno pogoda, jak i widoki były bardzo ładne, nie spieszyliśmy się szczególnie.
W bazie Dilberdüzu rozłożyliśmy namiot, ugotowaliśmy coś do zjedzenia i przespacerowaliśmy się nieco po okolicy. W międzyczasie porozmawiałem nieco z innymi osobami planującymi rano wybrać się na szczyt i okazało się, że większość ekip planuje wyruszyć ok. 5.30-6.00 rano (m.in. z parą hiszpańskich himalaistów mających na koncie również szczyty ośmiotysięczne). Również my postanowiliśmy wyjść w gorę ok. 6 rano.
Rankiem, po próbie wmuszenia w siebie jakiegoś jedzenia i wypiciu herbaty, wyruszyliśmy nieco po 6. Początkowo trasa biegnie zakosami w górę do niewielkiego kotła nad bazą. Wysokość zdobywa się tutaj szybko, choć podejście jest dość męczące. Po dojściu do pierwszego kotła (wys. ok. 3200m), co zajmuje ok. 40-60 minut, kierujemy się w prawo i terenem bardziej skalistym, podążamy w stronę stawu Deniz Gölü (wys. ok. 3400m). W międzyczasie musimy przejść jeden niewielki kominek skalny, który raczej nie powinien sprawić trudności. Pewne problemy może sprawić natomiast fakt pojawienia się większej ilości ścieżek i zdecydowanie zbyt dużo kopczyków. Wreszcie docieramy nad staw Deniz Gölü. Jest to miejsce, do którego docierają często również turyści nie mający ambicji wejścia na szczyt, którzy na lekko docierają tutaj i wracają do Yaylalar w ciągu jednego dnia. Przy Deniz Gölü jest kilka platform pod namioty, które wykorzystywane są przez niektóre osoby atakujące szczyt (już pierwszego dnia wychodzą one wyżej, a nie zatrzymują się przy Dilberdüzu). W mojej opinii taka taktyka nie ma większego sensu, gdyż atakując szczyt warto iść w pewnej odległości za grupą z lokalnym przewodnikiem, który zna drogą, a grupa taka na pewno będzie podchodziła z Dilberdüzu. Po drugie nocleg tutaj wiąże się z koniecznością wyniesienia całego dobytku około 500m wyżej. Nie ulega jednak wątpliwości, że miejsce to jest wyjątkowo urokliwe, a nocleg tutaj może mieć w pewien sposób nawet wymiar mistyczny.
Znad jeziora kierujemy się w prawo na niewielką bulę skalną. Ścieżka biegnie jej zboczem, które jest z drugiej strony buli niż samo jezioro. Po wyjściu na bulę zobaczymy przed sobą w oddali wyraźną przełęcz, do której dotrzeć można idąc „po poziomicy” bardziej w prawo, bądź idąc wyraźną doliną po lewej stronie. Zdecydowanie lepsza jest opcja pierwsza. Samo wyjście na przełęcz również jest dość męczące, ale po jej osiągnięciu naszym oczom ukazuje się bardzo ładny widok zarówno na sam Kaczkar, jak i na staw Deniz Gölü, znad którego przyszliśmy. Jest to miejsce, w którym część osób rezygnuje z dalszej wędrówki, gdyż rzeczywiście widok na Kaczkar robi wrażenie.
Następnym etapem wycieczki jest zejście do niewielkiego kotła polodowcowego z niewielkim stawem na dnie. Zejście biegnie zakosami po osypującym się piarżysku. Na dnie kotła omijamy staw z prawej strony i idziemy grzbietem wyraźnej grzędy usypanej z kamieni. Gdy grzęda zacznie się kończyk należy odbić w prawo. Powinniśmy znaleźć się za kamienną bulą, która ogranicza z prawej strony kocioł, z którego właśnie wychodzimy. Od tego momentu ciężko dokładnie opisać trasę, ale generalnie należy kierować się bardziej w prawo, jak gdyby prosto w stronę szczytu. Na pewno nie należy iść w lewo w stronę wyraźnej przełęczy w grani, gdyż naszą drogę od szczytu zagrodzi niedająca się obejść turnia skalna. Idąc dalej będziemy musieli przetrawersować kilka niewielkich pól śnieżnych (raczej nie rodzą problemów) i podążając za kopczykami dojdziemy do nieco lufciastych dwóch półek skalnych, po których spływają niewielkie ilości wody (rankiem to miejsce może być oblodzone). Jest to chyba najtrudniejsze technicznie miejsce, ale nawet przy niewielkim doświadczeniu nie powinno być problemu z jego pokonaniem. Trudności tego miejsca wzrosną znacznie w razie deszczu, a wtedy – zwłaszcza w drodze ze szczytu – miejsce to może być niebezpieczne. Po wyjściu nad półki trasa jest już bardzo prosta technicznie, natomiast wciąż może przynieść pewne problemy orientacyjne. Generalnie najpierw należy iść prosto, następnie skręcić w lewo i podążać prawie do grani – mając szczyt po prawej stronie – długim i męczącym zboczem. Następnie – będąc już blisko grani – skręcamy w prawo i idziemy w stronę szczytu cały czas znajdując się kilka metrów poniżej grani. Po siedmiu godzinach od wyjścia z bazy docieramy na wierzchołek. Na szczycie znajduje się flaga Turcji i książka pamiątkowa, natomiast widoki z racji sporej ilości chmur – nie wróżących jednak niczego złego – są raczej umiarkowane (choć podobno przy naprawdę dobrej widoczności widać stąd nawet Morze Czarne).
Jeśli chodzi o zejście to nieprzyjemne są jedynie mokre półki, o których pisałem powyżej oraz powrót na przełęcz pomiędzy kotłem polodowcowym, a stawem Deniz Gölü. Z racji wysokości, a przede wszystkim zmęczenia nasze tempo nie jest jednak szczególnie szybkie i do bazy dochodzimy mocno zmęczeni po dwunastu godzinach wędrówki.

5. Pogoda
Kaczkar jest górą charakteryzująca się bardzo dużymi różnicami temperatur. Wychodząc z Yaylalar i idąc doliną Büyük temperatura może wynosić ponad 30 stopni, natomiast w nocy, śpiąc w namiocie w bazie Dilberdüzu nawet w środku lata przymrozki nie są niczym nadzwyczajnym. Swoistą cechą tej góry – związana z bliskością Morza Czarnego – jest fakt, że popołudniami często zdarzają się tutaj burze. Również dlatego warto wyruszać w górę wcześnie rano. Pamiętajmy jednak, że Kaczkar jest górą wysoką i dlatego – nawet pomimo obowiązkowego sprawdzenia prognozy pogody przed wyjściem – trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność pogodową.

6. Sprzęt
Z wyjściem na Kaczkar w zasadzie nie wiąże się konieczność posiadania specjalistycznego sprzętu alpinistycznego. Oczywiście – przy założeniu, że nie korzystamy z agencji turystycznych – konieczne jest posiadanie sprzętu biwakowego (namiot, dobry śpiwór, karimata, kuchenka gazowa, etc.), a także odpowiednich do potencjalnych warunków panujących na takich wysokościach ubrań. Z przyczyn orientacyjnych warto zaopatrzyć się w mapę pasma Kaçkar Dağları (do ściągnięcia z internetu bądź zakupienia w sklepie w Yaylalar) oraz również ściągnięte z internetu opisy trasy. Niezbędne jest posiadanie środków ochrony przed słońcem (kremu z odpowiednio dużym filtrem, dobrych okularów przeciwsłonecznych, odpowiedniej czapki). Jeśli chodzi o sprzęt alpinistyczny to można jedynie rozważyć korzystanie z kasku wspinaczkowego, aczkolwiek nie wydaje się to w mojej ocenie niezbędne (my kasków nie mieliśmy, a na trzy duże grupy atakujące szczyt kaski posiadały dwie, przy czym ich lokalni przewodnicy już z kasków nie korzystali). Bardzo polecam również zabranie ze sobą kijków trekkingowych.

7. Ludzie
Pomimo faktu, że Kaczkar nie jest szczytem w Polsce szczególnie znanym i popularnym, wydaje się, że jest to góra relatywnie często odwiedzana przez turystów, których można podzielić na dwie grupy: duże grupy komercyjne, w skład których wchodzą zazwyczaj turyści z Europy Zachodniej (w dniu naszego ataku na szczyt wchodziły grupy Niemców i Francuzów), oraz turystów indywidualnych. Oczywiście grupy komercyjne korzystają z usług agencji turystycznych, które konno dostarczają do bazy mniej lub bardziej potrzebny im sprzęt (namioty, jedzenie, plecaki, etc.), zapewniają posiłki oraz przewodnika na szczyt. Często są to grupy dla których Kaczkar stanowi szczyt aklimatyzacyjny przed próbą zdobycia Araratu (5137m). Jeśli chodzi o turystów indywidualnych to docierają tu osoby mające już pewne pojęcie o górach wysokich. W naszym wypadku szczególnie interesujące było spotkanie z dwójką himalaistów hiszpańskich, którzy co prawda po angielsku nie umieli zbyt dobrze mówić, ale widząc ubrania z HiMountain’u, które od razu skojarzyły się im z Polską zaczęli wymieniać naszych himalaistów, z którymi się wspinali, a mianowicie Kingę Baranowską (wspólne wejście na Broad Peak), Piotra Pustelnika i Piotra Morawskiego. Na marginesie zapraszam na ich bloga: isayrober.wordpress.com. Warto jeszcze odnotować, że do bazy Dilberdüzu (i czasami do jeziora Deniz Gölü) dość często z Yaylalar lub Olgunlar dochodzą na lekko turyści izraelscy. Ich częsta obecność wynika z faktu, że Góry Pontyjskie są dla nich relatywnie dobrze dostępne, a i Turcja jest chyba jedynym krajem muzułmańskim, gdzie czują się oni raczej bezpiecznie.

8. Koszty
Wyjazd na Kaczkar raczej będzie częścią jakiejś dłuższej wyprawy, np. objazdówki po Turcji, wyjazdu do Gruzji, czy też będzie to cel aklimatyzacyjny przed próbą ataku na Ararat (5137m). W naszym wypadku była to część wyjazdu do Gruzji, Armenii i Turcji, przy czym głównie skoncentrowaliśmy się na zwiedzaniu Armenii i próbie zdobycia – nieudanej zresztą – najwyższego wierzchołka wulkanu Aragac (4090m) oraz próbie zdobycia – w tym wypadku udanej – właśnie Kaczkaru. Gruzja natomiast była traktowana jako kraj tranzytowy, co wynikało z faktu, że nie ma możliwości bezpośredniego przekroczenia granicy z Armenii do Turcji, a i w miarę dobrze poznałem ten kraj rok wcześniej (z wejściem na Kazbek (5033m) włącznie). Poza przejazdami ograniczyliśmy się w Gruzji więc jedynie do zwiedzania Tbilisi, Kutaisi i Batumi wraz z twierdzą Gonio.
Wracając do kosztów to w naszym wypadku koszt biletu lotniczego Warszawa-Kutaisi Wizzair’em wyniósł około 1100 złotych, przy czym bilet kupowany był dopiero miesiąc przed odlotem. Oczywiście zawiera on w sobie również koszt bagażu rejestrowanego. Z innych kosztów trzeba wziąć pod uwagę przejazdy do granicy gruzińsko-tureckiej (z Tbilisi do Batumi, a następnie do granicy ok. 21 GEL – ok. 42 złote – ok. 380 km), koszt wizy tureckiej (20$ płatne na miejscu) oraz przejazdy z granicy gruzińsko-tureckiej do Yusufeli (ok. 30 TRY – ok. 18 złotych – ok. 180 km) i z Yusufeli do Yaylalar (ok. 25 TRY – ok. 15 złotych – ok. 50 km). Po akcji górskiej skorzystaliśmy jeszcze z noclegu w pensjonacie w Yaylalar. Jego koszt wyniósł nas po 25 TUR za osobę (dostaliśmy pokój dwuosobowy), gdyby zapłacić 50 TUR w cenie byłoby także wyżywienie.
Jeśli chodzi o jedzenie to jego koszty są porównywalne jak w kraju, aczkolwiek my w zasadzie całe jedzenie mieliśmy z Polski. Jedynie w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w przygranicznym, tureckim miasteczku Hopa, gdzie za syty i bardzo smaczny posiłek zapłaciliśmy za dwóje tylko kilka lir tureckich.

9. Zakończenie
Kaczkar – i całe pasmo Kaçkar Dağları – bez wątpienia stanowi miejsce, które warto odwiedzić. Są to góry bardzo ładne pod względem krajobrazowym, jeszcze w miarę dzikie, a jednocześnie na tyle dostępne turystycznie, że w miarę bezpieczne.
W moim wypadku wyjście na Kaczkar było zwieńczeniem urlopu w 2013 roku, chociaż początkowo planowany był jako cel dodatkowy, gdyż głównym było wejście na armeński Aragac (4092m). W Armenii się nie powiodło, natomiast w Turcji już tak, ale co ważniejsze porównując te dwa obszary Kaczkar wypada w mojej opinii korzystniej. Na pewno jest to okolica, którą warto odwiedzić zwiedzając wschodnią Turcję, czy nawet łatwo dostępną dla Polaków Gruzję. Trekking w tych górach z powodzeniem uznany może zostać również na cel sam w sobie. Jeśli ktoś zastanawia się nad czymś takim to ja gorąco polecam realizację takiego pomysłu.

10. Przydatne adresy internetowe
http://goska.wgorach.art.pl/ – galeria zdjęć z naszego wyjazdu (trzeba wejść w galerię z sierpnia 2013 roku),
http://mapy.mk.cvut.cz/list/data/Turecko-Turkey/Kackar - link do skanów mapy Gór Kaczkar (słaba jakość)
http://www.podrozeduze.pl/wyprawy/gruzjakackar.htm – relacja z dłuższego pobytu w Górach Kaczkar w 2008 roku,
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?t=4474 – relacja z wyjścia na szczyt z 2007 roku,
http://bezdroza.pl/relacje,Szlakami_Gor_Kackar,380.html – relacja z dłuższego pobytu w Górach Kaczkar w 2005 roku,

Obrazek
Dolina Büyük

Obrazek
Przysiółek pasterski Hastaf Yaylasi

Obrazek
Baza namiotowa Dilberdüzu

Obrazek
Otoczenie stawu Deniz Gölü

Obrazek
Kopuła szczytowa Kaczkaru

Obrazek
Widok ze szczytu
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

siker
 
Posty: 85
Dołączył(a): Śr 10 lis, 2010
Ulubione góry: Tatry

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

N 22 wrz, 2013

Zazdroszcze wyjazdu i dzięki za super relacje

magfid
 
Posty: 2
Dołączył(a): Pt 16 maja, 2014
Ulubione góry: Beskid Niski

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

N 01 cze, 2014

A jak z zakupem gazu do kuchenki? Będziemy jechać z Gruzji i zastanawiam się, czy tam w okolicy (np. w Trabzon) da się kupić gaz do kuchenki Primus?

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

Śr 04 cze, 2014

Cześć.
Podczas wyjazdów do Gruzji (lub Armenii czy Turcji, ale zawsze przez Gruzję) gaz kupowałem w Tbilisi w sklepie ze sprzętem górskim, który znajduje się przy stacji metra Uniwersytet Medyczny. Już dokładnie nie pamiętam, ale jest to chyba Fiord Nansen albo The North Face.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

magfid
 
Posty: 2
Dołączył(a): Pt 16 maja, 2014
Ulubione góry: Beskid Niski

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

N 08 cze, 2014

W Tbilisi to wiem gdzie kupić ale przylatujemy Wizzairem do Kutaisi i będziemy od razu jechać w góry: Batumi - Pasar - Camlihensin - Ayder - Yukari Kavrun.

Aysegul
 
Posty: 6
Dołączył(a): Wt 25 lis, 2014
Ulubione góry: Ararat, Kazbeg, Tatry Wysokie, Karkonosze, Kackars

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

Śr 26 lis, 2014

Fajna relacja :)
Ciesze sie, ze spodobalo Ci sie w gorach Kackar.
Wbrew ogolnie panujacym opiniom Turcja to nie tylko morza, plaze i zabytki. Jest tu naprawde duzo miejsc dla milosnikow gor czy wspinaczki skalkowej :)
Jesli jeszcze kiedys pomyslisz o trekkingu w Turcji wejdz na Suphan (fantastyczna panorama jeziora Van rozciagajaca sie ze szczytu) a potem 'zaatakuj' Ararat. Jesli masz dluzsze wakacje... z Dogubayazit jest przyslowiowy 'rzut beretem' do Iranu, wiec mozesz tez zdobyc Damavand.
Pozdrawiam z Turcji!

Avatar użytkownika
pawelk84
 
Posty: 679
Dołączył(a): N 22 maja, 2005
Lokalizacja: Rabka-Zdrój/Kraków
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

Wt 09 gru, 2014

Dziękuję :)
Góry Kackar rzeczywiście podobały mi się i polecam ich odwiedzenie. Natomiast Suphan, Ararat i Demawend są z tyłu głowy i być może uda się kiedyś tam wybrać, ale póki co trochę obawiam się niestabilnej sytuacji w tym rejonie.
Wse wirchowoł nie bedzies, ale coś uwirchował to twoje...
http://na-szczytach.blogspot.com
http://www.gopr-podhale.pl
http://picasaweb.google.com/PawelKonieczny22

Aysegul
 
Posty: 6
Dołączył(a): Wt 25 lis, 2014
Ulubione góry: Ararat, Kazbeg, Tatry Wysokie, Karkonosze, Kackars

Re: Kaçkar Dağı - 3932m

Pn 05 sty, 2015

pawelk84 napisał(a):Dziękuję :)
Góry Kackar rzeczywiście podobały mi się i polecam ich odwiedzenie. Natomiast Suphan, Ararat i Demawend są z tyłu głowy i być może uda się kiedyś tam wybrać, ale póki co trochę obawiam się niestabilnej sytuacji w tym rejonie.



Nie masz sie czego obawiac. Sytuacja wcale nie jest az tak niestabilna jak to mozna dowiedziec sie z mediow.
Mieszkam na Wschodzie Turcji, wiec mam mozliwosc przygladania sie rozwojowi wypadkow z bliska. W Iranie bylam tez juz kilkakrotnie.

Pozdrawiam

Powrót do GPI - Górski Przewodnik Internautów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości